Reklama

W połowie drogi między chłopcem i mężczyzną dopadł mnie jeden z nielicznych fenomenów czasu, w których żyłem, a żyłem w czasach pozbawionych nawet przeciętności.

W połowie drogi między chłopcem i mężczyzną dopadł mnie jeden z nielicznych fenomenów czasu, w których żyłem, a żyłem w czasach pozbawionych nawet przeciętności. W czasach mniej niż przeciętnych pojawiło się dwóch ludzi w starej slapstickowej formule mądry-głupi, duży-mały. Wokół tej pary zgromadziło się mnóstwo innych utalentowanych ludzi, Krzysztof Jaślar, Rudi Schubert. Janusz Rewiński, ale większość tych co pamiętają kabaret Tey, pamiętają przede wszystkim Zenona Laskowika i Bohdana Smolenia. Ta para w czasach mało zabawnych potrafił rozbawić każdego od I Sekretarza po internowanego księdza. Nie mam skłonności samobójczych, zatem nie będę opisywał tego jak rozśmieszali, to jest jedna z tych rzeczy, których się opisać nie da, trzeba koniecznie usłyszeć, trzeba koniecznie zobaczyć. W podłych czasach kabaret Tey przeżywał swoją świetność, w czasach przełomu kabaret przeżył rozpad i próby reanimacji skończyły się może nie totalną, ale klęską. Ostatni program Tey, to ?już nie było to?. Niestety Tey już dziś nie ma i wszelkie bardzo ewentualne reaktywacje, nie wskrzeszą dwanego Tey.

Skończyła się historia Tey, ale zostali ludzie Tey, którym historia się nie kończy. Najbardziej znana para Laskowik i Smoleń musieli zmierzyć się z nowym, które przyszło, to nowe co przyszło dla sztuki szeroko pojętej i w tym kabaretów nie miało litości. Nędzny pod każdym względem nowy czas dla sztuki, przede wszystkim dla jakości sztuki. Jeśli ktoś widział Bohdana Smolenia chociaż przez 5 minut obok Zenona Laskowika, ten nie był w stanie wytrzymać jednej sekundy z Bohdanem Smoleniem śpiewającym disco polo. Tak skończył Bohdan Smoleń, który nie potrafił ze sceny zejść niepokonany, na taki koniec Bohdana Smolenia więcej niż żal patrzeć. Smoleń wrzucił swoje nazwisko i swój artystyczny dorobek na okładki bazarowych pirackich kaset i tak się umarła żywa legenda kabaretu, przynajmniej dla mnie. Zupełnie inaczej zakończyła się kariera Zenona Laskowika, zakończyła się tak, że trudno w taki koniec uwierzyć. Zenon Laskowik wrócił do wyuczonego zawodu, założył mundur listonosza, do wewnętrznej kieszenie wcisnął piersiówkę i chodził od domu do domu, by emerytom dowcipem odwrócić uwagę od głodowej kwoty uposażenia.

Reklama

Gdyby Zenon Laskowik wydał ze swoim aranżem i nazwiskiem uniwersalne hity w gatunku ?Majteczki w kropeczki?, tudzież ?Dała mu na sianie i czekała, aż mu stanie?, prawdopodobnie Smoleń poszedłby z torbami i Zenon grałby w ?kiepskich? serialach. Laskowik jednak wolał robić to, co wolał robić, wolał ciężko, ale uczciwie zarabiać na kieliszek chleba. Wolał być pijanym prowincjonalnym listonoszem, niż tandetnie opakowanym towarem estradowym. W końcu po wielu latach inna żyjąca legenda kabaretu, która idealnie wyczuła moment zejścia ze sceny, mowa o legendzie zielonogórskiego kabaretu Potem i jego założycielu znanym wszystkim jako ?Sikor?, namówiła Laskowika do powrotu. Tę historię znam niemal od kuchni, zatem wiem co mówię i bez strachu powiem, że Laskowika do powrotu mógł namówić tylko inny Laskowik. ?Sikor? był innym Laskowikiem, ?Sikor? był i jest człowiekiem, który za sprzedaż swojego nazwiska zarobiłby więcej niż Smoleń, tylko, że ?Sikor? na swoim punkcie ma bzika.

?Sikor? gdy usłyszy, że miałby wystąpić w reklamie, to lepiej koło ?Sikora? w tym czasie nie stać. Tym spoiwem, którym jest brak zaufania i szacunku dla popkulturowych kombinatów, w rodzaju TV i innych ITI, połączyli się dwaj panowie i zaczęli jeździć po Polsce ze swoim programem. Niewielu miało okazję to widzieć, dlatego niewielu w ogóle wie, że taki powrót Laskowika, ten pierwszy i dziewiczy odbył się za sprawą Władysława Sikory. Szło im całkiem nieźle, do telewizji ich programy się nie nadawały, nie mieściły się w trendzie, choćby udawania głosu polityków przez Pana Kryszaka, albo parodii pieśni z lat 70 w wykonaniu Śleszyńskiej i Gąsowskiego, co mnie jakoś nigdy nie śmieszyło, a wręcz przeciwnie płakać mi się chciało. Nie chcę wymyślać dlaczego, nie będę plotkował, w każdym razie o kabarecie Władysława Sikory i Zenona Laskowika już dawno nie słyszałem, nie wiem czy jeszcze istnieje, czy już nie.

