Prześlij dalej:

Jarosław Kaczyński przeciął spekulacje i wyznaczył granice dla Polski nieprzekraczalne, nie będzie żadnych „polskich obozów”, choćby Izrael i USA słały monity. Niby niewiele, ale wystarczy przyjąć właściwą perspektywę i zobaczymy polityka, który jest absolutnym gigantem. W telewizji, prasie, radiu i w Internecie możemy sobie snuć dowolne plany, produkować setki pomysłów i ścigać się na strategie, jednak ta zabawa nie ma żadnego lub ma minimalne przełożenie na rzeczywistość. Analogicznie się dzieje przy kibicowaniu, wszyscy wiemy najlepiej komu podać, w który róg strzelić, a co gorliwsi nawet machają nogami na wersalce symulując dokładne centry na pole karne.

Życie brutalnie weryfikuje teoretyczne porządki i na końcu trzeba po prostu podjąć decyzję. Jeśli decyzja dotyczy sposobu wykonania rzutu wolnego, to jeszcze pół biedy, ale gdy trzeba zdecydować o losach 38 milionów ludzi, żarty się kończą i nogi trzęsą. Dowolną ilość razy możemy powtarzać, co należałoby zrobić, problem w tym, że nasze ambitne plany rozbijają się o żelbetonową ścianę geopolitycznych interesów. Bardzo bym chciał, żeby Izrael, USA, Niemcy, czy Rosja mogły sobie gadać i robić, co chcą, a my robimy swoje i nie bawimy się w żadne sojusze. Takich postulatów naczytałem się wiele. Ba! Sam podobne kierunki, w naiwności swojej, wyznaczałem. Z drugiej strony pamiętam swój tekst, po którym mnie wyśmiano, że musimy się pod kogoś dużego podpiąć, bo inaczej wszyscy nas zjedzą. Ostatnie dni pokazały, że jeden z naszych sojuszników, to tak naprawdę nasz wróg, który szczerze nienawidzi Polaków i nami pogardza.

Czy to jakaś niespodzianka? Żadna, dla mnie to jest od lat oczywiste, że Żydzi mają Polaków za gorszych od Niemców i w ogóle nie ma dla Żydów gojów bardziej odrażających niż Polacy. Na papierze teoretyk napisze, że szukanie przyjaźni z Izraelem było głupotą albo i zdradą stanu, ale praktyk wie, że w kontrze do Izraela nikt się nie dogada z USA, bez których Polska jest bezbronna ofiarą otoczoną przez Niemcy i Rosję. W ostatnich dniach widzimy jak nigdy, że nie liczą się żadne sojusze, liczą się wyłącznie interesy i to brutalne. Dla wszystkich wielkich graczy Polska to tylko i wyłącznie obszar eksploatacji, ewentualnie przydatna, przelotna znajomość, której można użyć w geopolitycznych rozgrywkach. Taką jest bezwzględną ocena sytuacji i najmocniej przepraszam Jarosława Kaczyńskiego, że dopiero po długim wstępie, przechodzę do sedna sprawy. O tym wszystkim Jarosław Kaczyński wiedział, gdy inni siedzieli na drzewach i w politycznych pampersach. Przez lata teoretyzował, jak cała reszta, ale od dwóch lat prowadzi realną politykę i robi to wybitnie.

Strony

Źródło foto: 
28589 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

48 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    @Bart – luty 03, 2018 19:47

    Pełna zgoda, szkoda, że nie dociera to do kawiarnianych polityków. A na JOW'y o wiele za wcześnie, przypomnijmy pożal się Boże senatora Stokłosę. 

  2. Podobno jego akolici organizowalo grilla. darmową kiełbachę i wódeczkę (skąd mieli pieniądze?), a ponadto ktoś - ciekawe kto - rozpuścił plotkę, że ten pan kandydat, jeśli przegra, to zamknie zakład produkcyjny, którego był właścicielem, w rejonie o strukturalnym bezrobociu. Na ludzi padł blady strach... No, a jeśli do tego jeszcze jest kiełbaska i wódeczka, to czemu nie...

  3. Prawda, ale zwykłe rozmowy przy piwie w klasycznej rodzinie to szczyty propolskości w porównaniu do nieśmiałej propagandy rządowej.

