Wymiar „sprawiedliwości” RPIII trzeba wypalić gorącym żelazem do opcji „0”

Prześlij dalej:

Powyższy artykuł kodeksu karnego bardzo często jest nazywany „mafijny”, bo też takich obszarów przestępczości głównie dotyczy. Kiszczak było wyjątkowy, ponieważ jego działalność odnosiła się do zamachu stanu i terroryzmu, nie wymuszania haraczy, czy handlu ludźmi. Oczywiście nie sposób uciec od polityki i standardów, o których tyle się trąbi. W oczach przeciętnego Polaka Kiszczak jest po prostu jednym z twórców stanu wojennego odpowiedzialnych za strzelanie do górników. Za czyny najcięższe, za śmierć Polaków, bandzior Kiszczak dostał 2 lata w zawieszeniu. Wyrok wygłosił były członek PZPR i sędzia PRL Jerzy Leder, którego koledzy z Sądu Apelacyjnego uratowali przed odsunięciem od sprawy. Rzecz oczywiście bulwersuje, ale nie mają racji krytycy wydanego wyroku, że to wina sędziego z PZPR. Nic podobnego, to wina prok. IPN Bogusława Czerwińskiego, który wyrok sądu I instancji uznał za satysfakcjonujący i nie wniósł apelacji. Sąd Apelacyjny nie może skazać oskarżonego na wyższy wymiar kary, jeśli oskarżyciel nie wniósł apelacji, to wie każdy aplikant. Zatem żale należy kierować do prokuratora IPN, ponieważ nie dał żadnej szansy sędziemu Lederowi, który wydał najsurowszy wyrok, jaki w zastanych okolicznościach prawnych mógł wydać. Nie zmienia to faktu, że ten sędzia nie zasługuje na żadną łaskę, on jest dyżurnym sędzią w sprawach politycznych, między innymi sądził Leppera i doskonale wie, jakie wyroki powinny zapadać. Koledzy z Sąd Apelacyjnego też nie lepsi, bo jeśli uznali, że były członek PZPR to odpowiedni skład sędziowski przy oskarżonym Kiszczaku, to o więcej pytać nie warto.

Sędziowie do pośredniaka, ale i cienia litości nie okazałbym prokuratorowi IPN, jego działania są niezrozumiałe i wynikają albo z jakichś głębokich kompleksów albo są wynikiem zakulisowych rozgrywek. Być może kompleksy prokuratorskie biorą się z osławionej debaty publicznej, w której bandyta Kiszczak miał znacznie więcej obrońców, w każdym razie wśród „elit”, niż Mariusz Kamiński. To dobry moment, aby pokazać akt oskarżenia dla jednego z najuczciwszych funkcjonariuszy publicznych w dziejach RPIII.

Art. 231 kk

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Człowiek ścigający złodziei, został potraktowany maksymalną karą bezwzględnego pozbawienia wolności. Nikogo nie zabił, nikogo nie internował, nie dokonał zamachu stanu i nie był członkiem grupy przestępczej o charakterze zbrojnym. Jego proces nie trwał 20 lat, a terminów wokand nie przedłużały lekarskie zwolnienia. Oskarżona przez Kamińskiego Sawicka, która na oczach całej Polski wzięła łapówkę, została uniewinniona przez Sąd Najwyższy i teraz ubiega się o odszkodowanie, co prawdopodobnie uzyska bez trudu. Pozostawiam to zestawienie bez komentarza i dodaję 3 sprawę.

Strony

27286 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

22 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    na skorzystanie z chwalebnych tradycji Państwa Podziemnego? Skoro naszą ojczyznę okupuje "elyta" przywieziona na czołgach rosyjskich wraz z potomstwem, to mamy kraj jak najbardziej okupowany, a co za tym idzie czas zejść do podziemia i zacząć działać. Sądy podziemne, a nawet wyroki, oczywiście nie śmierci, ale są różne metody uprzykrzania życia, dlaczego tylko oni mogą nam zatruwać żywot. Może by tak: samochód, okno, ogród, napis na elewacji .... Nie żebym do czegoś namawiał. Tak tylko filozofuję.

  2. WŁADZA SĄDOWNICZA, CZYLI SAMI SWOI

    Piotr Wielgucki, znany w blogosferze pod pseudonimem „Matka Kurka”, w swojej publikacji z 15.06.2015, zatytułowanej „Wymiar „sprawiedliwości” RPIII trzeba wypalić gorącym żelazem do opcji „0””, porównuje ostatnie wyroki na współautora stanu wojennego Czesława Kiszczaka (dwa lata więzienia w zawieszeniu) i na walczącego z korupcją Mariusza Kamińskiego (trzy lata więzienia bez zawieszenia), po czym stwierdza:

    „Wymiar „sprawiedliwości” RPIII kolejny raz udowodnił, jak bardzo zasługuje na całkowite unicestwienie. Skalpel na tego raka jest jeden. Z wyjątkiem pojedynczych sędziów i prokuratorów, którzy wykazali się praworządnością i odwagą – wszyscy wypad i to z hukiem. Cięcia bardzo łatwo przeprowadzić bez narażania się na zarzuty krzywdzenia niewinnych. Zasada im wyżej tym gorzej sprawdza się niemal w 100%, a już w Sądzie Najwyższym, gdzie selekcja negatywna rządzi i dzieli, absolutnie nie może zostać ani jedna głowa, wszystkie pod topór. Podobnie rzecz się ma w sądach apelacyjnych, tutaj też nie ma kogo krzywdzić, bo system awansowania sędziów jest bardzo czytelny. Kto się nie naraził władzy, kto wyrokował zgodnie z oczekiwaniami, ten przechodził szczebel wyżej”.

    Potwierdzeniem słów Wielguckiego może być choćby znany mi skład kierownictwa Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Jeszcze do 19.05.2015 jego prezesem, przez pełną 6-letnią kadencję, był Andrzej Niedużak – w stanie wojennym sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Opolu (obecnie członek Krajowej Rady Sądownictwa, mąż notariuszki, ojciec adwokata). Pierwszym wiceprezesem wciąż jest Barbara Krameris – w stanie wojennym sędzia Sądu Rejonowego w Zgorzelcu (żona PRL-owskiego prokuratora wojewódzkiego w Jeleniej Górze). Drugim wiceprezesem jest Jacek Gołaczyński – syn ostatniego I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Jeleniej Górze (były wiceminister sprawiedliwości, obecnie członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy ministrze sprawiedliwości i krajowy koordynator do spraw wdrożeń systemów teleinformatycznych w sądach powszechnych). Natomiast rzecznikiem dyscyplinarnym jest Marcin Cieślikowski – w stanie wojennym sędzia Sądu Wojewódzkiego w Jeleniej Górze (mąż byłej sędzi wrocławskiego Sądu Apelacyjnego).

  3. Strony