Nie wiem jak dziś wygląda Zenon Laskowik, co robi, wiem tylko tyle, że nie śpiewa disco polo i nie gra w ?kiepskich? serialach i za to mu dziękuję, ponieważ dzięki temu pamiętam niepokonane sceniczne zwierze z czasów świetności, ale ludzie mimo wszystko potrzebuję jakiś wzorców. Tak to w życiu bywa, że ludzie, którzy robią coś dobrze, widzą więcej niż inni ludzie i nie chcą robić tego co wszyscy, dlatego często kończą jako alkoholicy roznoszący pocztę i odcinki państwowej jałmużny emerytom. Ci, co pogodzili się z duchem czasów, przyklejają swoje wizerunki do płatków owsianych i nie martwią się, czy jutro starczy na ?klina?. Prawdopodobnie działają jakieś atawizmy, albo moja praprapraprababka spędziła upojna noc z prapraprapradziadkiem Zenona Laskowika, ponieważ mam tak samo jak on, jak Zenon Laskowik. Pukało do mojej skrzynki mailowej kilka znanych nazwisk i po pełnym szacunku oraz podziwu wstępie proponowało sitodruk wizerunku, może nie na płatkach owsianych, ale w towarzystwie poważnych nazwisk.

W tych ofertach, tak atrakcyjnych, zapewniających spokój i zapasy Kadarki dla dwóch pokoleń, zawszy krył się taki dziwnym przekaz. Fantastycznie piszesz, a Twoje poglądy to prawdziwa rzadkość w tym ciemnogrodzie, piszesz dokładnie tak jak?i tu padało jakieś znane nazwisko?.., albo i jeszcze lepiej, razem możemy zrobić wiele, róbmy razem, połączmy myśli i czyny. Strasznie się boję wspólnoty myśli i czynów, dlatego zawsze grzecznie dziękowałem za ofertę i wracałem do swojej roboty. Ktoś mógłby powiedzieć, że takie bzdury każdy może sobie pisać i pójść nawet dalej, podbić stawkę. Powołać się na wczorajszą rozmowę z papieżem, albo pochwalić numerem Obamy w swojej starej Noki. Owszem nie jest takie pisanie specjalnie mądre, jeśli się nie podaje udokumentowanych ?ofert?, dlatego też nie będę się upierał przy swoim, poza ostatnią odmową udziału w audycji TOK FM, którą złożyłem publicznie, nie mogę przedstawić ?ofert?, ponieważ te są spisane w formule osobistej korespondencji.

Mogę natomiast napisać, po co o tym wspominam. Otóż stało się ostatnimi czasy tak, że wcale nie mało grupa osób zasypuje mnie rozmaitymi podpowiedziami i sugestiami, sprowadzonymi do wspólnego mianownika. Pisz jak dawniej, dopieprzaj Kaczyńskim, bo na tym urosłeś i za to cię ludzie ?kochają?. Jakieś straszne nieporozumienie, prostowałem już wielokrotnie, że to fatalna pomyłka, ale sprostuję raz jeszcze, że nie jestem Bohdanem Smoleniem, który w nowych czasach zaczął śpiewać jak mu disco polo zagrało. Stworzyłem to miejsce, którego nazwa brzmi tak jak brzmi, a ponieważ nie jestem też zdziadziałym politykiem, który nie pamięta co mówił wczoraj, a co robi dziś, to piszę o tym co widzę, nie o tym gdzie mi każą patrzeć. Gdy się trochę gubię w rzeczywistości, to zerkam sobie na baner, gdzie około pół roku temu kazałem grafikowi napisać: ?Kontrowersje.net ? portal niereglamentowany? i już wiem, że wystarczy napisać to co we łbie zalega. Miałem wątpliwości tylko co do jednego, kiedy grafik rysował baner, mianowicie , czy pisownia słowa ?niereglamentowany? jest poprawna. Miałem wątpliwość tylko co do ?nie? pisanego razem lub oddzielnie, reszta nie budziła moich wątpliwości.

Kiedy portal się narodził, pamiętam jak dziś dwa największe zagrożenia, jakie wymieniali pierwsi użytkownicy i najwierniejsi czytelnicy Matki Kurki. Jak jeden mąż i żona, wszyscy bali się guru MK, który będzie pisał, podczas gdy reszta będzie odpisywać: ?w górę?, ?nic dodać?, ?nic ująć?, ?szacun?, ?sama prawda?. Drugim zagrożeniem wynikającym z pierwszego, miał być monotonny profil strony, czyli towarzystwo gremialnie popierające jednych, żeby dokopać drugim. Od pierwszego dnia, kiedy usłyszałem te zarzuty, na monitorze notebooka przykleiłem sobie kartkę ?jeszcze się zdziwicie, jeszcze zaczniecie tęsknić, za tym czego się boicie teraz?. Uważam, że zrobiłem swoje w 200%, jestem na portalu najgorzej ocenianym blogerem, najczęściej porównywanym do Lepera, Kaczyńskiego i innych antysemitów. Na SG pojawiają się teksty zwolenników PiS, UPR, teksty konserwatystów i feministek, teksty bogobojnych i obrazoburczych. Jeśli kogokolwiek zjadę z góry na dół, dzieje się to zawsze według jednego klucza: zaczepiony oddaję.