  4. Wydaje się że rząd izraelski będzie dążyć do wygaszenia konfliktu, który wymyka mu się spod kontroli. To co mogą zrobić, to eskalacja tego konfliktu lub jego wyciszenie. Polska ma więcej opcji. Jesteśmy członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ a niejedna sprawa dotycząca Izraela będzie tam głosowana. Ze względu na nasze położenie, kto ma wpływy w Polsce, to praktycznie panuje nad Europą, co powoduje że USA nie poprą rządu izraelskiego (który nie wiadomo, czy przetrwa przyszłoroczne wybory) przeciw naszemu krajowi, aby panowanie nad Europą nie oddać wrogim Niemcom lub Rosji. Nawet gdyby USA zrezygnowały z kontroli Europy to możemy nawiązać bardzo bliską współpracę z Chinami, które tego bardzo chcą ze względu na wspomniane kluczowe położenie geopolityczne Polski.

    Co do Kaczyńskiego, to dobrze się stało że on jest najważniejszym decydentem w tak ciekawych czasach. Wyobraźcie sobie, co by zrobił Tusk na jego miejscu...

  5. avatar

    " rząd izraelski będzie dążyć do wygaszenia konflikt" mam pewne wątpliwości, ich politycy zdają się osiągać transcendencję(?)  ...

  6. avatar

    Na razie jakiś Niemiec się przyznał: 

    "Nie ma najmniejszej wątpliwości, jeśli chodzi o to, kto był odpowiedzialny za obozy koncentracyjne. To zorganizowane masowe morderstwo zostało popełnione przez nasz naród i nikogo innego. Jeśli byli pojedynczy kolaboranci, to oni nic tu nie zmieniają" - Sigmar Gabriel, szef niemieckiej dyplomacji

    Nie, żebym przeceniała, ale jest śmiesznie

    https://wiadomo...

     

  7. Zgoda, jest śmiesznie. Niemcy "polskimi obozami zagłady" opluli nas na cały świat, a przyznają się do tego, że to były niemieckie obozy zagłady tylko w Polsce. Nie wierzę Niemcom, nawet, gdy przynoszą dary.
    1. Czy w ich ustawodawstwie są gdzieś jakieś paragrafy karne za określenie "polskie obozy zagłady"? (na wzór zaprzeczeniu holokaustu).
    2. Bo pewnie na przestrzeni jednego roku wstecz dałoby się uzbierać po ichnich mediach kilka setek (a może i tysięcy) określeń "polskie obozy śmierci".
    3. Proszę Niemców, aby nawet nie próbowali mnie gilgotać, bo dostaję odruchów wymiotnych.

  8. @wrednick

    "Nie wierzę Niemcom, nawet, gdy przynoszą dary" - przerzucie Cię nie myli. 

    Wbrew pozorom niemiecki Minister Spraw Zagranicznych mówiąc o niemieckiej odpowiedzialności za holocaust wcale nie kierował się uczciwością, honorem ani humanitaryzmem. Jak to Niemiec, karnie zastosował się do zasad opisanych przez teorię zarządzania kryzysem - bo to się tak nazywa fachowo. On wykonał posunięcie podpowiedziane mu przez specjalistów od sytuacji kryzysowych, wykonał ruch wyprzedzający w celu oswojenia w oczach opinii publicznej tematu, który i tak musiał eksplodować w mediach. Niemiecki MSZ na zimno przekalkulował aktualną sytuację kryzysową, która przedstawia się następująco: 
    a) Polska weszła w ostry spór z Izraelem na temat sprawstwa holocaustu,

    b) Izrael oskarża Polskę o współudział i eskaluje napięcie licząc na to, że Polska ugnie się,
    c) Polska jednak nie ugięła się i odpowiedziała poprzez umiędzynarodowienie konfliktu i położenie akcentu na niemieckie sprawstwo holocaustu.

    Ta sytuacja dla Niemców oznacza coś groźnego. Mianowicie oznacza, że polska kontrofensywa informacyjna skierowana przeciwko fałszywej żydowskiej narracji, rykoszetem uderzy w niemiecką narrację budowaną przez Niemcy mozolnie przez dziesięciolecia. Niemcy przez lata próbowały sprytnie zdjąć z narodu niemieckiego odium zbrodniarzy, przekierowując myślenie o holocauście na anonimowych "faszystów" i "nazistów" i dalej na Polaków. Słowo "Niemcy" miało w tej narracji całkowicie zniknąć z dyskusji o holocauście. I nagle, niespodziewanie dla wszystkich, wybuchł konflikt pomiędzy Polską a Izraelem, w którym Polska przestała być grzeczna, i rozpoczęła kampanię skierowaną na cały świat, przypominającą o tym, że sprawcami holocaustu byli NIEMCY, a nie jacyś enigmatyczni faszyści czy naziści, a już na pewno nie Polacy.

