Prześlij dalej:

My tu sobie gaworzymy o drzewach, ludzkich panach i innych fundamentalnych dla Polski sprawach, a tymczasem za Odrą kwitnie najgorsza opcja niemiecka i to całkiem jawnie. Wszyscy jesteśmy nauczeni, że sondażami nie należy się przejmować, ale każdy też wie, że ten trzyma sondaże za pysk, kto ma władzę. Bronisław Komorowski wygrał w I turze z wynikiem przekraczającym słynne standardy białoruskie, coś około 72%. Nieco gorszym stanem posiadania mogła się pochwalić nowa prezydent USA Hillary Clinton, ale od początku było jasne, że Donald Trump nie miał szans. Zupełnie inaczej rzeczy się mają i wyglądają u naszych ukochanych zachodnich sąsiadów. W dwóch kolejnych sondażach Martin Schulz, remisuje z Angelą Merkel 41 do 41%, natomiast partia SPD (33%) wyprzedza jednym punktem CDU/CSU (32%).

Z powyższego faktu sondażowego można wyciągnąć dwa wnioski. Pierwszy odnosi się do niebywałego w świecie polityki zjawiska, oto sondaże przegrywa polityk, który sondażami powinien rządzić i tym narzędziem kreować rzeczywistość. Drugi wniosek każe się zastanowić, czy Merkel rzeczywiście rządzi, czy może w Niemczech, jak w każdym istotnym państwie, władzę sprawuje określona grupa wpływów. Obojętnie jakie przyjąć stanowisko, obie wersje są dla Merkel złą informacją i oznaczają, że albo straciła kontrolę albo ktoś poważny próbuje panią kanclerz podmienić. Jest jeszcze trzecia możliwość, mianowicie trwa proces urabiania Merkel, żeby grzecznie realizowała politykę na jakiej zależy mecenasom. Dla Polski dylematy niemieckiej kanclerz nie byłyby istotne, gdyby nie alternatywa czająca się za rogiem.

Jest takie powiedzenie, którym się strofuje niezadowolonych: „Ciesz się z tego, co masz i módl się, żebyś nie miał gorzej”. Bardzo ciężko mózgiem i intuicją pracuję, ale nie potrafię sobie wyobrazić gorszego dla Polski kanclerza, niż Martin Szulz. Skrajny lewak wychowany przez byłego esesmana, alkoholik bez szkoły, powiązany ze wszystkimi możliwymi „biznesami” tak gospodarczymi, jak i politycznymi. Nie będzie żadnej niespodzianki jeśli dodam, że na wypadek wygranej Schulza „korki od szampana strzelą na Kremlu”. Pani Merkel też „nie została wybrana przypadkiem”, ale mimo wszystko tych dwoje Niemców ze sobą bym nie porównywał. Dzieją się rzeczy ciekawe i obyśmy ciekawszych czasów nie dożyli. Jakieś relacje z Niemcami mieć musimy, dodatkowo to Niemcy trzęsą Unią Europejską i chociaż nie są to dawne autonomiczne rządy, to nadal pozycja Niemiec jest nie do podważenia. Wybór Szulza na kanclerza byłoby dla Polski nieszczęściem skutkującym fatalnie w stosunkach między naszymi krajami i bez dwóch zdań przełożyłoby się to na dalsze „dyscyplinowanie” Polski w UE.

Za naturalną konsekwencję zmiany warty w Niemczech należy także uznać wielką przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. Partia SDP wielokrotnie oddawała cześć i chwałę radzieckim bohaterom, za co zresztą jej przedstawiciele otrzymywali sowite wynagrodzenie. Przypomnę że niemiecko-radziecka rura z gazem została przeprowadzona wyłącznie dlatego, że ówczesny kanclerz Niemiec Gerhard Schröder podpisał umowę z Gazpromem, który odwdzięczył się Schröderowi milionami wypłaty. Tamten interes został przeprowadzony na bezczelnego, Związek Radziecki i sam Gerhard Schröder w ogóle się nie kryli i nie sięgnęli po zwyczajowe manewry typu firma przepisana na teściową. Nic z tych rzeczy, oficjalnie Gerhard Schröder objął posadę szefa spółki Gazpromu Nord Stream 2.

Przypominam historię Schrödera, bo on przy Schulzu jest sympatycznym Niemicem i uczciwym chłopakiem. O ile Merkel od czasu do czasu się kryguje i kalkuluje, co się bardziej Niemcom niż Putinowi opłaca, o tyle Szulz nie będzie niczego kalkulował, ale wiernie służył panu, który go na fotelu kanclerza posadził. Siłą rzeczy znów się znajdziemy w ukochanym przez Polskę geopolitycznym położeniu. Dwaj potężni sąsiedzi trzymają sztamę i przetaczają się przez Polskę tam i z powrotem, dzieląc pomiędzy siebie łupy. Żywię głęboką nadzieję, że nasza władza ukochana prócz biegania po studiach telewizyjnych, głęboko się zastanawia nad sondażowym zwycięstwem jawnej opcji niemiecko-radzieckiej.