To, co komu i jak oddaję nigdy nie miało wpływu na promowanie tekstów, co więcej i o to tylko mam do siebie pretensje, często skonfliktowane ze mną nicki lądowały na SG, żeby nie sprawiać wrażenia zemsty i zamykania ust. Od dłuższego czasu tego bonusu na starcie nie stosuję, promuję po prostu dobre teksty. Słowem końcowym pragnę powiedzieć już drugi raz z rzędu, ale zapewniam, że ostatni. Robię swoje, buduję niereglamentowany portal z zobowiązującą nazwą kontrowersje.net, jak widać nie jestem już guru, nie ma tu towarzystwa wzajemnej adoracji, nie ma sponsora, który mówi jak należy pojmować wolność słowa, zatem bardzo proszę się o mnie nie martwić. Bardzo proszę nie wciskać mi na garb ciężarów, które przez całe życie zrzucałem. Nie jestem żadnym ?opiniotwórcą?, publicystą, który kreuje społeczne nastroje, czy innym przewodnikiem stada. Nie będę truchlał przed wypowiadaniem niepopularnych myśli, tylko dlatego, że ktoś mi grozi Lepperem lub Kaczyńskim.

Nie czuję się w najmniejszym stopniu odpowiedzialny za masowe reakcje i społeczne nastroje. Powiem więcej, kompletnie mnie nie interesuje to, czy moje słowa wskrzeszą PiS i zabiją PO, KOMPLETNIE. Interesuje mnie tylko opisywanie rzeczywistości takiej jaką widzę i takiej, która mnie niepokoi. Jestem człowiekiem, którego uczucie do polityków mieszczą się między paroma słowami: obrzydzenie, brak zaufania, wieczny zawód. Moją motywacją jest demaskowanie tego co jest, a jeśli to co jest ma taką siłę i wartość, że budzi powszechny strach przed powrotem jeszcze gorszego PiS, to choćby dlatego jest gówno warte. Albo marność nauczy się być co najmniej średnia, albo padnie, mnie do głowy nie przychodzi reanimacja marności. Definiuję marność na podstawie tego co widzę i mogę się oczywiście mylić, ale po to są właśnie niezależne platformy publicystyczne, aby wiele oczu patrzyło na rzeczywistość.

Proszę zatem nie wkładać mi w oczy i w głowę swojej rzeczywistości, proszę mnie nie obciążać odpowiedzialnością za kreowanie postaw i nastrojów, bo ja takich garbów nie potrzebuję i takich garbów przyprawić sobie nie dam. Robię swoje i jak się ośmieliłem pochwalić, robie swoje w 100%, nie ma guru Kuraka, jest swoboda wypowiadania myśli od Sasa do lasa, zatem proponuję, aby skorzystać z mojej 100% normy i w dowolnym procencie robić swoje, zamiast martwić się o moje robienie. Za komuny było tak, że jeden pisał lub czytał, reszta mu biła barwa, tutaj jeśli chcecie przeczytać coś takiego, żeby ręce się Wam złożyły do oklasków, no to najpierw musicie sobie coś takiego napisać. Obawiam się, że po mnie w najbliższym czasie takich ?owacyjnych? tekstów spodziewać się nie możecie, raczej będziecie gwizdać i rzucać pomidorami. Każdy dokonuje wyboru formy i treści swoich wypowiedzi i zamiast narzucać formę i treść innym, dużo uczciwszym, ale i oczywiście trudniejszym jest obrona własnej formy i własnej treści.

Tłumaczenie się, że ja tu jestem ?gospodarz? i narzucam ?trend?, to jest właśnie to, co mnie w polskiej rzeczywistość doprowadza do pasji. Szukanie alibi dla braku działania, użalanie się nad samym sobą i panika przed zrobieniem czegoś, co nie daj Boże mogłoby się nie podobać ogółowi, bądź ?zarządcy?. Jeśli ktoś się boi wyrażać swoje poglądy inne niż wyraża ?gospodarz?, kontrowersje.net, czy jakikolwiek inny ?zarządca?, to boi się wyrażania poglądów w ogóle, idzie na łatwiznę, bo łatwiej z siebie zrobić ofiarę niż wojownika. Jeszcze się tu nie zdarzyło, aby odmienny od mojego pogląd spisany choćby nieudolnie, ale z głowy, od serca, czy z zapałem spotkał się z inną reakcją z mojej strony, niż wywieszenie tekstu najwyżej jak się da. A, że się często nie zgadzam z tym co wieszam, to chyba źle o mnie nie świadczy, w tym wypadku wręcz przeciwnie, w tym wypadku WŁAŚNIE O TO CHODZI. Zbudujemy tu coś razem, innego niż można spotkać gdziekolwiek, jeśli łatwiznę tłumaczeń i narzucenia właściwych tematów, zastąpimy promowaniem własnych myśli i spostrzeżeń.

