owsiak



share

Sąd Okręgowy w Legnicy zawarł w swoim pisemnym uzasadnieniu co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście twierdzeń, które naruszają art. 32 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz „Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności”. Ponadto w uzasadnieniu znajdują się oczywiste błędy w ustaleniach faktycznych i to tak rażące jak wskazanie niewłaściwego sformułowania objętego prywatnym aktem oskarżenia („hiena cmentarna na dorobku”, a nie „hiena cmentarna”), czy okresu, w którym doszło do zniewagi wzajemnej. Z tych powodów i jeszcze kilku innych z całą pewnością będzie wniesiona kasacja, ale dziś chciałbym się odnieść do tego, co od początku było istotą sporu, czyli do faktów. Sąd Okręgowy w Legnicy nie potrafił ukryć swojej stronniczości i wręcz uwielbienia dla Jerzego Owsiaka, momentami sędziowie formułując oceny zachowują się jak pełnomocnicy „pokrzywdzonych”, ale nawet w takich okolicznościach fakty się same obroniły.



share

Po ostatniej publikacji pokazującej czarno na białym prymitywne kłamstwa „filantropa”, cisza jak makiem zasiał, jedynie między wierszami Owsiak błaga polityków władzy o przesyłanie listów ze wsparciem i podziękowaniem. Tłumacząc to na język ludzki, pan „Jurek” apeluje: „ratujcie mnie!”. Nie będzie żadnego wsparcia, a jeden jedyny list od Komorowskiego pięknie się wpisuje w historię dwóch członków PO, którym po spotkaniu z Bronkiem prokuratura skróciła nazwiska do jednej litery. Zgodnie z obietnicą będę publikował cały cykl artykułów pokazujących dowody, fakty, proste operacje matematyczne i prawdziwe oblicze Jerzego Owsiaka oraz jego działalności. Rzecz jasna jestem do pełnej dyspozycji procesowej. Ba!



share

Z dużym komfortem, także procesowym, obnażam kolejne kłamstwa Jerzego Owsiaka i sztabu propagandowego WOŚP. Kilka tygodni temu słyszeliśmy cały cykl bajek wyjaśniających dlaczego kwota deklarowana stoi w miejscu, jak nigdy w historii WOŚP. Pewnie niewiele ludzi pamięta, że dopiero w ostatnim tygodniu przed zamknięciem licznika na stronie WOŚP spłynęło w astronomicznym tempie kilkanaście brakujących milionów. W między czasie Jerzy Owsiak reagując na moje informacje, które posiadam od dawna, wymyślał bajkę za bajką. Na początku wszystkiemu były winne „bezpieczne koperty” składane do banku. Ta „nowość” miała wydłużyć procedury związane z liczeniem kasy z puszek. Zweryfikowałem pierwsze kłamstwo i podałem do publicznej wiadomości, że „nowość” funkcjonuje od kilku lat. Bajkę o kopercie natychmiast zastąpiła bajka o firmie wyspecjalizowanej w liczeniu. Za górami, za lasami pieniądze spływają wolno jak nigdy, ponieważ liczeniem zajmuje się profesjonalna firma.

Strony