Prześlij dalej:

Pierwsza część tytułowego zdania to już niemal związek frazeologiczny. Jak się dobrze przyjrzeć i wsłuchać w wypowiedzi celebrytów hołdujących nowoczesnym wartościom, to chyba nie dostrzeże się jednego, który by się tą frazą nie popisał. Rzeczywiście dla wielu jest gorzej jak za komuny, bo wielu z nich jako dorośli albo dzieci obserwowali świat zza żółtych firanek. Starsi wiedzą o czym mowa, młodszym wytłumaczę, że za „żółtymi firankami”, członkom PZPR i zasłużonym dla ludowej ojczyzny, sprzedawano towary reglamentowane, których zwykły Polak nie mógł nawet powąchać.

W PRL-u przywileje za wierność władzy były czymś na porządku dziennym i nie mogło być mowy o karierze, jeśli ktoś się oficjalnie stawiał władzy. Trzeba jednak dobrze rozumieć sprzeciw i w żadnym razie nie chodzi o jakieś tam wygłupy, typu nakręcenie filmu, czy napisanie książki. Nawet do „Solidarności” można się było zapisać i to władza ludowa też potrafiła uszanować, o ile w odpowiedniej chwili obywatel zachował się tak, jak od niego oczekiwano. Jedynymi autentycznymi buntownikami z wyboru byli albo przedwojenni przedstawiciele inteligencji albo dysydenci, czyli dawni miłośnicy partii rodzicielki, którzy zeszli „na złą drogę”. Do pewnego poziomu władza pozwalała żyć po swojemu, prowincjonalny aktor mógł chodzić do kościoła, studentowi pozwalano się doktoryzować. Bywało i tak, że w wyniku koligacji lub wieloletnich znajomości, pierwszy sekretarz PZPR ratując sobie stołek prosił bezpartyjnego kolegę, aby wziął robotę dyrektora i spróbował wykonać plan. Owszem, zdarzały się takie przypadki, ale wszystko do określonego pułapu.

Nikt w PRL-u nie miał prawa zostać rektorem, telewizyjną prezenterką, wybitnym aktorem lub naukowcem wykładającym na socjalistycznych i kapitalistycznych uczelniach. Zawsze i wszędzie władza od takich wymagała nie tylko lojalności, ale zaangażowania w budowanie realnego socjalizmu. Dzisiejsi moralizatorzy, choćby taki Stuhr, Olbrychski, Pszoniak, Englert, wygłaszają swoje demokratyczne tyrady i robią to bez najmniejszego zażenowania. Łatwo im idzie, bo po 1989 roku nagle poznikały wszystkie stare kroniki i uroczyste wręczanie orderów typu: „klapa, rąsia, goździk, buźka”. Przepadło, zagubiło się, nikt nie słyszał, nikt nie widział, kamień w wodę. Za to w nadmiarze można podziwiać „bohaterstwo” towarzyszy aktorów i towarzyszy pisarzy, którzy z narażeniem życia decydowali się zagrać lub napisać scenariusz do filmu krytycznego wobec władzy. Taki na przykład „Popiół i diament”, nie do pomyślenia, że coś podobnego za PRL-u powstało, przecież to o „Żołnierzach Niezłomnych” było. Nie, to była bajka towarzysza Jerzego Andrzejewskiego, który do PZPR wstąpił w czasach stalinowskich i przez dwie kadencje był posłem PRL-u. Z PZPR wystąpił dopiero w 1957 roku, po tak zwanej odwilży, gdy Gomułka wyszedł z więzienia i wziął rewanż na stalinowskiej żydokomunie.