Nie śmiem się porównywać, ale nikt nie zrobi ze mnie Smolenia, zawsze będę Laskowikiem i sam nikomu nie narzucam czy ma śpiewać disco polo, czy roznosić pocztę. W środku jeszcze jest jazz, sport, literatura, tysiące rzeczy i czego jak czego ale polityków też nie brakuje i nowych partii: Cimoszewicz, Dutkiewicz, Borowski, Mazowiecki zdaje się cięgle jest w PD i jeszcze przyjdzie wielu, jak tylko się zwolni miejsce. Brakiem alternatywy przestałem się martwić, kiedy z BÓLEM zauważam, że coraz częściej racja jest po stronie pudrowanego Kaczyńskiego, a nie Tuska, to jest tragiczna w skutkach obserwacja. Ta racja wynika oczywiście z prostackiego zachowania na NIE, ale to jest sygnał, że TAK tych mądrzejszych, tego mniejszego zła, przestało wynikać z myślenia i poważnego traktowania rzeczy, które są dla nas fundamentalne, ale podszyło się pisowską mentalnością, jak oni tak to my nie i odwrotnie. To moje niepokojące mnie spostrzeżenia, nie ma obowiązku niepokoić się razem ze mną, można wierzyć, bawić się, widzieć nieco więcej różu niż czerni, można robić co chcecie, ale dajcie i mnie robić co chcę. Tak pojmuję wolność i brak reglamentacji poglądów.

PS Analogiczną sytuację mieliśmy w czasach AWS, Kwaśniewski wetował gros ustaw, aby uziemić kandydata Krzaklewskiego, czasy było 10 razy gorsze, a mimo wszystko udało się przeprowadzić 4 wielkie reformy. Głaskanie Tuska i pocieszanie go tym, że Kaczyński jest głupszy, to jakieś zbiorowe tendencje samobójcze, tak to widzę. Możecie widzieć inaczej i na pewno ja Wam tego nie bronię, natomiast będę zwracał uwagę na marność Tuska, dopóki marnie będzie się spisywał i myślał o jednym ? BELWEDER.

Reklama

84 KOMENTARZE

  1. Pewne znuzenie
    Matko, troche mnie juz nuza Twoje tyrady i apele. Popadasz w jakis mesjanistyczny ton moralizatora. Jesli Ci ten Tusk tak obrzydl, jesli tak zle rzadzi, jesli wogole jest tak zle, to powiedz mi do cholery, gdzie jest dobrze. Pokaz mi jakis wspanialy rzad, jakiegos wielkiego przywodce, premiera, prezydenta, ktorego chcesz postawic za wzor. Zgoda, niech bedzie, ze ten okropny Tusk, ten populista, gracz, len etc. nic nie robi i mysli o prezydenturze, ale gdzie na swiecie sa rzady swiatlejsze, madrzejsze, sprawniejsze? Ja bede bronic tego populiste i lenia Tuska. To jeden z niewielu przywodcow na tym swiecie, ktorzy maja jakies swoje zdanie. Tusk podejmuje w miare racjonalne decyzje, nie popelnil jakiegos razacego bledu. Pamietajmy, ze dziala w skrajnie ekstremalnej sytuacji poteznego swiatowego kryzysu, gdzie mozna jedna glupia decyzja podpalic kraj. Nie twierdze, ze go trzeba glaskac po glowie, trzeba go kopac po dupie. Mam jednak wrazenie, ze chcesz na sile byc obiektywny, wiec zrecznie dokopujesz kazdemu, bo to super asekuracja. “Gdyby co, to ja was wszystkich obserwuje i pietnuje, wiec nic mi nie mozecie zarzucic”, ze jestem po stronie PO albo inszej zarazy. Zaczynasz przypominac Ziemkiewicza, taka stara cioktke-klotke, ktora narzeka, jeczy, marudzi. Gdzie ten Twoj ironiczny humor, dowcip, bawienie sie konwencjami, luz, dystans? Twoje teksty zaczynaja przypominac sprawozdania z frontu zbioru ziemniakow na Bialorusi. Prawda jest brutalna, prawda jest straszna i bolesna: ten swiat nie jest doskonaly, ludzie mieszkajacy na tej planecie nie sa idealni, wiec i raju nie bedzie, ale wy ateisci macie problem z tym uciekajacym czasem 🙂 Lubie stoikow, lubie Sokratesa, lubie Bareje i Monty Pythona, ale nie lubie grzmiacych moralizatorow i Katonow, co prawia o tym, co byc powinno, a co nie jest. Apeluje! Wroc do tych fajnych, zajebistych klimatow sprzed roku, dwoch. Bylo tak fajnie, teraz zaczyna byc ponuro i smutno. Ale Matko, swiat sie nie zmienil, on jest taki, jaki byc powinien, to Ty zaczynasz miec jakies problemy, Ty sie cos gubisz, czuje to i pisze to jako Twoj przyjaciel, nie krytyk, czy wrog. To Twoje teksty pozwalaly mi z usmiechem na ustach przetrwac kaczyzm IV ERPE. Po cholere ten ciezki, meczacy ton, ten dziwny klimiat? Apeluje: odpocznij, odprez sie, daj sobie troche luzu. Wtedy bylo jakos fajniej…