6
16005 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    a'propos

    w niemczarni trwa walka buldogów pod dywanem..na razie kopią sie po kostkach..nie wyżej..jak mawia St.Michalkiewicz..

    jak dla mnie jest to ewidentne przygotowywanie się niemczarni do rozpadu eurokołchozu..wszak DB jest niewypłacalny już od ponad 2 lat!!!.a "zwykli" niemcy?pomimo tego ze szczerze gardzą i nienawidzą właściciela księgarni i cesarzowej..zgodnie pójdą do urn i zagłosują na 1no z nich..

    chyba że???nie uda im sie ściągnąć tych owianych legendą 34oo ton złota w ciagu najblizszego czasu...albo ciapate wyjdą z nożami do kebaba na miasto.

    mniej niż rok im pozostał..nie tylko im..(nam też!!)

    oddałbym kolekcję monet i 2 akty notarialne by przeczytać stenogram z rozmowy;o czym cesarzowa rozmawiała ze "zwykłym posłem..panem JK!!

  2. Na początku lutego Makrela ogłosiła sukces w relacjach z Polską a Polska ja wsparła, więc minister spraw zagranicznych podlegający Szulcowi próbuje dokopać Polsce a przy okazji Makreli. Pytanie co na to sama Angela, czy wesprze działania Szulca przeciw Polsce. SPD werbalnie udawał autonomiczny wobec kanclerz.

  3. w tej grze są jeszcze interesy USA i wojska amerykańskie w Europie.

    Nastroje stają się anty-imigracyjne na Zach. Europy: Holandia (wybory w marcu), Francja (kwiecień), Niemcy (wrzesień, mogą nie zdązyć).

    Walki w Syrii i Iraku mają sie ku końcowi, więc bojownicy zamieniają się w imigrantów. Na miejscu w Europie też jest ich już sporo.

    Co nam w Polsce pozostaje? Formować powszechną Ochotniczą Armie Krajową, od zaraz. Doczekaliśmy sie wyjątkowo ciekawych czasów.

     

     

  4. Rok 2017, oficjalnie ogłoszono rokiem Sorosa. Zapowiada to bezpardonową walkę o wpływy. Dopiero pod koniec roku dowiemy się na jakim świecie żyjemy. Martin Shulz, podobnie jak Donald Tusk, są jedynie marionetkami w walce o kierunek rozwoju świata. Wierzę w mądrość społeczeństw, ale Niemcom nie wierzę.

  5. avatar

    Nie nadążasz:

    ministerstwo-sprawiedliwosci-3-lata-za-uboj-swini-bez-zgloszenia

    Za Adolfa Hitlera była czapa.

  6. Była czapa, ale Polacy wpieprzali rąbankę. Mimo to. Po prostu to jest Polska!

  7. avatar

    Gra jest przebiegła. Podobie jak z Trumpem- ogłoszony przez zakonsirowaną  agenturę moskiewską (co za stopień wyrafinowania) rusofilem (gdy faktyczne interesy z Rosja załatwiała dla Obamy Clinton) - powoli okazuje się być zmorą moskiewksich carewiczów (bo nie ma zresztą wyjścia). To nie Roosevelt -New Dealu nie stworzy, zatem  nie będzie miał mozliwości odcinania ruskich kuponów  - będzie musiał oprzeć się na frakcji antycarskiej. 

    Schultz z owego słynnego pokolenia 68 jest przedsatwicielem grupy "postmortem'- w Niemczech skonczonej (ale jeszcze grajacej skrzypce w Ho-ho -Hishimin UE). Gdyby doszedł do władzy byłoby z nim zatem podobie jak z Trumpem w Ameryce. Merkel  zas jest klasy "A", wystarczy spojrzec jak bezglednie wykończyła Kohla, swego mentora,korzystajać z pewnego, typowego zresztą dla Niemiec skandalu szpiegowskiego. Konkludujac- Schultz to prosty chłop pańszyźniany w porownaniu z córką romansującego z ddr-owskim komunizmem pastora.

    Co do spotkania z Kaczynskim zas  - pewnie było jak na owym słynnym szczice w 2007, ograła  bez mydła za swiecidełka - "dzieki" temu dzis mamy dwukrotnie mniejsza ilosc glosow  w UE niz piewrtotnie mielismy miec. Po owocach ich poznacie......