Bardzo podobne kariery robili: Michnik, Kuroń, Kołakowski, Geremek, Bauman i też wszyscy po teoretycznym upadku komuny zostali bohaterami opozycji. Dopiero w czasach internetowego bumu do sieci zaczęły wpadać stare kroniki, stare filmy, stare teczki, ordery i biesiady artystów z władzą. Taki właśnie filmik z okazji „robotniczego święta” pozwoliłem sobie dziś wkleić. Polecam obejrzenie całości, to zaledwie parę minut, ale za to ile treści zawartej w siermiężnej peerelowskiej formie. Wiele znanych twarzy, młodzi, piękni, bogaci, szczęśliwi, że mogą się pokłonić przed trybuną, gdzie zasiada towarzysz Gierek. Dzieło nakręcono w 1975 roku, a zatem pięć lat po rzezi na Wybrzeżu, czego w ogóle na kadrach nie widać. Jedna wielka euforia, żadnych problemów, artyści z PZPR, PZPR z artystami. A dziś?! A dziś jest gorzej, jak za komuny, nie ma sklepów za żółtymi firankami, nie ma goździka, klapy, rąsi, no i przede wszystkim umarł nowoczesny, europejski ustrój realnie socjalistyczny, a jego miejsce zajął antysemicki faszyzm i homofobia. Zawsze im będzie gorzej jak za PRL-u, bo oni nigdy nie mieli tak dobrze.

Źródło foto: 
6
19200 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

72 (liczba komentarzy)

  1. Hej!! Polacy! Szczególnie ci mieszkający w Stanach. Jeżeli do tej pory nie udało się Wam zrobić coś dla Polski, to teraz macie okazję. Podpisujcie petycję do prez. Trumpa, żeby nie podpisywał ustawy 447. Pamiętajcie, że po zagłosowaniu, otrzymacie email zwrotny na Wasz mailbox, żeby zrobić confirm the petition. Po kliknięciu na to, głos będzie zaliczony:

    https://petitio...

     

    Od siebie dodam, że jeżeli on to podpisze, to ja prędzej na konia zagłosuję, niż na niego!

  2. Hmm...podpisal,z czym nalezalo sie liczyc,oczekiwanie ,ze "zadrze" z lobby zydowskim bylo marzycielskie. 

     pss

    Ciekawym na jakiego to konia teraz zaglosujesz,bo podobno Justyfi olewa te wybory. Moze na Sandersa?

  3. avatar

    Mimo tego nieefektywnego ustroju, jakim był socjalizm, Polska była potęgą gospodarczą. Zachód był za żelazną kurtyną, a towarzysze na wschodzie mieli interes w rozwoju gospodarczym, gdyż zabierali prawie wszystko, co produkowaliśmy. Gdyby nie zdrada, gdybyśmy pozostali przy potencjale po komunie, nie dali sobie go zniszczyć, nie zapisywali się do gremiów typu Unia, ale rozumnie dokonywali modernizacji technicznej i organizacyjnej, dziś bylibyśmy potęgą gospodarczą większą niż nasi zachodni sąsiedzi. Dziś rozdawalibyśmy karty w regionie.

    Obecnie jest kamieni kupa. Szkoda tych lat ciężkiej pracy po wojnie.

  4. avatar

    Sama prawda. Najbardziej mnie śmieszą "argumenty" przeciwko Polsce do 1989 roku tych których pamięć sięga lat osiemdziesiątych. I przysłowiowe puste haki w sklepach mięsnych a nie wiedzą o tym że wtedy świnia rosła do 100-120 kg przez półtora roku a obecnie trzy miesiące żywiona paszami zawierającymi hormony wzrostu i wkładem z przetwórstwa utylizowanych zwierząt. Trzydzieści lat mojego życia to okres do 1989 roku i NIGDY nie chodziłem głodny i obdarty, choć pochodzę z robotniczej rodziny. A własne mieszkanie (własność) miałem już w 1979 roku a studiowałem zaocznie aby móc na nie zapracować.

  5. avatar

    Te świnie, statki, stal, buty, no, wszystko wyjeżdżało za wschodną granicę, a my byliśmy swego rodzaju niewolnikami, pracującymi za 2000,- (czy się stoi czy się leży - 2000,- się należy). I niewiele można było za to kupić, bo nic nie było w sklepach. Ale wtedy 1 dolar kosztował przeszło 120,- złotych, jak pamiętam.

    Jakby tego było mało, Rosjanom wtedy tłumaczono, że u nich jest bieda, bo muszą Polsce pomagać gospodarczo. Rosjanie na nas byli za to wściekli.

  6. avatar

    Dwa tysiące to ja zarabiałem już w 1972 roku a bon dolarowy kosztował 80 zł. W 1982 roku zarabiałem 14 tys. zł. I nigdy nie byłem głodny.