  2. Pewne znuzenie
    Matko, troche mnie juz nuza Twoje tyrady i apele. Popadasz w jakis mesjanistyczny ton moralizatora. Jesli Ci ten Tusk tak obrzydl, jesli tak zle rzadzi, jesli wogole jest tak zle, to powiedz mi do cholery, gdzie jest dobrze. Pokaz mi jakis wspanialy rzad, jakiegos wielkiego przywodce, premiera, prezydenta, ktorego chcesz postawic za wzor. Zgoda, niech bedzie, ze ten okropny Tusk, ten populista, gracz, len etc. nic nie robi i mysli o prezydenturze, ale gdzie na swiecie sa rzady swiatlejsze, madrzejsze, sprawniejsze? Ja bede bronic tego populiste i lenia Tuska. To jeden z niewielu przywodcow na tym swiecie, ktorzy maja jakies swoje zdanie. Tusk podejmuje w miare racjonalne decyzje, nie popelnil jakiegos razacego bledu. Pamietajmy, ze dziala w skrajnie ekstremalnej sytuacji poteznego swiatowego kryzysu, gdzie mozna jedna glupia decyzja podpalic kraj. Nie twierdze, ze go trzeba glaskac po glowie, trzeba go kopac po dupie. Mam jednak wrazenie, ze chcesz na sile byc obiektywny, wiec zrecznie dokopujesz kazdemu, bo to super asekuracja. “Gdyby co, to ja was wszystkich obserwuje i pietnuje, wiec nic mi nie mozecie zarzucic”, ze jestem po stronie PO albo inszej zarazy. Zaczynasz przypominac Ziemkiewicza, taka stara cioktke-klotke, ktora narzeka, jeczy, marudzi. Gdzie ten Twoj ironiczny humor, dowcip, bawienie sie konwencjami, luz, dystans? Twoje teksty zaczynaja przypominac sprawozdania z frontu zbioru ziemniakow na Bialorusi. Prawda jest brutalna, prawda jest straszna i bolesna: ten swiat nie jest doskonaly, ludzie mieszkajacy na tej planecie nie sa idealni, wiec i raju nie bedzie, ale wy ateisci macie problem z tym uciekajacym czasem 🙂 Lubie stoikow, lubie Sokratesa, lubie Bareje i Monty Pythona, ale nie lubie grzmiacych moralizatorow i Katonow, co prawia o tym, co byc powinno, a co nie jest. Apeluje! Wroc do tych fajnych, zajebistych klimatow sprzed roku, dwoch. Bylo tak fajnie, teraz zaczyna byc ponuro i smutno. Ale Matko, swiat sie nie zmienil, on jest taki, jaki byc powinien, to Ty zaczynasz miec jakies problemy, Ty sie cos gubisz, czuje to i pisze to jako Twoj przyjaciel, nie krytyk, czy wrog. To Twoje teksty pozwalaly mi z usmiechem na ustach przetrwac kaczyzm IV ERPE. Po cholere ten ciezki, meczacy ton, ten dziwny klimiat? Apeluje: odpocznij, odprez sie, daj sobie troche luzu. Wtedy bylo jakos fajniej…

  3. Pewne znuzenie
    Matko, troche mnie juz nuza Twoje tyrady i apele. Popadasz w jakis mesjanistyczny ton moralizatora. Jesli Ci ten Tusk tak obrzydl, jesli tak zle rzadzi, jesli wogole jest tak zle, to powiedz mi do cholery, gdzie jest dobrze. Pokaz mi jakis wspanialy rzad, jakiegos wielkiego przywodce, premiera, prezydenta, ktorego chcesz postawic za wzor. Zgoda, niech bedzie, ze ten okropny Tusk, ten populista, gracz, len etc. nic nie robi i mysli o prezydenturze, ale gdzie na swiecie sa rzady swiatlejsze, madrzejsze, sprawniejsze? Ja bede bronic tego populiste i lenia Tuska. To jeden z niewielu przywodcow na tym swiecie, ktorzy maja jakies swoje zdanie. Tusk podejmuje w miare racjonalne decyzje, nie popelnil jakiegos razacego bledu. Pamietajmy, ze dziala w skrajnie ekstremalnej sytuacji poteznego swiatowego kryzysu, gdzie mozna jedna glupia decyzja podpalic kraj. Nie twierdze, ze go trzeba glaskac po glowie, trzeba go kopac po dupie. Mam jednak wrazenie, ze chcesz na sile byc obiektywny, wiec zrecznie dokopujesz kazdemu, bo to super asekuracja. “Gdyby co, to ja was wszystkich obserwuje i pietnuje, wiec nic mi nie mozecie zarzucic”, ze jestem po stronie PO albo inszej zarazy. Zaczynasz przypominac Ziemkiewicza, taka stara cioktke-klotke, ktora narzeka, jeczy, marudzi. Gdzie ten Twoj ironiczny humor, dowcip, bawienie sie konwencjami, luz, dystans? Twoje teksty zaczynaja przypominac sprawozdania z frontu zbioru ziemniakow na Bialorusi. Prawda jest brutalna, prawda jest straszna i bolesna: ten swiat nie jest doskonaly, ludzie mieszkajacy na tej planecie nie sa idealni, wiec i raju nie bedzie, ale wy ateisci macie problem z tym uciekajacym czasem 🙂 Lubie stoikow, lubie Sokratesa, lubie Bareje i Monty Pythona, ale nie lubie grzmiacych moralizatorow i Katonow, co prawia o tym, co byc powinno, a co nie jest. Apeluje! Wroc do tych fajnych, zajebistych klimatow sprzed roku, dwoch. Bylo tak fajnie, teraz zaczyna byc ponuro i smutno. Ale Matko, swiat sie nie zmienil, on jest taki, jaki byc powinien, to Ty zaczynasz miec jakies problemy, Ty sie cos gubisz, czuje to i pisze to jako Twoj przyjaciel, nie krytyk, czy wrog. To Twoje teksty pozwalaly mi z usmiechem na ustach przetrwac kaczyzm IV ERPE. Po cholere ten ciezki, meczacy ton, ten dziwny klimiat? Apeluje: odpocznij, odprez sie, daj sobie troche luzu. Wtedy bylo jakos fajniej…

