Reklama

Wstaję sobie rano, zaczynam zapełniać dzień drobnymi przyjemnościami, a tu bum.

Wstaję sobie rano, zaczynam zapełniać dzień drobnymi przyjemnościami, a tu bum. Dokładniej opisując to robiłem coś na kompie przysłuchując się audycji publicystycznej w Trójce, nagle prowadząca mówi “przepraszam państwa bardzo,właśnie dostałam pewną ważną wiadomość,muszę ją sprawdzić” i przerwa na muzykę, a potem oznajmiła tego dużego lolka. Muszę wam powiedzieć, że poczułem mix uczuć złożony z uczucia podobnego do 11września(niedowierzanie), i śmierci JP2(smutek-bo byłem wtedy smutny mimo że gościa nie lubiłem i lubię sobie z niego drwić;).

Hmm potem apatycznie przesiedziałem parę godzin (w sumie zwykle przesiaduję moje godziny apatycznie,ale tym razem apatia była wyjątkowo apatyczna). Zacząłem przeglądać serwisy informacyjne, ze szczególnym upodobaniem przeszukując serwisy zagraniczne (ta Polska satysfakcja gdy ktoś za granicą o nas wspomni-a tu nawet w Senegalu byliśmy na pierwszych stronach-nasze Polskie WTC i śmierć Kennediego;). A potem zacząłem tworzyć moje obrazoburcze bzdety nabijające się z tragedii(sprawiło mi to perwersyjną przyjemność). Następnie polazłem na mszę na Wawelu o 17.30 która była źle nagłośniona i większość osób która nie zmieściła się do katedry nie słyszała nic-porażka. Możnaby to dużo lepiej zorganizować,bo ludzie chcieli coś wspólnotowego przeżyć, a tymczasem przeżyli zwyczajną mszę(nawet kazanie było nijakie i właściwie tylko pro forma wspominające o tym co się wydarzyło). Zabawnie symboliczny był moment gdy przeleciał samolot,zabawnie patrzyła się w moje oczy pewna mdlejąca anorektyczna dziewczyna,łapiąc
oddech niczym bożonarodzeniowy karp.
[niestety dalsza część tekstu została nieodwracalnie “zjedzona” z niewiadomych przyczyn przez edytor teksu,więc odtwarzam go z pamięci w wersji daleko gorszej od natchnionego oryginału]

Wszystkie te doświadczenia skłoniły mnie do refleksji nad moją “polskością”.Czymże ona jest? Jako agnostyk nie czułem światopoglądowej wspólnoty z “bożeojczenaszującymi” emerytkami na Wawelu. Łączyło nas przywiązanie do osób które zginęły. Prezydent i reszta byli znaczną częścią mojej rzeczywistości od tak dawna, że niemożliwość ponownego ujrzenia w akcji słodkiego kartofelka napawa mnie smutkiem. Już nigdy Edgar nie wypowie swych głupot, Kochanowski nie uzna jakiegoś bzdetu za prawo obywatelskie, Skrzypek nie wykarze się niekompetencją, “ksiądz nie będzie mówił tak mądrych kazań”. Porównałbym to do przypadku Michaela Jacksona. Nie przeżyłem straty kogoś naprawdę bliskiego,więc wymieniam moje przeżywanie śmierci celebrytów i zbiorowych żałób.

Dodatkowo osobistości z samolotu, nie dość, że były stałym elementem “umeblowania” mego świata, to pełniły funkcje państwowe. Jestem politologiem, więc przejąłem się śmiercią głowy państwa, w którym żyję od urodzenia. Dlaczego akurat z powodu głowy naszego państwa jest mi szczególnie smutno i czy byłoby mi tak smutno gdyby umarła głowa innego państwa? Czy czyni mnie to członkiem polskiego narodu,czy do tego muszę być jeszcze katolikiem? Od czego zależy to, że postrzegam się jako Polaka? Pewnie od bardzo zindywidualizowanych cech-lata życia w danym kraju,zawdzięczanie czegoś danemu krajowi i chyba najważniejsze: miejsce urodzenia i pochodzenie ludzi z którymi się wychowywaliśmy. Zapewne są już na ten temat badania,ale nie znam. Pokuszę się o porównanie bycia członkiem narodu do bycia członkiem rodziny(co jak widzę dorola też zrobiła). Można nienawidzieć, nie lubić; a “kochać”. Można bycie Polakiem traktować jako kulę u nogi, ale mimo wszystko jak już się jest na to skazanym, to nawet nie cierpiąc państwa i wspólnoty polskiej, poświęcać się dla niej. To zachowanie powinno mieć jakieś ewolucyjno-biologiczne uzasadnienie, jak z poświęcaniem się dla dzieci.

