Reklama

Jak postanowiłem tak zrobiłem, zamykając komputer na kluczyk i zostawiając komórkę w domu. Dwie godziny jazdy i byłem w leśniczówce. Woda w studni, prąd w herbacie, toaleta za stodołą ale przynajmniej las dwa kroki od płotu. Co noc koncert na stado dzikich świń, sześć psów i dwie pokrywki.

Każdy odgrywał swoją rolę nie patrząc na innych. Świnie chrumkały zadowolone, ryjąc pole za domem, kompletnie ignorując szczekające psy. Psy ujadały nie bacząc na Kazika, który zgiełkowi takt nadawał pokrywami z garów. Widać, było mu wszystko jedno, czy świnie narobią czy nie narobią szkód, bo stał w oknie i ani mu w głowie było ruszyć się z chałupy. Rano mówił; kiedyś paliłem ogień ale się las zajął i po ugaszeniu, strażacy mi zabronili. Teraz walę pokrywami. Wiem, że to nic nie daje ale się przyzwyczaiłem do tego i nic na to nie poradzę. Zresztą i tak nie mógłbym w tym czasie spać więc mam przynajmniej jakieś zajęcie.

 

Grzyby można było kosić. Przywiozłem do domu dwa kosze prawdziwków, trzy kosze kozaków, cztery maślaków. Ilość pozostałych gąsek, podgrzybków, kań, sitaków, zajączków – łatwo można obliczyć. Każdy przecież umie dodawać. Jeżeli was łamie w kolanie, łupie w kręgosłupie i użalacie się na reumatykę w stawach – wyjazd do leśniczówki, łażenie w lesie i schylanie po grzyby, jest najlepszym lekarstwem na te schorzenia. Załatwienie żonie i dzieciom zajęcia przy oprawianiu grzybów, suszeniu, marynowaniu, duszeniu, gotowaniu czy smażeniu jest zacieśnianiem więzi łączących waszą rodzinę. Melomanom znudzonym już koncertami w filharmonii też polecam taki wypad na występ świń, psów i Kazika z lasu, bo przecież muzyka nie jedno ma imię.

 

Niedawno w swoim manifeście nakłaniałem do łgarstwa. Niechcący ukręciłem na siebie bata, bo co zrobić byście mi teraz uwierzyli, że w ostatni dzień pobytu w leśniczówce (kieleckie!), na drodze leśnej znalazłem piękny, srebrny, wielofunkcyjny scyzoryk? Przypadek? Wystarczy wam słowo honoru czy mam się nim pochlastać?

Reklama

27 KOMENTARZE

  1. Dzień dobry e_krakowski
    To

    Dzień dobry e_krakowski

    To jest to co Pasikonik uwielbia najbardziej. Widzę ten las i czuję jego zapach, świeże powietrze, grzybki, noi rodzinka w komplecie.

    Tak się rozmarzyłam , że na moment zpomniałam, iż jestem w domu i siedzę przy komputerze. Nadmieniam, że sama też dużo przebywam na łonie natury.

    Sedecznie pozdrawiam

  2. Posłał bym wam na
    Posłał bym wam na Kontrowersje zdjęcia grzybków, które zebrałem, posortowałem i sfotografowałem ale to czynność zbyt skomplikowana jak na mój zakuty. Żal mi was, że nie możecie oglądać tych obrazków, którymi swoje oczęta ja mogę sycić do woli. Kiedy tylko zechcę. 

      • Oczywiście, że się wszyscy
        Oczywiście, że się wszyscy ucieszyli. Mama dostała miarkę, teściowie dostali, dzieci obdarowałem też. Jutro zjawi się szwagier po swoje. Wszystko było prawdą co napisałem, poza cementowaniem rodziny poprzez wspólne przyrządzanie grzybków. To była lipa. Żona Kazika przygotowała dla mnie dwa kilo suszonych prawdziwków, które zabrałem do domu (160 zł/kg). Kanie na okrągło smażyliśmy wieczorem. Pozostałe gatunki zmieszałem, poupakowałem w woreczki i sru do zamrażarki. Żona nawet palcem nie kiwnęła przy obiórce. Za to jadła chętnie. Grzybki czyszczę zawsze na miejscu, w lesie. Prawdziwych nazbierałem 5 kg a pozostałych 10 kg.

        • e_krakowski
          Dziękuję za miłą

          e_krakowski

          Dziękuję za miłą i wyczerpującą opowieść.
          W czasie tak głębokich zawirowań na giełdzie, można sie nieco odstresować, choćby na moment.

          Ponadto mam nadzieję, że dostałeś całuski o Rodzinki. Całkowicie na nie zasłużyłeś.

          Jeszcze raz serdeczne pozdrowiam.

  3. Wszystko jest prawdą. Takimi

    Wszystko jest prawdą. Takimi przeżyciami trochę zaśmiecam portal ale skłoniła mnie do nich dzisiaj – FM. Po za tym, adresowane są do tych co czują a nie do oka mędrca. Małe odejście od krachu na giełdzie, spadku kursów, obniżenia wartości obligacji i upadłości banków – nie zaszkodziło jeszcze nikomu. O tych co obracają pieniądzem nawet się martwię, przypominając sobie 1929 rok i falę samobójstw. Oby nasi specjaliści z Kontrowersji nie powywieszali się co do jednego. Choć może byłoby przyjemniej, gdyby pozostały same kobiety, Yo-la, Matka-Kurka (żeński Nick zobowiązuje!) i ja. Co do mnie, to mam dom kobiet i nawet pies mnie nie słucha, idąc tam gdzie zawsze ma pieszczoty lub przynajmniej dobre słowo. Za pozdrowienia dziękuję i życzę miłego dnia.

  4. Zamiast przywar, przypisałbym
    Zamiast przywar, przypisałbym nam zaradność, z której jesteśmy znani w Europie. Jak w Niemczech spotkasz grzybiarza, idź o zakład i stawiaj wszystkie Euro, że to Słowianin a nie tubylec. Niemcy nie zbierają lecz kupują kurki. Mogą je jeść, myć, znowu jeść i tak na okrągło.