     

  7. avatar

    Towariszcz hodował świnie na balkonie to mierzy swoją miarą. W latach 80 świnia do uboju była karmiona przez ~10miesięcy, w RFN ~8.

  8. avatar

    Przesada. Unia to syf, zawsze to mówiłem i można sprawdzić, ale nie dało się do niej nie wstąpić. Mamy, jak teraz widać, targowicę liczącą jakieś 25% naszego zacnego ludu, a wtedy jeszcze - przed kryzysem 2008 i "uchodźcami" - Unia była marzeniem i ideałem dla całkiem wielu całkiem porządnych ludzi. Bez wstąpienia do Unii bylibyśmy dziś nie, jak teraz, zabawką wielu różnych sił, dzięki czemu teoretycznie możemy między nimi nieco lawirować, tylko po prostu psią karmą Putina.

    A ten Polsce nie daruje, nie ma sobie co wmawiać, że mamy szansę jakoś tego typu Rosję ("nieliberalną", innym tego nie życzę, im tak) ułagodzić, albo się z nią dogadać. Już w XVI w. diabeł w Rosji mówił po polsku, a jednym z powodów, że udało się Piotrowi zwanemu "Wielkim" obalić rządy swojej przyrodniej siostry, było to, że ona czyta także po polsku, co jej szkodziło na popularność. No a jakie jest teraz narodowe ruskie święto, że spytam?

    Chodzi nie o to, żebyśmy głupio (lub alternatywnie podle, jak niektórzy) oskarżali patriotów o zapisanie nas do tego ponurego tworu, czyli do Unii, tylko o dążenie do tego, żebyśmy z niego kiedyś mogli sobie luźno wystąpić (co wydaje się marzeniem ściętej głowy, bośmy bantustanem), albo też po jego upadku, co prędzej czy później nastąpi, nie wpadli natychmiast w łapki Duginów tego świata. Tak to widzę. Bo na razie to od razu byśmy wpadli, z Trumpem czy bez.

    Pzdrwm

  9. avatar

    Na czym by polegało to wpadanie w łapki Putina ? I czy to byłoby gorsze niż obecne wpadanie w żydowskie łapy ?

  10. avatar

    Z całą pewnością byłoby gorsze, i to o wiele. Żydowskie łapki całkiem mi nie pasują, jak zresztą żadne inne, poza polskimi, ale nie ma dla Polski gorszego wroga, niż Rosja, tym bardziej, że jest blisko.

    Cholera - Darski ma absolutną rację, twierdząc że ileś tam lat temu (podaje dokładny rok) Putin i reszta tych jego Duginów przełączyli się gładko z popierania zachodniej lewizny, na popieranie "prawicy". Co by o nich nie sądzić, to są znakomici polityczni gracze i już widać jak na tym wychodzimy.

    Żydów po prostu nie można do Polin masowo wpuścić, w którym to celu należałoby nawet ograniczyć te nasze piskliwe zapewnienia, że "nigdy z żadnym mlekiem matki, bo przecież od zawsze ich kochamy"... Niech wiedzą, że tutaj ci ich nowi w zamierzeniu Palestyńczycy też nie będą ich kochać. (Swoją drogą taki pedalski naród, jak dzisiejsi Polacy, to może sobie kogoś nienawidzić, a i tak niewiele z tego wyniknie.)

    Oni naprawdę nie są fajni z tą swoją hucpą i z zamiarami wobec Polski, ale Putiny nas po prostu załatwią z samej odwiecznej nienawiści, jako do "zdrajców słowiańszczyzny" i jako tych żałosnych ludków, którzy już dawno powinni przestać istnieć, a jakoś wciąż ich odgradzają od celu ich marzeń.

    A na dowód, że nie jestem ślepy na zagrożenie ze strony tych drugich, to (choć naprawdę nie lubię się reklamować, mam nadzieję, że Gospodarz wybaczy), polecam to:

    https://bez-owijania.blogspot.com/2013/09/nike-nobel-oscar-zote-klamki-wszystko.html

    Swego czasu miało dość przychylne przyjęcie, a teraz jest jeszcze bardziej na czasie. Może warto by było nieco to nawet rozpropagować, bo lekkie i dość zabawne, a jednak jak armaty ukryte w kwiatach. ;-)

    (Za to co do naszego przemysłu cośmy go w prlu stworzyli, w sumie się zgadzam, choć sprzedać te wszystkie gwoździe i maszyny górnicze nie byłoby aż tak łatwo. Tym niemniej leberały nas po prostu wy...)