Dlaczego ja w ogóle tyle o tym piszę-dlatego, że miałem ciągoty kosmopolityczne i mocno wątpiłem, że bycie Polakiem jest w moim przypadku czymś więcej niż pustawym określeniem na kibicowanie Grzegorzowi Rasiakowi. A tu jednak! Nawet myślę sobie, że jakby nas jakiś germański najeźdźca najeżdżał, to jak lepiej można zakończyć swój bezsensowny żywot niż poprzez poświęcenie go dla obrony kraju? Z filozoficznego punktu widzenia równie dobrze można poświęcić je w obronie gałki muszkatałowej,ale w praktyce jakby przy….o właśnie Komorowski mówi o tym kto zginął, tonem jakby opowiadał bajkę-no w sumie to takie niewiarygodne wydarzenia. Wrrróć! …ale w praktyce jakby przyszło co do czego to pewnie poszedłbym na front (co i tak się nie stanie bo ważna jest bomba atomowa a nie jakiś piechur z łapanki;).

Powinienem się pokusić o analizę przyszłego stanu sceny politycznej jako politolog. Zwykle takie prognozy opierają się na stereotypowym, banalnym myśleniu-tak jak twierdzenia o potędze Chin w przyszłości. Ciekawsze były śmiałe myśli Georga Friedmana, który przewiduje że Polska będzie potęgą(kto w 60tym roku przewidziałby wejście Polski do Wspólnot Europejskich lub NATO?). Więc śmiało i krótko bawię się w prognozę-Ziobro będzie prezydentem,PO się podzieli,SLD nie wejdzie do Sejmu:)

Dobra kończmy bo mi się wątek urwał przez Bronka,na koniec zamieszczę moje dzisiejsze superprodukcje-na ich usprawiedliwienie chciałbym zaznaczyć, że w przeciwieństwie do wielu pozostałem konsekwentny w nabijaniu się z tego małego gburowatego knypka jakim był Lech Kaczyński-być może swą zatwardziałością bronił interesów Polski,ale chyba jest to przekuwanie na siłę “zadów w walety”:). Hmm szykuje mi się kolejny temat zwierzeń-mojej niezgody na większość norm społecznych, będących w wielu przypadkach po prostu kłamstwem i nieszczerością, “by żyło się lepiej”, a przecież JP2 tak podkreślał wagę PRAWDY(co prawda propagując tym kłamstwo chrześcijaństa,zresztą podobnie jak wolnością określał zniewolenie,mądrością powierzenie swej umysłowości klechom).

Tu podaj tekst alternatywny
Tu podaj tekst alternatywny
Możecie mnie uznać przez te rysunki za debila lub antychrysta i zło wcielone,ale doceńcie że mogliście przeczytać wyznania debila i antychrysta zarazem:)
Na koniec jeszcze żarcik:
Jak Jarosław rozpoznał ciało brata?Nie było trudno-wyróżniał się wzrostem;)
i kolejny:
Przychodzi Polak do Macdonald’sa w Moskwie 10 kwietnia 2010 roku a sprzedawca do niego-To może dla pana specjalnie przygotujemy “Sad Meala”? a Polak na to-Spierdalaj!
polujący putin
a to już nie mojego autorsktwa,ale równie fajne
polujący putin

Reklama
Poprzedni artykułCo w domu sobie pogadaliśmy, to nasze
Następny artykułScenariusz spisku

13 KOMENTARZE

    • się cieszę
      że ktoś mnie jeszcze toleruje,bo wiecie nie łatwo jest być rarogiem obrażającym wszystkich dookoła,więc by nie popaść w zakłamanie i autocenzurę przebywam głównie z ludźmi z dużym dystansem do siebie,jednak nie jest ich wielu,a jako że mój weredyzm jest postępujący a tolerancja znajomych nie jest z gumy,czasem bywa niefajnie i zdołowany muszę się wtłaczać w ciasny gorset norm współżycia społecznego

      • Spoko, ułoży Ci się 😉
        Gorset się ułoży na figurze i tylko od czasu do czasu zdejmiesz na chwilę żeby złapać oddech. Można się przyzwyczaić, a jeszcze lepiej znaleźć sobie dobry powód. Ja postanawiam się zamknąć w 2 sytuacjach – kiedy nie chcę sprawić przykrości komuś, kogo lubię – taki bezinteresowny podarunek, oraz kiedy uznam, że to byłyby perły przed trzodę i nie chcę nobilitować. A nie, przepraszam, jest jeszcze trzeci powód – czasem mi się nie chce gadać.

  1. no chyba się przyda
    bo na codzień z dziewczyną się scieram przez swoje niedopasowanie,tylko czy długo wytrzymam,bo z prezerwatywą nałożoną po pewnym czasie zaczyna swędzieć i mogę się tym zmęczyć na dłuższą metę.na szczęście dziewczyna z dystansem i jak się ją przytuli to się udobrucha

  2. Po co się obnosić z
    ‘debilem’ i ‘antychrystem’ (pisownia w tym przypadku z małej; chyba, że uważasz się za tego Antychrysta)? I czy ‘antychryst’ nie jest schlebianiem sobie lub usprawiedliwieniem? I czy czytelnik z pary ‘debil’-‘antychryst’ może wybrać tylko jeden człon?