Ziemkiewicz – pierwszy salonowy wśród antysalonowych!

Prześlij dalej:

Ostatnio ze wszystkich stron słyszę, że mam naturalny albo wypracowany dar do produkowania sobie wrogów i w ogóle mi nie wychodzi włażenie w dupę. W sposób naturalny czuję się dowartościowany, ale po satysfakcji, i wcale nie żartuję, pierwszy raz od dłuższego czasu czuję trochę lęku. Ten stan wziął się jak zwykle z mojego szacunku do mądrości życiowych. Gdy trzeci z kolei mówi ci, że jesteś pijany, idź spać. Nie pójdę, nie oszukam natury, zrobię sobie wroga. Miedzy jednym i dziesiątym zajęciem postanowiłem, że w wolnej chwili wrócę do fanaberii Ziemkiewicza, bo ta fanaberia nie dawała mi spokoju. Zacznę bezczelnie, nie czytałem i nie zamierzam czytać nowych projektów Ziemkiewicza, które mają się opierać ma „nowoczesnym endeku”. Projekt jednoznacznie kojarzy mi się z awangardowym konserwatystą, europejskim Polakiem i schabowym z kury. Bezczelność wyniosłem z trudnej odpowiedzi na proste pytanie. Pewnych rzeczy nie warto analizować szczegółowo, wystarczy popatrzeć na pierwszy krok i dalej ręce opadają. Ziemkiewicz, który nie tak dawno czytał, z dużym polotem, kabotyński pozew Michnika, w gazecie tegoż Michnika, zaczął promocję swojej nie wiem już, której książki. Proste pytanie brzmi. Dlaczego Ziemkiewicz nie udzielił wywiadu Urbanowi, zamiast tej blondynce z GW, której koloru włosów i nazwiska znać nie chcę? Trudna, dla Ziemkiewicza, odpowiedź jest taka, że Michnik ma większy nakład i więcej pudru. Dość za wszystko, dalej nie wnikam i żadnej nie czuję potrzeby, by zapoznawać się ze smakiem drobiowego sznycla. Obiegowe opinie, że „oni wszyscy” z jednego szynela nabierają mocy prawidłowości, naprawdę nie mam ochoty doszukiwać się niuansów, kodu i „przekazu dla inteligentnych”. Albo się występuje u „Kuby na tapczanie” albo nie i z tego faktu wynika bardzo dużo.

Nie mam pojęcia, czy Ziemkiewicz chce przebić Migalskiego w śmieszności, biorąc się za rzeczy, o których ma blade pojęcie, czy też poczuł jakąś bliżej nieokreśloną wolę bożą, wiem jedno, że jak się doi dwie krowy, to się można porzygać na sam widok. Przypadek to czy zamierzenie, zgadywać nie będę, w każdym razie w jednym czasie Ziemkiewicz daje diabłu ogarek, jeśli nie pół świecy, a Panu Bogu resztę. Tak, bardzo dobry artykuł o Smoleńsku, ale na drugim froncie targetu, ponieważ pierwszy poszedł w GW. Świeca podzielona na dwoje, wrogowie „podrażnieni”, swojacy dowartościowani. Proszę wybaczyć drugą bezczelność, ale mnie ten spryt przypomina jednego rudego jegomościa na wyższym stanowisku i nie jest to Zbigniew Boniek. Być trochę w ciąży chyba się mimo wszystko da, być trochę dziewicą wydaje się niewykonalnym. Wszelkie pocieszające argumenty odpadają. Argument o rozgłosie dla sprawy pada, bo Ziemkiewicz tego nie potrzebuje, a po wtóre publikacja w Rzepie i tak zostałby skomentowana w GW. Argument inteligentnego wykorzystywania siły wroga do nadania mocy własnym zamiarom, pada jeszcze szybciej, bo nie ma mowy o podstępie, gdy trwa otwarta i najwyraźniej symulowana walka. Pozostaje jedno słowo, bardzo przykre i charakterystyczne dla nie lubianego przez Ziemkiewicza leminga – lans. Nowoczesna endecja ubrana w lans wygląda jak schabowy z kury podany awangardowemu konserwatyście na europejskim talerzu polskiego pochodzenia.

Strony

13610 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

16 (liczba komentarzy)

  1. Doprecyzowanie odnośnie "Jeśli jest prawdą to co piszesz, że Ziemkiewicz i Warzecha nie pochylą się już nigdy nad żadnym tekstem MK"- nie, nie jest to prawdą, jest to tylko moim przypuszczeniem - powinienem napisać tak: << Po Twoich "atakach" nie *spodziewam* się, że koledzy RAZa będę dalej robić Ci reklamę. >> Dla mnie koniec tematu - swoje opinie wyraziłem, przekonywać do nich nie mam siły.

  2. avatar

    Wśród szerokiego ogółu poziom pojęć politycznych był bardzo niski. Nawet żywioły czynne, usiłujące kierować życiem politycznym narodu, bardzo dalekie były od rozumienia współczesnej polityki europejskiej; sfery zachowawcze żyły pojęciami przestarzałymi, sięgającymi w osiemnaste stulecie, przeceniały wartość jednych czynników, a nie doceniały innych, co je prowadziło do rezygnacji; koła zaś radykalne nie usiłowały nawet myśleć o polityce takiej, jaka jest — myślały tylko o takiej, jaką być powinna według ich doktryn. 
     
    Skutkiem tego myśl polska nie była zdolna sobie zdać sprawy z właściwego położenia kwestii polskiej i z jej znaczenia w polityce europejskiej. Nie umiała oceniać rozwoju tej polityki z punktu widzenia własnej sprawy. 

  3. avatar

    tam gdzie ich nie ma"? Za doszukiwanie się ukrytych podtekstów, za kreowanie przeciwników politycznych - wśród chwiejnych, niejasno określonych?
    Pomijając meritum - każdy kiedyś popełnił, albo popełni, świadomy lub nie - ,,zgniły kompromis". Dla pieniędzy, z nędzy, dla sławy, z pychy, z głupoty, z niewiedzy....
    Więc pozostańmy przy tekście Ziemkiewicza, w którym odpowiada głupkowi Wrońskiemu. 
    I całej reszcie ogłupionych lemingów...

  4. avatar

    Toteż ja nie szukam wroga w Ziemkiewiczu, piszę tylko, że trudno byłoby mi się z nim zaprzyjaźnić. Tekst o Smoleńsku bardzo dobry, napisałem to, ale jego wymowa i "nieskazitelność" łatwa do obalenia, nazwijmy to nadpobudliwością kreatywności.

  5. avatar

    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2012/10/17/oswiadczenie-2/

    bo stąpać w szambie III RP albo II PRL i nie ubrudzić butów - nie sposób. A pana prezesa - za zabicie trójki biedaków - można tylko przeprosić i błagać o wybaczenie.

  6. Ziemkiewicz nie stosuje się do tej prostej zasady. Miga światłem, że skręca w lewo, a jedzie prosto lub co gorsza w prawo.

  7. Strony