Żydzi i Polacy, roszczenie na życzenie i Broniarz...

Prześlij dalej:

Wróćmy jednak do Kraju. Co tam się w Polsce dziś nie wyprawia! Wincenty Sławek Broniarz  jak mistrz von Jungingen pod Grunwaldem (chyba jeszcze uczą o tym dzieci i czy już zapłaciliśmy za to zaległe odszkodowanie?) zgromadził pułki wierne staremu reżimowi i uderzył strajkiem  w PiSowską mać! Trochę mnie to dziwi, byłem na jednym roku ze Sławkiem, studiowaliśmy razem historię na Uniwersytecie Łódzkim (młodym asystentem w katedrze Stosunków Międzynarodowych u prof. dr W. Michowicza (TW “Przyjaciel”) był wtedy Witold Waszczykowski), ale historia jak widać potrafi być nauczycielką życia na wiele sposobów. Sławek od początku był lewakiem.   Kiedy pod koniec stycznia 1981 r. rozpoczął się “najdłuższy studencki strajk okupacyjny w Europie” (o którym dość szczegółowo pisałem), Sławka można było z przysłowiową świecą długo szukać. Bał się Sławek strajku (wymierzonego w komunę) jak diabeł święconej wody. Może to jakiś kac, jakaś chęć odreagowania tamtych decyzji z tamtych dramatycznych dni?

Sławek powinien przestać grać rolę czerwonego dżihadysty, zdjąć ze ściany obraz Róży Luksemburg i Clary Zetkin,  iść raczej do psychologa i wyjaśnić sobie problemy z samym sobą zamiast wybuchać strajkiem jak stary niewypał z okresu stanu wojennego. Nie wie sierota, że naraża zdrowie i przyszłość dzieci? Stary chłop, a zdominowały go problemy z młodości, może wkrótce dojrzeje? Polecam mu seanse z Biedroniem, a nuż będzie Wiosna…

Jacek K. Matysiak                

Kalifornia, 2019/04/10

Strony

Źródło foto: 
9613 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Jacek K.M.

Autor artykułu: Jacek K.M.