  8. Co do ostatniego, czyli oceny J.Kaczyńskiego to pełna zgoda. W Wiesciach TVP przed chwilą stręczyło przyjaźń polsko-niemiecką - jako to praktyczna, gospodarcza, plan Morawieckiego i sam premier Morawiecki - propafanda, jak za Stalina. Na konferencji w Monachium PAD konferował z sen. J.McCainem - głównym oponentem D.Trumpa, przyjacielem Sorosa. Za to z wiceprezydentem Mikemiem Pencem spotykali się przywódcy dużo mniejszych krajów (chyba bałtyckich) - coś tam pisał na swoim TT @wszewko. Cała polska(?) polityka zagraniczna to jakieś nieporozumienie i tragedia. Sigmar Gabriel, szef MSZ Niemiec po swojej wizycie w USA zachęcał parlamentarzystów z Niemiec do kontaktów ze swoimi odpowiednikami w USA. Za to pan Frank-walter Steinmeier, dzień później, przestrzegł inne państwa UE przed samodzielnymi kontaktami z nową administracją D.Trumpa - tylko przez UE.

    Jednym ze strategicznych celów Niemiec jest odzyskanie naszych "ziem odzyskanych". A Kaczyński i reszta durni konferuje z Niemcami, zamiast dogadywać się z ludźmi Trumpa, jak wziąć prorosyjskie Niemcy w kleszcze, jak załatwić sprawę z V kolumną - sposób argumentacji jest prosty - my tu mamy w kraju i na zewnątrz (UE) takie same "waszyngtońskie bagno". A "nasz" MSZ zerwał nawet umowę z Mathew Tyrmandem, który chyba miał jakieś dojścia do ludzi Trumpa. Mi się już tego wszystkiego nie chce śledzić - jaki skutki są wizyty Merkel z Szydło, Dudą, Kaczyńskim to mogliśmy się przekonać dzień po, kiedy pan amb. Niemiec przyszedł wysłuchiwać żalów postkomunistycznej sitwy sędziowskiej, a nawe wcześniej, bo tego samego wieczora, kiedy imperatorowa Merkel podejmował Schetynę i Kosiniaka-Kamysza w swojej ambasadzie.

    EDIT: jakby ktoś miał niedosyt po Wiesciach TVP, i chciałby posłuchać normalnego serwisu, to tu ma ciekawe informacje, głównie ze świata. Daje się to zrozumieć nawet przy prędkości x1,5, co pozwala zaoszczędzić czas i dobitnie świadczy o jakości lektora. O nakładach i uzyskanych z nich rezultach w porównaniu z TVP ...:

    https://www.youtube.com/watch?v=hwD6vni0Z9Y

    https://www.youtube.com/watch?v=i0vIaN7ionI

     

  9. avatar

    Tylko krótko i na marginesie:

    1/ co do Ameryki - mam wrażnie że "stosunki" z nimi dla miejscowej "elyty" są (za) bardzo trudne: a) raz że owszem jesteśmy  widziani tam   jako "Cucasian" ale jakby na tylko i wyłącznie poziomie płaskiego Afganistanu (i nawet DNA sie zgadza, a oni wierzą wtakie rzeczy); tak czy inaczej: być bezbronnym polskim Talibem -trudna sprawa; rola wręcz hamletowska; b) nasi chłopcy się kompletnie gubią  bo nie rozumieją mechanizmów sprawowania tam władzy (a Amerykanie naprawde potrafią zamącić: jak słynna wypowiedzi Kissingera z 1990 do jednocących się Niemców - że oni bedą się IZOLOWAC po zjednoczeniu, i dlatego nie trzeba się jednoczyć). Dla poduczenia się naszych .....tołków (i to nie jest obrażliwe słowo)- polecałbym ostatni krzyk politycznej mody: ów słynny film o młodej damie z wysokiej sfery nad Potomakiem -lobbistce znaczy, czyli "Miss Sloane", czy jakoś tam)

    2) co do Niemiec -jak GB wyjdzie, nie trzeba będzie jeździc po zgodę do Londynu o zwrot ziem prastarych (jak robił zawżdy Kohl). Traz tylko Paryż - a ten (szczgólnie pod "narodowymi" rządami tej Pani co jej tatausia światłe narody ZSRR wspierały  ponoć?  - "oddałby" na błyknięcie oka. Oj, będzie się działo.

    No i propaganda- święte słowa, toż za towarzysza Wiesława było lepiej (ten ostani nie doceniał mocy srebrnego jeszcze ekranu- a pieniadze były).

    Tyle w temacie- ale na marginesie.

  10. Moim zdaniem Merkel w 100% kontroluje sondaże .Uczy się na błędach "elity" w Polsce i USA.Jak niemieckie "elity"uwierzą sondażom ,że są PIĘKNE ,MĄDRE i MŁODE,to Angela będzie mieć już następną kadencję .
    Merkel wie ,że z uchodźcami "przestrzeliła ",i może chce ten błąd naprawić .Ostatnio nawet rzuciła w eter ,że DOJCZEMARKA była by lepsza dla Niemiec .Wiadomo ,że stary elektorat tęskni za DM.
    Kampania wyborcza u Niemaszków w pełni.

  11. Niestety. Masz rację. I nie będę się popisywać.