Nieludzkie cierpienia internacjonalistów nowoczesnych, Polska obnaża ich marność

Prześlij dalej:

Inwersja w tytule jest zamierzona, bo mimo wszystko wypada zachować chronologię i hierarchię postaw. Fundamentem ideowym dla obywateli „tego kraju” zawsze był internacjonalizm i nie chodzi nawet o początki bolszewizmu, ale spokojnie można umiejscowić tę postawę w czasach rozbiorów. Nowoczesność pełni jedynie funkcję pudru, który się rozmazuje na staropolskim zaprzaństwie. Przekonanie o marności własnego narodu, czy też precyzyjniej narodu, który dał dach nad głową internacjonalistom, jest czymś naturalnym i wynika z nienawiści. Pamiętam gdy sam pisałem teksty będące żywą kopią bełkotu drukowanego w Gazecie Wyborczej. Byłem wówczas przekonany, że jest to rodzaj surowego ojcowskiego spojrzenia, które wychowuje i prowadzi na dobrą drogą. Pisząc głupoty nie czułem żadnej nienawiści do Polski i Polaków, co byłoby uczuciem irracjonalnym dla Polka mieszkającego w Polsce. Żyłem wiarą, że tak trzeba, w końcu musimy się obudzić i zacząć budować cywilizowany kraj z prostymi drogami, francuskimi perfumami i tak dalej. W odpowiedzi prawie zawsze słyszałem retoryczne pytanie: „Dlaczego tak nienawidzisz Polski?”. Irytowało mnie to strasznie, ponieważ ten zarzut nie miał nic wspólnego z moimi intencjami, jednak dziś doskonale rozumiem skąd się wzięło to pytanie nie wymagające odpowiedzi. Otóż istnieje różnica między ojcowską ręką, a ręką sadysty albo psychopaty, któremu upadlanie człowieka daje ekstatyczną satysfakcję. Ideowe kopiowanie treści spisanych przez środowisko Michnika zawsze musi wywołać tę samą reakcję u Polaków, bez względu na intencje autora kopii. Nagromadzenie oszczerstw, pogardy, kłamstw jest tak gigantyczne, że nie da się tego przyłożyć do żadnej formy krytyki, to jest najzwyklejsza w świecie nienawiść, przebrana w rozmaite modne słówka, na przykład „tolerancja’.

Internacjonaliści budują swoje kariery i pozycję społeczną na nienawiści do Polski i Polaków, w dodatku jest to nienawiść interesowna. Poniewierają Polskę i jednocześnie bezkrytycznie wychwalają obcych: Niemców, Rosjan, Europę. Dzięki takim zachowaniom uzyskują konkretne profity i awanse, siłą rzeczy nie od Polski, ale od, ujmijmy to najłagodniej, krajów robiących w Polsce i na Polsce interesy. Taki obraz rzeczywistości widzimy od kilku pokoleń, ale tym bardziej warto zadać pytanie jak to możliwe, że Polacy sami sobie gotują taki los. Przede wszystkim nie jest prawdą, że Polacy sobie pozwalają na „wychowywanie” przez internacjonalistów. Gdyby tak było, nie przetrwalibyśmy zaborów, wojen i bolszewizmu. Problem tkwi w zupełnie innym miejscu, a mianowicie w budowaniu elit i ośrodków decyzyjnych przez obce siły. Nic tu się nie odbywa z własnej woli, wszystko za twarz się trzyma i nie pozwala Polakom dojść do głosu. Przez całe dekady Polak nie mógł być wybitnym profesorem, dziennikarzem, artystą i w ogóle wybitną postacią w dziejach narodu, jeśli nie był wierny internacjonalizmowi. Naturalnie mówimy o skali i tendencji, bo wbrew zakazom i nakazom wybitne jednostki zawsze się przebijały i również dzięki nim Polska trwa. Rzecz jednak w tym, że na jednego polskiego profesora przypada 1000 docentów marcowych, na jednego wybitnego polityka polskiego, 100 wykreowanych w obcych krajach miernot. Jesteśmy krajem średniej wielkości, położonym w niezwykle atrakcyjnym miejscu i graniczymy z potęgami. Zewnętrzny nacisk zawsze był tak ogromny, że wielkimi Polakami zostawali jedynie geniusze i do tego herosi, ponieważ tylko tacy ludzie mogli rywalizować z namaszczonymi przez namiestników przeciętniakami.