  4. o Smoleniu, Laskowiku i innych
    Ostatnie, czego Ci życzę to nie tylko los Smolenia (samobójstwo syna) ale także Laskowika (coś więcej niż choroba alkoholowa), nawet z uwzględnieniem jego udanego, krótkiego comebacku. W PS. wspomniałeś 4 reformy Buzka, mimo sypania piasku w szprychy przez Kwasa. I dla mnie to jest właśnie taki typowy polski "sukces": żadna z tych reform nie została dokończona tak jak była planowana. Nie mamy więc konkurencyjnych ubezpieczalni, właściwego finansowania samorządów (choć tu jest chyba najlepiej), II filar emerytalny jest kiepsko zarządzany i, co jest skandalem, nie będzie dziedziczenia składek (pamiętam jak Lewicka czarowała), a o dokończeniu reformy oświatowej lepiej nie wspominać. Poza tym spośród wszystkich wet Kwacha jednego mu nie zapomnę – podatkowego. W tamtym rządzie na początku było dużo autentycznego zapału. Jak skończył – pamiętamy. I, moim zdaniem, nie stało się tak dlatego, że został zagłaskany. Tylko wszyscy (lewica z Kwachem, związki, media) byli przeciwko nim. I, owszem, trzeba patrzeć na ręce, wytykać błędy, ale czy rozpieprzanie wszystkiego ma być naszym przeznaczeniem?

    • W przeciwieństwie do
      W przeciwieństwie do polityków i wbrew powszechnej opinii, kiedy mi 20 inteligentnych ludzi mówi, mniej więcej to samo, zaczynam się zastanawiać nad sobą. Wszystko wskazuje na to, że popełniam błąd formalny, mianowicie przesunąłem wajchę o jeden skok za daleko na pozycję “rozpieprzyć”, a miała się zatrzymać, na “dopieprzyć”. Będę konsekwentnym w tym co widzę, gdyby nie Belweder Tusk zrobiłby więcej niż kombinuje i szuka pretekstów. Ale spróbuję wrócić z wajchą do pozycji “dopieprzyć”, ponieważ intencji rozpieprzania nie miałem nigdy.

  5. o Smoleniu, Laskowiku i innych
    Ostatnie, czego Ci życzę to nie tylko los Smolenia (samobójstwo syna) ale także Laskowika (coś więcej niż choroba alkoholowa), nawet z uwzględnieniem jego udanego, krótkiego comebacku. W PS. wspomniałeś 4 reformy Buzka, mimo sypania piasku w szprychy przez Kwasa. I dla mnie to jest właśnie taki typowy polski "sukces": żadna z tych reform nie została dokończona tak jak była planowana. Nie mamy więc konkurencyjnych ubezpieczalni, właściwego finansowania samorządów (choć tu jest chyba najlepiej), II filar emerytalny jest kiepsko zarządzany i, co jest skandalem, nie będzie dziedziczenia składek (pamiętam jak Lewicka czarowała), a o dokończeniu reformy oświatowej lepiej nie wspominać. Poza tym spośród wszystkich wet Kwacha jednego mu nie zapomnę – podatkowego. W tamtym rządzie na początku było dużo autentycznego zapału. Jak skończył – pamiętamy. I, moim zdaniem, nie stało się tak dlatego, że został zagłaskany. Tylko wszyscy (lewica z Kwachem, związki, media) byli przeciwko nim. I, owszem, trzeba patrzeć na ręce, wytykać błędy, ale czy rozpieprzanie wszystkiego ma być naszym przeznaczeniem?

    • W przeciwieństwie do
      W przeciwieństwie do polityków i wbrew powszechnej opinii, kiedy mi 20 inteligentnych ludzi mówi, mniej więcej to samo, zaczynam się zastanawiać nad sobą. Wszystko wskazuje na to, że popełniam błąd formalny, mianowicie przesunąłem wajchę o jeden skok za daleko na pozycję “rozpieprzyć”, a miała się zatrzymać, na “dopieprzyć”. Będę konsekwentnym w tym co widzę, gdyby nie Belweder Tusk zrobiłby więcej niż kombinuje i szuka pretekstów. Ale spróbuję wrócić z wajchą do pozycji “dopieprzyć”, ponieważ intencji rozpieprzania nie miałem nigdy.