  11. avatar

    Nie tylko gwożdzie a cały rozwinięty przemysł elektrotechniczny, gospodarstwa domowego, stoczniowy, masznowy, włókienniczy, słowem dziesiąta gospodarka świata będąca zagrożeniem dla Niemiec oraz dla Izraela który nie mógł jej bezkarnie eksploatować.

  12. avatar

    Panu po prostu BYŁO DOBRZE ZA KOMUNY. 

  13. avatar

    Przecież tu się o tym nie mówi. Nie oceniamy poziomu życia ludzi, ale potencjał przemysłowy. Polska chyba nigdy nie będzie miała już takiego potencjału. W ogóle z perspektywy czasu dziwię się, jak zdołaliśmy to wszystko zbudować. Po wojnie, która zniszczyła kraj. Dziś jest czas pokoju i spokojnego nieba a jakoś to wszystko nam nie idzie.

  14. Pełna zgoda, gościu wyraźnie tęskni. Przeżyłem trochę więcej niż on, całe życie od urodzenia w Warszawie. Widziałem te gęby ze strony tutułowej na ulicach, widziałem sklepy z żółtymi firankami  i  wiele innych rzeczy, o których nie można było nawet marzyć. Za czym on tęskni - nie mam pojęcia., ale kolegą to on moim nigdy nie będzie.

  15. avatar

    Ja tak tego nie widzę. Co innego jest zachwycać się i tęsknić za systemem, za poziomem i stylem życia, a co innego nie móc odżałować: - 70 dalekomorskich statków łowiących na całym świecie + kilka statków baz z przetwórniami, stoczni z której co tydzień schodziła jednostka, cementowni, papierni, stalowni, cukrowni, stoczni remontowych, zakładu przetwórstwa rybnego, odlewni żeliwa, zakładów szyjących garderobę, firmy produkującej elektronikę, wszystko tylko w jednym mieście. A ile w Polsce było takich miast i takich ośrodków przemysłowych?

  16. W Warszawie taki sklep był na rogu przy Koszykowej, o ile dobrze pamiętam. Faktycznie zasłonięty. Ale ludzie zwykli wiedzieli. Zresztą czy to ważne, to tylko jakieś produkty. Ja się spóźniłam o parę dni z oddaniem paszportu to już potem nigdy nie dostałam. Uzasadnienie: z ważnych przyczyn społecznych. Młodziaki nie zrozumieją. Dopiero na dowód pojechałam 30 lat potem do Danii bo musiałam służbowo na jakąś firmową konwencję. Miałam nadzieję że mnie z tej Danii zawrócą przez ten dowód bo to było zaraz po śmierci naszego Papieża i chciałam być w Polsce. Ale nie. Facet zerknął i odprawił, a wcześniej pilnie kartkował podawane przez kolegów paszporty papierowe.

  17. Jeżeli powtarzasz tezę gierków, że PRL był 10tą gospodarką swiata, to albo jesteś kompletnym idiotą, albo- z racji wieku- dopadła cię sklerozka. Ja dobrze pamiętam lampy naftowe w wiejskich chałupach w roku jeszcze 1976-78 (Mazowsze okolice Przasnysza).

    A Putin, jak każdy rusek, jest intelektualną i mentalną kurwą i pytanie co nam od niego grozi jest czysto retoryczne- grozi nam zarażenie się mentalnym i intelektualnym kurewstwem  ruskich.

    Jako stary pryk lansujesz się na kogucika- komandosa nosząc chińską kurtkę w ciapki pośród bieriozek. Czy uważasz, że w ten sposób służysz idei narodowej? żENADA.

  18. avatar

    Kiedyś i ty będziesz starym prykiem, jak dożyjesz mojego wieku, ale jako żydowski niewolnik. A kurtka jest angielska.

  19. Pracowałeś w 1982 roku za 28 dolarów (dolar wówczas kosztował ca 500zł)- więc byłeś niewolnikiem. Pocieszasz się, że kremlowskim, a nie żydowskim? Nie uważam, by misją dziejową Polaków, było dawanie dupy kacapom. A monopolu na antysemityzm też nie masz.

