Prześlij dalej:

Poszukałbym danych jak to naprawdę wygląda, ale na potrzeby niniejszego felietonu jest to całkowicie zbędne. Można w ciemno założyć, że w Internecie fora polityczne to jest marny fragment przepastnej całości. Zdjęcie kotów to prawdziwy potentat, podobnie jak strony erotyczne, kulinarne i te wszystkie fatałaszki z szafy. Z przyczyn czysto technicznych i brutalnie mówiąc biologicznych, Internet to również domena młodych, którzy się urodzili z komputerem pod poduszką. Wszystko to razem w znacznym stopniu, ale nie do końca, tłumaczy coraz większą ciszę wokół tematów, które jeszcze 10 lat temu były świętą wojną.

Wczoraj był 13 grudnia i kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego, o czym moje pokolenie doskonale pamięta, chociaż miało wówczas zaledwie 9 lat. Gdy 15 lat temu zaczynałem swoją przygodę w Internecie, stron z kotami i modą było 1000 razy mniej, ale nawet tam w dniu 13 grudnia nie dało się nie przeczytać o tym, że Jaruzelski jest zdrajcą albo bohaterem. Pod przepisem na zapiekanego bakłażana każdy mógł się dowiedzieć jak stan wojenny uchronił nas przed wojną domową, a pod przepisem na śledzie z suszonym pomidorami o tym, że Ruscy i tak by nie weszli. 15 lat temu pokolenie 1989 roku miało 15 lat i żyło swoimi sprawami. Zajmowali się ściąganiem „pirackich” wersji programów, muzyki, filmów itd. Wiedzieli w jaki sposób można obejść zabezpieczenia, a informacjami wymieniali się nie tylko na forach, ale przy pomocy kultowego komunikatora Gadu-Gadu.

Temat stanu wojennego zalewał Internet dlatego, że zupełnie inaczej wyglądał rozkład sił pokoleniowych. Młodzi byli za młodzi, żeby się zajmować takimi „głupotami”, jak polityka, starsi narzucali swoje tematy, czyli tak naprawdę swoje życie i swoją młodość. 13 grudnia 2018 roku tekstu o stanie wojennym trzeba było ze świecą szukać i mówię o wszystkich portalach, bez względu na polityczne preferencje. Może jestem ślepy, może żyłem innymi problemami, ale na portalach społecznościowych też nie widziałem tradycyjnej świętej wojny. Owszem pojawiały się „hasztagi” i jakieś próby wzniecenia większego żaru, głównie podejmowane przez dinozaurów problematyki, ale tylko pod mikroskopem dało się dostrzec „aferę”. Do podsumowania wczorajszego dnia, w kontekście rocznicy stanu wojennego, wystarczy mi jedno słowo – cisza. Dla mnie to była absolutna cisza, do której zresztą sam się dołożyłem.

Przez lata pokolenie moich rodziców, dorosłych świadków tamtych dni, próbowało się rozliczyć ze stanem wojennym i PRL na wiele sposobów. Kierunek rozliczeń zależał od tego, w jakim obozie rozliczający przebywali lub z jakim się utożsamiali. Jednym z pomysłów, autorstwa zbrodniarzy peerelowskich i ich współpracowników, była „gruba kreska”, czyli wymazanie z pamięci przeszłości, a tym samym odpowiedzialności. Potem przerodziło się to w bardziej nośne hasło: „musimy iść naprzód, młodzi Polacy nie żyją historią”. Wówczas była to czysta forma propagandy bez treści, jednocześnie prymitywna i niestety skuteczna linia obrony, ale dziś to jest najzwyklejsza w świecie prawda. Pokolenie urodzone po 1989 roku nie żyje zakrętami historii, które moje pokolenie z pokoleniem rodziców prostowało przez prawie 40 lat.

Strony

Źródło foto: 
12282 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. ...jak już się zaczną interesować tym, co się w świecie dzieje, przypuszczam, że dla młodego pokolenia cezurą może być unijny anszlus z 2004.

    No i przede wszystkim Smoleńsk.

  2.  

    dobrze, że Jajakobyły zadbał o pamięć wybitnych generałów i zawetował ustawę degradacyjną...

    warto o tym pamiętać przy następnych wyborach prezydenckich

  3. Dlatego w Warszawie testuja pamiec ludzi o komunizmie i stanie wojennym. Nadszedl czas, zeby mowic ze stan wojenny byl dobry a komunizm fantastyczny. Nikt juz nie pamieta. Byloby to zabawny gdyby nie bylo przerazajace.

  4. Felieton GE NIAL NY.

    Sam tak myślałem

    Ale nie dlatego genialny :)

  5. My mieliśmy swój, polski stan wojenny. Jeśli w polityce nic się nie zmieni, to nowe pokolenia będą miały własną, nowoczesną i europejską tragedię. 

    Dla mnie stan wojenny trwa nadal, nawet aktorzy ideologicznie podobni. Młodym nie ma czego zazdrościć, wszystko mają jeszcze przed sobą.

  6. Cisza zawsze jest intrygujaca.

    Rząd Japonii zaproponował rządowi Polski współpracę z Toyotą przy ulepszaniu nowego napędu wodorowego, który już jeździ po Europie. Krótko mówiąc zapronował polonizację Toyoty w Europie. Cisza.

    Węgrzy podpisali z Cyprem umowę, ponieważ chcą sprowadzać dla krajów Europy Środkowej duże ilości gazu cypryjskiego, czyli jest szansa że Polska, przy pomocy gazu cypryjskiego kupowanego od Orbana uniezależni się od gazu rosyjskiego. Cisza.

  7. Cieszę się że się nie poddałeś.

    Co do meritum, to jedyne o czym myślą tłuste koty to jak jeszcze utyć. Co tam jakaś Toyota czy gaz......

  8. Zbyt dużo ciekawych ludzi do porozmawiania i nawet pokłócenia, lubię się czasem pokłócić w dobrym temacie.

    Prezydent Macron 14 grudnia przemawia jak. Generał Jaruzelski 14 grudnia. 

  9. avatar

    Napęd wodorowy. Super. Ciekawe, ile węgla/gazu trzeba spalić, żeby wyprodukować energię elektryczną potrzebną dla wyprodukowania ilości wodoru pozwalającej przejechać 100 km? Atom nie jest alternatywą, bo nie mamy byłych kolonii jak Francja, gdzie można upłynniać radioaktywne odpady.

  10. Dziwię się, że Ty się dziwisz.
    Wszyscy wiemy, że światem zachodnim rządzi pieniądz, a dysponentem jego większości są znani wszystkim z imienia i nazwiska przedstawiciele nacji żydowskiej. 
    Skąd zatem taka amnezja, że nikt nie wie kto tutaj rządzi?
    Nasz rząd nie jest chyba dobrym adresatem do wyjaśnienia tych wątpliwości.

    /edit/   do wpisu @Knock.out.4

     

  11. Oprócz zmiany pokoleniowej drugim czynnikiem może być odkrywanie prawdziwych twarzy niektórych bohaterów stanu wojennego. Jak się okazuje SB umieściła wielu swoich agentów i współpracowników we władzach Solidarności. Może dlatego dużo osób nie chce już wracać do tych czasów.

  12. Strony