  6. o Smoleniu, Laskowiku i innych
    Ostatnie, czego Ci życzę to nie tylko los Smolenia (samobójstwo syna) ale także Laskowika (coś więcej niż choroba alkoholowa), nawet z uwzględnieniem jego udanego, krótkiego comebacku. W PS. wspomniałeś 4 reformy Buzka, mimo sypania piasku w szprychy przez Kwasa. I dla mnie to jest właśnie taki typowy polski "sukces": żadna z tych reform nie została dokończona tak jak była planowana. Nie mamy więc konkurencyjnych ubezpieczalni, właściwego finansowania samorządów (choć tu jest chyba najlepiej), II filar emerytalny jest kiepsko zarządzany i, co jest skandalem, nie będzie dziedziczenia składek (pamiętam jak Lewicka czarowała), a o dokończeniu reformy oświatowej lepiej nie wspominać. Poza tym spośród wszystkich wet Kwacha jednego mu nie zapomnę – podatkowego. W tamtym rządzie na początku było dużo autentycznego zapału. Jak skończył – pamiętamy. I, moim zdaniem, nie stało się tak dlatego, że został zagłaskany. Tylko wszyscy (lewica z Kwachem, związki, media) byli przeciwko nim. I, owszem, trzeba patrzeć na ręce, wytykać błędy, ale czy rozpieprzanie wszystkiego ma być naszym przeznaczeniem?

    • W przeciwieństwie do
      W przeciwieństwie do polityków i wbrew powszechnej opinii, kiedy mi 20 inteligentnych ludzi mówi, mniej więcej to samo, zaczynam się zastanawiać nad sobą. Wszystko wskazuje na to, że popełniam błąd formalny, mianowicie przesunąłem wajchę o jeden skok za daleko na pozycję “rozpieprzyć”, a miała się zatrzymać, na “dopieprzyć”. Będę konsekwentnym w tym co widzę, gdyby nie Belweder Tusk zrobiłby więcej niż kombinuje i szuka pretekstów. Ale spróbuję wrócić z wajchą do pozycji “dopieprzyć”, ponieważ intencji rozpieprzania nie miałem nigdy.

  7. o Smoleniu, Laskowiku i innych
    Ostatnie, czego Ci życzę to nie tylko los Smolenia (samobójstwo syna) ale także Laskowika (coś więcej niż choroba alkoholowa), nawet z uwzględnieniem jego udanego, krótkiego comebacku. W PS. wspomniałeś 4 reformy Buzka, mimo sypania piasku w szprychy przez Kwasa. I dla mnie to jest właśnie taki typowy polski "sukces": żadna z tych reform nie została dokończona tak jak była planowana. Nie mamy więc konkurencyjnych ubezpieczalni, właściwego finansowania samorządów (choć tu jest chyba najlepiej), II filar emerytalny jest kiepsko zarządzany i, co jest skandalem, nie będzie dziedziczenia składek (pamiętam jak Lewicka czarowała), a o dokończeniu reformy oświatowej lepiej nie wspominać. Poza tym spośród wszystkich wet Kwacha jednego mu nie zapomnę – podatkowego. W tamtym rządzie na początku było dużo autentycznego zapału. Jak skończył – pamiętamy. I, moim zdaniem, nie stało się tak dlatego, że został zagłaskany. Tylko wszyscy (lewica z Kwachem, związki, media) byli przeciwko nim. I, owszem, trzeba patrzeć na ręce, wytykać błędy, ale czy rozpieprzanie wszystkiego ma być naszym przeznaczeniem?

    • W przeciwieństwie do
      W przeciwieństwie do polityków i wbrew powszechnej opinii, kiedy mi 20 inteligentnych ludzi mówi, mniej więcej to samo, zaczynam się zastanawiać nad sobą. Wszystko wskazuje na to, że popełniam błąd formalny, mianowicie przesunąłem wajchę o jeden skok za daleko na pozycję “rozpieprzyć”, a miała się zatrzymać, na “dopieprzyć”. Będę konsekwentnym w tym co widzę, gdyby nie Belweder Tusk zrobiłby więcej niż kombinuje i szuka pretekstów. Ale spróbuję wrócić z wajchą do pozycji “dopieprzyć”, ponieważ intencji rozpieprzania nie miałem nigdy.

  8. o Smoleniu, Laskowiku i innych
    Ostatnie, czego Ci życzę to nie tylko los Smolenia (samobójstwo syna) ale także Laskowika (coś więcej niż choroba alkoholowa), nawet z uwzględnieniem jego udanego, krótkiego comebacku. W PS. wspomniałeś 4 reformy Buzka, mimo sypania piasku w szprychy przez Kwasa. I dla mnie to jest właśnie taki typowy polski "sukces": żadna z tych reform nie została dokończona tak jak była planowana. Nie mamy więc konkurencyjnych ubezpieczalni, właściwego finansowania samorządów (choć tu jest chyba najlepiej), II filar emerytalny jest kiepsko zarządzany i, co jest skandalem, nie będzie dziedziczenia składek (pamiętam jak Lewicka czarowała), a o dokończeniu reformy oświatowej lepiej nie wspominać. Poza tym spośród wszystkich wet Kwacha jednego mu nie zapomnę – podatkowego. W tamtym rządzie na początku było dużo autentycznego zapału. Jak skończył – pamiętamy. I, moim zdaniem, nie stało się tak dlatego, że został zagłaskany. Tylko wszyscy (lewica z Kwachem, związki, media) byli przeciwko nim. I, owszem, trzeba patrzeć na ręce, wytykać błędy, ale czy rozpieprzanie wszystkiego ma być naszym przeznaczeniem?