    P.S. Ja bym na twoim miejscu się tak nie sadził, bo jeśli kurtka jest angielska, to po prostu żydowska.

  20. avatar

    Kiedy zdobyłerś wykształcenie i ile za nie zapłaciłeś ? Ja ani grosza. W Polsce środkiem płatniczym była złotówka a dulary skupowali ci którzy chcieli z Polski wyjechać lub kupić samochód w eksporcie wewnętrznym. Ja takiej potrzeby nie miałem. Kupiłem sobie 2 letniego malucha za 120 tys. czyli za nieco ponad 8 pensji.

     

  21. Ty za wykształcenie nie płaicłeś bezpośrednio ze swojej kieszeni bo płacili za to wszyscy pracujący. Uczelnie w PRL to nie był święty Mikołaj, który dawał za darmo. Ktoś te uczelnie musiał utrzymać, opłacić wykładowców, aby do Twoje głowy wiedzę tłoczyli "za darmo". 

  22. avatar

    Nikt ci nie zabrania dawania dupy żydom, Niemcom czy usamanom.

  23. avatar

    Dawał komuchom,to zapewne wie jak to było a teraz nie ma już pobioru to narzekanie mu zostało.

  24. A poza tym przyznaj uczciwie: byłeś w PZPR, prawda?

  25. O! I tu zapadła cisza... Właśnie to newralgiczne pytanie, rysiu ranger zignorował...

  26. avatar

    Cisza nie zapadła, nie siedzę cały czas w necie, mam co robić na działce wokół domu. A w PZPR byłem, tak jak trzy miliony Polaków.

     

  27. avatar

    A ja nie byłem w PZPR i w ogóle nigdy mi takie coś nie przychodziło do głowy. Może dlatego teraz nic nie mam.

  28. avatar

    Ta działka to też od komuny? De facto innym ukradli a podobnym sobie "przydzielali". 

  29. Dla mnie to było 3 mln sqrwysynów, złodziei, ludzi bez jakichkolwiek zasad moralnych i etycznych, którzy wraz z żydokomuną od zawsze grabili i sprzedawali Polskę, która była im obojętna bo służyli obcemu. Natomiast dzisiaj chcą umyć swe judaszowskie ręce wszystko zwalając na Żydów i żydów zapominając o swym sqrwysyństwie. Przedtem im żydokumna nie przeszkadzała natomiast dzisiaj szukają żydów tam gdzie akurat ich nie ma. Uważałem za PRLu, uważam teraz i do końca swych ostatnich dni będę uważał, że szanujący się człowiek szanujący siebie samego do PZPRu nigdy nie należał. Ponadto tak dziwnie się składa, że całe b. pezteperowskie, ubeckie i esbeckie środowisko wraz ze swoim rodzinami są dzisiaj bardzo promoskiewscy i proputniowscy i dzisiaj do tych ze Wschodu nadal się ślinią.

  30. avatar

    Powiedziałbym nawet, że towariszcz Konarskij jest bardzo reprezentatywny dla tego środowiska. 

  31. PZPR. 3 miliony członków, tak przynajmniej utrzymywali. I mówili że to większość. A babcia mojej koleżanki kiedyś zapytała: ale jakim cudem to większość? Bo wtedy w Polsce było chyba około 30 milionów, to nawet po odjęciu nieletnich tej większości by się nie uzbierało.

  32. No i kurwa, jak mówią na korcie, gem set i mecz.  

  33. Gość za darmochę odbył nauki (pewnie maturę i kursa niektóre..), zacharapał działeczkę, samochodzik, w partii był bo niby czemu nie. Czemu się dziwić, że wielbi ruskiego pod każdą postacią? Strzeż nas Panie od takich narodowców.

    Jakoś tak mam, że po 2-3 wpisach, wyczuwam komucha na kilometr.

  34. sugerujesz, że to było normą? - nie, nie było! Do PZPR wstępowało niewielu ideowców. Większość to banda cwaniaczków liczących na łatwe życie i przywileje.

    Do której grupy sie zaliczasz, weteranie komuny?