    To oznacza katastrofę dla niemieckiej narracji historycznej - 30 lat benedyktyńskiej, niemieckiej pracy nad zastąpieniem terminu "Niemcy" przez termin "naziści" może pójść na marne. W oczach światowej opinii publicznej ta wojna propagandowa pomiędzy Polską i Izraelem może przywrócić do międzynarodowego obiegu termin "Niemcy" jako ohydnych zbrodniarzy, zamiast bezpaństwowych "nazistów". To zaszkodzi niemieckim interesom. Niemcy postanowili działać! Ale co zrobić, jeśli sprawy nie da się wyciszyć?

    Pan Dietmar wykonał ruch, który w teorii zarządzania kryzysem nazywam się "rozbrajaniem bomby".  Teoria ta mówi, że jeśli masz coś na sumieniu i to zaraz wyjdzie na jaw, i nie możesz w żaden sposób temu zapobiec, to ty sam bądź pierwszym, który o tym poinformuje opinię publiczną.

    Korzyść z takiego posunięcia jest taka, że skoro i tak nie mogłeś zapobiec rozpowszechnieniu danej informacji, to przynajmniej miej wpływ na to, jak po raz pierwszy zostanie ona zaprezentowana publiczności. Jeżeli będziesz pierwszy, to możesz narzucić opinii publicznej sposób postrzegania danych zdarzeń, styl, ton, a przede wszystkim rozładujesz napięcie, bo jeśli coś już raz zostało powiedziane (przez ciebie), to już przestaje być newsem! Każda następna informacja na ten sam temat będzie zbywana przez publiczność: "aaa, to!, już o tym słyszeliśmy, dajcie coś nowego, to już nas nie grzeje". Coś o czym słyszysz po raz pierwszy jest wstrząsające, a coś o czym słyszysz po raz kolejny jest już nudne. Dlatego w teorii zarządzania kryzysem takie wyprzedzające ujawnianie informacji lub oznajmianie określonego stanowiska nazywa się "rozbrajaniem bomby". Takie posunięcie rozbraja zaangażowanie opinii publicznej w dane zagadnienie – i to jest korzyść propagandowa.

     

    Piszę o tym wszystkim dlatego, że przeczytałem na wielu portalach peany pochwalne skierowane do niemieckiego ministra MSZ, pana Dietmara - że niby taki człowiek honoru, szczery, powiedział prawdę, prawdziwy humanista, i inne bzdety... Ludzie nie rozumieją, że pan niemiecki minister ma honor oraz Polskę głęboko w dupie. On po prostu aktywnie reaguje na dynamiczne zmiany w sytuacji międzynarodowej, a gdy nie widzi innego wyjścia, to stosuje taktykę "rozbrajania bomby" - ale nie dlatego, że nas kocha, tylko dlatego, że chce osłonić Niemcy przed rykoszetami wymiany ognia pomiędzy Polską a Izraelem. Bo jeśli niemiecki minister jako pierwszy wystąpi publicznie i pokaja się - pomimo, że konflikt nie jest na linii Niemcy-Izrael, tylko dotyczy Polski - to od tej chwili każdy przytyk skierowany przez Polskę do Niemiec zostanie skwitowany następująco: "nie wiemy dlaczego Polska ciągle podnosi ten temat? Przecież nasz minister już oświadczył, że Niemcy ponoszą odpowiedzialność za holocaust, więc ciągłe przypominanie tego tematu przez Polskę powodowane jest antyniemiecką postawą Polski, i jest niegodne". To jest właśnie rozbrojenie bomby, która i tak musiała wybuchnąć. Chciałbym, aby wszyscy zrozumieli, że to jest taktyka minimalizowania strat niemieckich, a nie miłość do Polski. Dlatego @wrednick ma rację.

     

    Ale te wszystkie posunięcia dyplomatyczne mają dla nas jeszcze jeden sens, taki, o którym pisałem wcześniej: Izrael przegra tę wojnę propagandową, bo prawda jest po naszej stronie, i wystarczy tylko, że będziemy twardo, śmiało i z całą bezwględnością przedstawiać ją światu. Im bardziej twarda będzie nasza postawa w tej sprawie, tym więcej szemranych interesów, budowanych na piaskach kłamstwa, zawali się. Niemcy już to zauważyły i reagują taktyką obronną.

     

  9. avatar

    Powtarzam się, wiem, ale: Bart, jesteś wybitny!

    A w poniedziałek zobaczymy, czy PAD jest Polakiem.

  10. avatar

    Oczywiście, że macie Państwo rację, ale chyba niepotrzebnie się tak zaperzacie. Teraz trzeba na cały świat chwalić i cytować, cytować, cytować przy każdej okazji

    Coś takiego, że sami Niemcy przyznają, że oskarżenia  izraela są nieuzasadnione. To nam akurat nie szkodzi

  11. Strony