Wzywa się obywatela w charakterze podejrzanego z paragrafu 135, artykuł 2!

Prześlij dalej:

Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju i jeszcze trudniej we wlanej sprawie. Dawałem sobie spore szanse na umorzenie „obrazy prezydenta” w pierwszej fazie śmieszności organów, które podjęły sprawę, w mniemaniu organów, odnoszącą się do obrazy majestatu. Pomyliłem się, organa rozpoczynają kolejny akt komedii pod tytułem: „Nie mamy nic lepszego do roboty”. Niech będzie, wprawdzie ja mam wiele lepszych rzeczy do roboty, ale skoro w tej komedii nie ma castingu, tylko łapanka z urzędu, jestem zmuszony zagrać pierwszoplanową rolę. Jedno mogę obiecać, chociaż na scenie debiutuję, że będę się trzymał konwencji gatunku. W żadnym kadrze nie zachowam się dramatycznie, w żadnym nie będę poważny. By nie narażać się na świeże paragrafy udokumentuję i udowodnię poprawność definicji gatunku, który uprawia prokuratura gdańska. Komedia reżyserowana przez gdańską prokuraturę, wyspecjalizowanej w tej dziedzinie i zaliczającej spektakularne sukcesy, rozpoczęła się na początku czerwca, czyli minęło 4 miesiące nim prokuratura ustaliła dane osobowe autora inkryminowanego tekstu: http://kontrowe..., a precyzyjnie mówiąc dane dostarczył sam autor. Tym sposobem mamy złamaną pierwszą regułę tragedii greckiej, złamanie zasady czasu i potwierdzenie pierwszej reguły komedii RPIII, rozciągnięcie czasu w „czasookres”. Podobnie rzecz się ma z regułą miejsca. Sprawa rozpoczęła się w prokuraturze gdańskiej, przeszła do prokuratury w Złotoryi i Bóg jedyny wie gdzie się zakończy. Po ustąpieniu tragicznej zasady miejsca, przyroda wypełniła pustkę komiczną zasadą RPIII „Ze swojej strony dopełniliśmy wszelkich procedur”.

Wreszcie pozostała reguła akcji. Tutaj mam największe wątpliwości, ponieważ brakuje mi podstawowych danych. Ktoś tę akcję musiał rozpocząć, wprawdzie komedia ma się toczyć z urzędu, ale szybciej uwierzę, że można zamknąć dach stadionu w podczas deszczu, niż w to, że nie było donosu do prokuratury. W poniedziałek, 29 października, dowiem się kto zainicjował akcję, ale już na tym etapie mogę stwierdzić, że tragiczna reguła została sprofanowana i zastąpiona komediową postawą RPIII „Uprzejmie donoszę”. Naturalnie nie mam żadnych pretensji, że ktoś sobie doniósł do prokuratury, sam donosiłem kilka razy, tyle, że „doniesiony” wiedział o tym drugi, zaraz po mnie. Tak, czy siak widać wyraźnie, że zostałem postawiony na scenie komediowej, nie tragicznej i dlatego też proszę ewentualnie zainteresowanych opisywaniem mojej roli, aby ją opisywali zgodnie z prawdą, jako rolę komediową i nie robili z występu tragedii. Pierwszy i drugi akt komedii według mnie jest mało śmieszny, stare gagi, stary humor sytuacyjny, rutynowe dowcipy, jednak w trzecim akcie przewiduję naprawdę niezłe skecze. Przede wszystkim zabawa zacznie się na wstępnym poziomie, jakim jest przedstawienie zarzutów na podstawienie zebranego materiału dowodowego. Zabawne jest to, że w inkryminowanym tekście nie ma jednego słowa na temat prezydenta RPIII, a zatem nie prezydent jest podmiotem lirycznym tekstu. Prokuratura gdańska, mając wyraźne problemy z ogarnięciem wiedzy podawanej w szkole podstawowej, oparła zarzut na orzeczeniu: „rządzą”.

Strony

15594 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

16 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    bo zderzenie z tępym urzędnikiem grozi utratą nerwów.
    Słone paluszki i czekamy.
    I obyśmy się na Twoim przykładzie nie dowiadywali czy w polskich więzieniach jest dostęp do internetu czy go nie ma.

  2. avatar

    o zewnętrznych znamionach państwa prawa. Tak się wszyscy - zainteresowani - umówili.
    I nie ma, już, żadnego znaczenia czy rozstrzygnięcie (tak się nazywa wyroki) zapada na sali sądowej, w gabinecie prezesa sądu, czy też, najtaniej -  w prokuraturze, a wysoki sąd ,,przyklepuje". I nie zmąci dobrego samopoczucia, pracowników wymiaru sprawiedliwości żadna granda ani bezczelne oszustwo - ujawnione w przypadkowy sposób. Nie mają tu nic do rzeczy - logika ani zgromadzone dowody. To jest stara, dobra szkoła ojca wszystkich prokuratorów - Wyszyńskiego. Nawet pan prezydent był łaskaw zauważyć - w ostatnim telewizyjnym interwju.
    Wracając do realu - do socrealu: jeżeli znasz w tej instytucji kogoś, albo, najlepiej, jeżeli jesteś z kimś na ty - możesz robić co chcesz.
    W przeciwnym wypadku - masz przerąbane.