  35. to było oczywiście do rangera z PZPR

  36. avatar

    Może nie dziesiątą potęgą, ale był potęgą. Ale ta potęga pracowała dla ZSRR, nie dla nas. W czyim interesie była elektryfikacja okolic Przasnysza? ZSRR? Po zmianie układu politycznego ten cały potencjał został, ale wpadł w łapy "złomiarzy", którzy bez skrupułów zostawiali gołą ziemię.

    Po drugie - każdy tu zastanawia się, kto by Polaków kochał bardziej i kto by nas chciał bezinteresownie żywić i bronić. Tak jest źle postawiony problem. Każdego przywódcę należy oceniać (albo nie, bo nas to nie powinno obchodzić) z perspektywy jego włości, a nie z perspektywy Polski. Jeśli szukamy szczerej bezinteresownej miłości, czy przyjaźni, to jej nie znajdziemy. Świat tak nie funkcjonuje. Każdy przywódca myśli o swoim podwórku i zastanawia się jak SWOIM obywatelom nieba przychylić. Jeśli znajdzie interes w przyjaźni z Islandią czy Polską, to się zaprzyjaźni, jeśli będzie miał interes w podboju, to podbije. Polska - jeśli nie chce być połknięta przez większe, krążące wokół niej ryby, to musi być albo niesmaczna, albo wręcz trująca. Wybór, kto powinien nas połknąć, jest bez sensu.

  37. avatar

    Przasnysz to ostoja czarnej reakcji, takich elektryfikowano w ostatniej kolejności. Był taki przypadek na Kujawach, duża wieś w której "gołębiarzom z Włocławka" pasowało zrobić pokazowy kołchoz obroniła się przy głównym udziale Gospodyń, które trepami i kocią muzyką zmusiły komucha do rejterady i odstąpienia od planów kolektywizacji, wieś ta też była elektryfikowana na szarym końcu.

  38. avatar

    "zastanawia się jak SWOIM obywatelom nieba przychylić" 
    - Wątpię, jeżeli już, to jak utrzymać się u władzy.

    " Polska - jeśli nie chce być połknięta [...] musi być albo niesmaczna, albo wręcz trująca"
    Toteż tłumaczę:
    - JOW,
    - SWOBODNY dostęp do broni,
    - ZAKAZ cenzury w konstytucji.
    Nie widzę innego sposobu, jako że z "co" należy zrobić "Kto". Kłopot w tym, że krowie siodło się 'osiodłało'. Przykrość.

  39. avatar

    "Toteż tłumaczę:
    - JOW,
    - SWOBODNY dostęp do broni,
    - ZAKAZ cenzury w konstytucji."

    Fajnie. Ale kto nam to da? PiS, który jest przy władzy? Nowa siła, która się wyłoni? No kto? Jak na razie nie ma chętnych, żeby to brać siłą.

  40. avatar

    Fajne pytanie bardzo: " Ale kto nam to da?"

    Ja nie, obejrzyj mój awatar, czy wyglądam na Św. Mikołaja/Dziadka Mroza?

  41. avatar

    Zgoda. Dostosowanie tego do potrzeb naszej gospodarki, zamiast do militarnych potrzeb CCCP, byłoby niełatwym zadaniem, ale bez wątpienia zostaliśmy obrabowani przez leberałów wewnętrznych i zewnętrznych.

    A co do Unii, to nie mogliśmy, jak sądzę, nie wstąpić, bo byliśmy, jako państwo, zbyt słabi, ale jednak gdybyśmy nie byli aż tak słabi, to by nam Unia wiele nie zaszkodziła (a jednak trochę ona też i pomaga). Tak zapewne myśleli panowie Kaczyńscy i inaczej się nie dało. Do Unii mam wstręt, choć jakaś przyzwoita forma integracji europejskiej byłaby jak najbardziej OK, ale wszystko wynika z naszej niewiarygodnej słabości jako państwa, a także jako narodu.

    Nasz naród tyle przeżył, że zapewne cudem jest, że jeszcze istniejemy i nawet próbujemy od czasu do czasu brykać, ale w stanie jesteśmy strasznym - bez elit, bez politycznej mądrości, bez narodowej solidarności, czyste pole dla wszystkich możliwych sił i agentur, coś jak w XVIII w. Poprawia się i, da Bóg, coś się zmieni, choć "optymizm", jako rzecze Spengler, "jest tchórzostwem".

