Polityka



share

Dwa smrodki, radomski układ i taśma Morawieckiego, puszczone na trzy tygodnie przed wyborami, pokazują jak bardzo zużyte jest to całe towarzystwo. Modne słowo „frustracja” pasuje do śmiesznej opozycji i medialnego zaplecza idealnie. Gdy człowiekowi nic nie idzie, to siłą rzeczy wpada we wściekłość i bezsilność, tak się właśnie dzieje w obozie niegdysiejszych władców. Najbardziej musi boleć poczucie utraty wpływów. Kiedyś Gazeta Wyborcza, czy TVN potrafiły zdecydować o losach wyborów i poprowadzić debatę publiczną w dowolnym kierunku. Dziś większość tej mocy została zniwelowana przez Internet i toporną, bo toporną, ale jednak w pewnym wymiarze skuteczną Telewizję Publiczną.



share

Śmieję się z dziennikarzy i publicystów, którzy produkują „sensacyjne” i chwytliwe tytuły, jednocześnie zapewniam, że mój tytuł taki nie jest. Dokładnie tak zamierzam zrobić, jak napisałem i nie dlatego by wypełnić treścią plotkę o opłacanym przez PiS produkowaniu propagandówek, ale powód jest zupełnie inny i prosty. Od zawsze mówi się o głosowaniu na mniejsze zło, mnie natomiast w tych wyborach interesuje głosowanie przeciw największemu złu, które jest jasno zdefiniowane i znane od lat.



share

Słyszę, że znów jakaś sensacja krąży po mediach i sieci, bo oto Kukiz nie popiera Kukiza’15. Wolne i mało śmieszne żarty, jak to sensacja, to realizacja założeń! Pamiętliwy jestem okrutnie i niemal od samego początku, jeszcze w kampanii wyborczej twierdziłem, że Kukiz to jest klasyka esbeckiej roboty, za co połowa „prawych” chciała mnie zjeść. Bardzo przepraszam, że się nie patyczkuję i strzelam z grubej rury, ale tu naprawdę nie ma co się bawić w subtelności. Kukiz powstał dlatego, że upadł Palikot i miał spełnić dokładnie taką samą rolę jak Samoobrona z LPR. Od zawsze pojawiały się w III RP tak zwane ugrupowania antysystemowe, oparte na zgranej do imentu formule służącej temu, „żeby było tak jak dawniej”.

Strony