Dzięki Bogu zdarzają się w historii Polski takie momenty albo i dłuższe odcinki, kiedy Polska stanowi sama o sobie i wówczas zaczynają się nieludzkie cierpienia marności nienawidzącej Polski, która dotąd uchodziła za polską elitę. Patrząc na reakcję wszystkich docentów marcowych, celebrytów po podstawówce i półanalfabetów udających dziennikarzy, widać wyraźnie, że jesteśmy właśnie w takim momencie historii. Oni aż się cali trzęsą, gdy widzą, że polskie władze realizują polski interes, że Wojsko Polskie defiluje przed Polakami, nie przed sztabem Układu Warszewskiego w okrągłych czapach z czerwoną gwiazdą. Nienawidzą takiego widoku, ponieważ w Polsce zorganizowanej przez Polaków nie mają szansy na utrzymanie swoich pozycji. Uczciwa Polska momentalnie obnaża wszystkich sprzedajnych karierowiczów i przesuwa ich na margines społeczeństwa. Dlatego też pojawiają się coraz bardziej dramatyczne donosy do zagranicznych mocodawców, które w treści zwierają tylko jedno błaganie – zróbcie z tą cholerną Polską i Polakami prządek! Nowocześni internacjonaliści nie potrafią żyć w Polsce, która nie pozwala się poniewierać, okradać, ani nawet konia bez łapówki sprzedać.

6
20385 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. wobec Turcji?

    z tymi końmi to nawet nie chodzi o cenę,już rok temu słyszałem że sprzedaż koni  zachodnim milionerom jest dotowana przez polskich podatników, mówiąc tw bobkiem jest ujemny zysk. Dlatego kolejne "rekordy sprzedaży" na mnie nie działają. Raczej wygląda na to, że państwowa firmy była dojnym koniem, rekord sprzedaży plus pełno rąk do wykarmienia, i podobno robienie wydmuszki czyli transfer hodowli poza firmę państwową, zyski dla naszych-  koszt na państwo.

    http://www.farm...

  2. avatar

    siły

    najgorsze, że nie jesteśmy w tym osamotnieni.
    https://pracownia4.wordpress.com/2015/03/30/prawda-i-klamstwa-o-rozpadzie-jugoslawii-to-nie-milosevic-od-samego-poczatku-byla-to-amerykanska-operacja/

    Świat schodzi na psy dzięki braciom "starszym w wierze" zresztą to też takie prawdziwe - 
    https://uderzwf...

  3. Rzucanie oskarżeniami typu: "Ty to agent wpływu Kremla jesteś"

    Otóż ja mam takie złośliwe pytanie, czemu tego oskarżenia nie sformułowano pod adresem osoby, która w sposób jawny kontaktowała się z najwyższymi władzami Rosji co najmniej 2 krotnie (o tych dwóch eventach wiemy) w czasie ostatnich 27 lat.
    Chodzi oczywiście o Adama "pięć minut dla jąkały" Michnika i jego 2 wyjazdy do Rosji (sowietów); jeden jeszcze przed 4 czerwca 1989 i drugi tuż po 10-04-2010.
    Już widzę te zdziwione spojrzenia, że Żyd, że on agentem wpływu Kremla, że no raczej Tel-Awiwu i Nowojorskiej diaspory, że ta diaspora mu dała tytuł honorowego Żyda roku, że to bez sensu.
    A przepraszam bardzo, czy w dotychczasowej historii nie było dostatecznie dużo ludzi, którzy swoje dawno zapomniane żydowstwo natychmiast wyciągali ze starych zapchlonych gaci jeśli tylko im groziła jakakolwiek sankcja za to co robili.
    Takich ludzi było parę pęczków w Polsce. I niestety jak dotychczas nie ponieśli żadnych konsekwencji swoich czynów.

    Identycznym, jeśli nie silniejszym naciskom podlegają społeczeństwa całej Europy. Francja, Anglia, Hiszpania, Niemcy, wszyscy.
    Cel jest jeden.
    Wykorzenić system moralny oparty na nauce Kościoła i zaprowadzić system moralności sytuacyjnej, gdzie wszystko jest względne.

    Nie tylko w Polsce zaprowadzono system polegający na tym, że byle łachudra ale za to ze stempelkiem odpowiedniej organizacji zostaje celebrytą, filmowcem, profesorem uniwersytetu, noblistą.
    Ten system działa wszędzie.
    Ten system odniósł gdzie indziej dużo większy sukces. W Polsce na szczęście nie mieli tyle czasu, żeby to wprowadzić w sposób równie skuteczny jak we Francji

  4. Budowanie naszej niepodległości, to obecnie również niezależność energetyczna, więc warto pamiętać, że to również się dzieje tu i teraz (źródło: http://www.ener... )

  5. Felieton w samo sedno. Pseudo-elity szukające oparcia za granicą, zamiast we własnym narodzie, to droga ku zatraceniu. Trzeba je wymienić.