  42. avatar

    Widzisz... Nasza "prawica", jak i ta na Zachodzie, myli dwie rzeczy... Putin to rzeczywiście wybitny polityk, na tle tych wszystkich żałosnych Merkeli, Micronów, Mayów to jest gigant. (Trump jest tylko minimalnie lepszy i w ogóle nie wiadomo, czy dociągnie do końca kadencji, a o walce o władzę nad światem nie ma nawet co myśleć, choć mięsem armatnim w wojnie Izraela z Iranem i tak będziemy.)

    Jednak to nie znaczy, byśmy mogli dobrze wyjść na jego sukcesach. Oczywiście władza Merkeli nas po prostu obraża w każdej sekundzie, ale Putin to polityk ruski (plus potwornie cyniczny i brutalny) i nikt, a już szczególnie Polska, nie może od niego oczekiwać niczego dobrego. Ruscy też zresztą, choć Rassija to co innego - władza nad światem czeka.

    To jest mimo wszystko liberalne widzenie świata - jeśli Putin jest wybitniejszym politykiem od Microna, to znaczy, że przytulanie się do niego bardziej nas uszczęśliwi. Otóż wręcz przeciwnie!

  43. avatar

    W dalszym ciągu nie otrzymałem odpowiedzi co KONKRETNIE grozi Polakom ze strony Putina czy szerzej dzisiejszej Rosji.

  44. avatar

    Kankrietno? UNICESTWIENIE.

  45. avatar

    A żydzi chcą tylko ograniczenia populacji Polaków do 15 milionów niewolników. Łaskawcy.

  46. avatar

    Towarzysz czytywał Politykę za Gierka, ta rewelacja stamtąd pochodzi (streszczenie tez raportu Klubu Rzymskiego z 1972r.) a choćby nawet, to 15 mln więcej niż zero ;-). 

  47. avatar

    No tak, po II WŚ, zostało nas, Polaków ok. 25 milionów a w 1988 roku było nas prawie 40 milionow. Tak nas unicestwili Rosjanie.

  48. avatar

    Właśnie tak, bo jak mówił Kardynał Wyszyński. powinno nas być wtedy 80 milionów, tyle co Niemców, nie podskakiwaliby nam jak teraz razem ze swymi kałmuckimi sajuźnikami.

  49. avatar

    Dokładnie!

    Doszczętne moralne skur... i paskudnie przykra śmierć. Stalin nie był miły, ale to był jednak typ gangstera - inteligentny, cyniczny, brutalny, z sadystycznymi skłonnościami, ale jednak pragmatyczny... Jego własna władza nad światem, a CCCP jako jej narzędzie. Putin to zupełnie inna mentalność - on wierzy w swoją misję uczynienia Rosji wielką, a ta wielkość to dla nich od setek lat utrupienie Zachodu i żerowanie na jego trupie, plus władza nad światem na wieki wieków.

    Polska, w sposób całkiem dla ruskich niezrozumiały i gwałcący wszelką logikę, stoi im od setek lat na drodze do ich celu, ich łupów i czego tam jeszcze - czyli Europy Zachodniej. Niewielki ludek, sami niepoważni, nadęci jakimś tam "rycerskim honorem"... W sumie idioci i błazny, a jednak jakoś robią tej Rosji wbrew. Rosja nigdy nie będzie miała dla Polski żadnej akceptowalnej oferty, po prostu, a Putin to ucieleśnienie tej właśnie Rosji.

    Jaka Rosja nie byłaby dla Polski zabójcza? Taka, o jakiej nawet marzyć wciąż nie możemy: rozbita na 10 co najmniej państw i do szpiku liberalna. Każda inna nas zmiecie, a przedtem poniży na maksa, mszcząc się za swoje, liczące setki już lat, krzywdy (Iwaniuszka "Groźny" zmarł w 1584, więc trochę to już trwa).

  50. avatar

    "Nie ma żartów z filozofią moja ty Pietrowna Zofio". Niemcy robią z nas bohaterów* a Rosjanie robią z nas gówno**.

    * martwych
    **żywe

  51. Strony