    • W przeciwieństwie do
      W przeciwieństwie do polityków i wbrew powszechnej opinii, kiedy mi 20 inteligentnych ludzi mówi, mniej więcej to samo, zaczynam się zastanawiać nad sobą. Wszystko wskazuje na to, że popełniam błąd formalny, mianowicie przesunąłem wajchę o jeden skok za daleko na pozycję “rozpieprzyć”, a miała się zatrzymać, na “dopieprzyć”. Będę konsekwentnym w tym co widzę, gdyby nie Belweder Tusk zrobiłby więcej niż kombinuje i szuka pretekstów. Ale spróbuję wrócić z wajchą do pozycji “dopieprzyć”, ponieważ intencji rozpieprzania nie miałem nigdy.

  9. o Smoleniu, Laskowiku i innych
    Ostatnie, czego Ci życzę to nie tylko los Smolenia (samobójstwo syna) ale także Laskowika (coś więcej niż choroba alkoholowa), nawet z uwzględnieniem jego udanego, krótkiego comebacku. W PS. wspomniałeś 4 reformy Buzka, mimo sypania piasku w szprychy przez Kwasa. I dla mnie to jest właśnie taki typowy polski "sukces": żadna z tych reform nie została dokończona tak jak była planowana. Nie mamy więc konkurencyjnych ubezpieczalni, właściwego finansowania samorządów (choć tu jest chyba najlepiej), II filar emerytalny jest kiepsko zarządzany i, co jest skandalem, nie będzie dziedziczenia składek (pamiętam jak Lewicka czarowała), a o dokończeniu reformy oświatowej lepiej nie wspominać. Poza tym spośród wszystkich wet Kwacha jednego mu nie zapomnę – podatkowego. W tamtym rządzie na początku było dużo autentycznego zapału. Jak skończył – pamiętamy. I, moim zdaniem, nie stało się tak dlatego, że został zagłaskany. Tylko wszyscy (lewica z Kwachem, związki, media) byli przeciwko nim. I, owszem, trzeba patrzeć na ręce, wytykać błędy, ale czy rozpieprzanie wszystkiego ma być naszym przeznaczeniem?

    • W przeciwieństwie do
      W przeciwieństwie do polityków i wbrew powszechnej opinii, kiedy mi 20 inteligentnych ludzi mówi, mniej więcej to samo, zaczynam się zastanawiać nad sobą. Wszystko wskazuje na to, że popełniam błąd formalny, mianowicie przesunąłem wajchę o jeden skok za daleko na pozycję “rozpieprzyć”, a miała się zatrzymać, na “dopieprzyć”. Będę konsekwentnym w tym co widzę, gdyby nie Belweder Tusk zrobiłby więcej niż kombinuje i szuka pretekstów. Ale spróbuję wrócić z wajchą do pozycji “dopieprzyć”, ponieważ intencji rozpieprzania nie miałem nigdy.

  10. o Smoleniu, Laskowiku i innych
    Ostatnie, czego Ci życzę to nie tylko los Smolenia (samobójstwo syna) ale także Laskowika (coś więcej niż choroba alkoholowa), nawet z uwzględnieniem jego udanego, krótkiego comebacku. W PS. wspomniałeś 4 reformy Buzka, mimo sypania piasku w szprychy przez Kwasa. I dla mnie to jest właśnie taki typowy polski "sukces": żadna z tych reform nie została dokończona tak jak była planowana. Nie mamy więc konkurencyjnych ubezpieczalni, właściwego finansowania samorządów (choć tu jest chyba najlepiej), II filar emerytalny jest kiepsko zarządzany i, co jest skandalem, nie będzie dziedziczenia składek (pamiętam jak Lewicka czarowała), a o dokończeniu reformy oświatowej lepiej nie wspominać. Poza tym spośród wszystkich wet Kwacha jednego mu nie zapomnę – podatkowego. W tamtym rządzie na początku było dużo autentycznego zapału. Jak skończył – pamiętamy. I, moim zdaniem, nie stało się tak dlatego, że został zagłaskany. Tylko wszyscy (lewica z Kwachem, związki, media) byli przeciwko nim. I, owszem, trzeba patrzeć na ręce, wytykać błędy, ale czy rozpieprzanie wszystkiego ma być naszym przeznaczeniem?

    • W przeciwieństwie do
      W przeciwieństwie do polityków i wbrew powszechnej opinii, kiedy mi 20 inteligentnych ludzi mówi, mniej więcej to samo, zaczynam się zastanawiać nad sobą. Wszystko wskazuje na to, że popełniam błąd formalny, mianowicie przesunąłem wajchę o jeden skok za daleko na pozycję “rozpieprzyć”, a miała się zatrzymać, na “dopieprzyć”. Będę konsekwentnym w tym co widzę, gdyby nie Belweder Tusk zrobiłby więcej niż kombinuje i szuka pretekstów. Ale spróbuję wrócić z wajchą do pozycji “dopieprzyć”, ponieważ intencji rozpieprzania nie miałem nigdy.