  3. avatar

    Jedno w tej sprawie jest na pewno tajemnicze i albo to jest efekt, że tak napiszę, etapu procesowego, albo strategia. Mam na myśli kompletną ciszę medialną, coś takiego wcześniej się nie zdarzało. Bloger i obraza prezydenta? Odkąd pamiętam takie sprawy rozgrywały się w "Kropce nad i" i "Co z tym Lisem" z udziałem mecenasa Kalisza, a ostatnio mecenasa Giertycha po transplantacji europejskiej. Doprecyzuję od razu, że obojętnie jak się sprawy potoczą mnie w roli "celebryty" nikt nie zobaczy. Rzecz w tym, że ta dziwna omerta pasuje do strategii: "cichego i skutecznego... procesowania".

  4. Cisza może wynikać z tego, że nie ma nic do pokazania na tym etapie. Krążą papiery, wezwania, rozmowy gabinetowe. Dopiero fizycznie stojący przed oprawcami bloger wzbudza zainteresowanie.
    Nie wiem też czy w poprzednich przypadkach uwaga mediów powstała sama z siebie, czy też jakiś wujek z telewizji nie musiał być skłoniony do działań.

  5. o tym, że Ziemkiewicz został pozwany przez Michnika to raczej wiadomo, przynajmniej w sieci. 

    Mnie niepokoi cisza w sieci. Przecież to kolejny przypadek ograniczania wolności słowa. Gdzie są portale to nagłaśniające? Czy cisza jest bo dobrali się do konkurencji i na to jest zezwolenie, i nie istotna jest sprawa nadrzędna?

  6. Każdy czyta prawie wyłącznie swoje teksty na swoim portalu, to skąd mają wiedzieć?  Niestety trzeba samemu trąbić.

  7. podejrzewam, że wiedzą, ale takie portale jak niezależna czy nowyekran potrzebują ofiarę-męczennika, najlepiej z dziurą w głowie, z pięcioma wyrokami i z konfiskatą mąjątku, hipotetyczna ofiara ich nie interesuje, generuje za mało ciśnienia:
    Np. http://dosc.now...
    Tekst ozdabiał "główną" ze zdjeciem z jakiegoś filmu o superbohaterach, chyba z Fantastycznej czwórki:  http://1.fwcdn....
    Coś niebywałego, barany tak zinstrumentalizowały i skarykaturalizowały krzywdę, że ręce opadają.
    Ziemkiewicz może sobie pozwolić na dąsy z Michnikiem, bo jest nie do ruszenia. Wszyscy poemocjonują się chwilę, następnie dojdzie do porozumienia i po sprawie. Przy okazji zaliczy wznowienie wydań książek i polepszy ich sprzedaż.

  8. Ziemkiewicz czasem dobrze gada, ale pisanie ksiażek mu nie idzie. Dosyc gówniane są.

  9. bardzo podobał mi się "Walc stulecia", znacznie lepszy od "Pieprzonego losu kataryniarza". To jest pesymizm skrajny, a w takich pozycjami się wtedy (czyli dość dawno) otaczałem. Podejrzewam, że bym teraz tym wzgardził, być może.
    Ziemkiewicz w publicystyce jest dobry na tzw. "dobry początek", tak jak oswojenie z muzyką klasyczną najłatwiejszą drogą wiedzie przez Czajkowskiego. Później, po wgłębieniu tematu, nie jawi się tak atrakcyjnie, ale z sentymentu wraca się od czasu do czasu, tylko nie w dużych ilościach.
    Teraz go nie czytam w żadnych, od momentu, kiedy zatrzymał się w miejscu i nadaje coś o społeczeństwie postkolonialnym i myślach neoendeka. Sądzę, że już się porządnie zaetatyzował, daje o sobie znać gdzieniegdzie, abyśmy nie mieli wątpliowści, kogo kochać, a kogo nie. Możliwe, że się mylę, możliwe, że Ziemkiewicz jest aktywny jak jasna cholera, również samodzielny, lecz do mnie to nie dochodzi, bo nie kupuję odgrzewalni kotletów (czytaj: Uważam Rze).

  10. Możliwe że patrzę niezbyt obiektywnie. Ten facet od zawsze mnie drażnił, trudno powiedzieć czym. Samym sobą.

  11. Strony