Reklama

Zbliża się kongres Prawa i Sprawiedliwości, kongres przełomowy. Jak każdy zresztą dotychczasowy. Ma być przełomem, nowym otwarciem, odnową i przepustką do powrotu Jarosława Kaczyńskiego na fotel premiera. Aż ciarki przechodzą przez plecy, w oczekiwaniu i na ten kongres i na sam powrót Kaczyńskiego do władzy…

Reklama

Zmiany zresztą już zachodzą. Oto ukochany przywódca, po okresie pracy umysłowej w prezydenckiej willi w Klarysewie, którego to owocem jest ponad stu stronicowy program, wziął się również za siebie. Odbył szkolenie PR i z dziedziny mediów, wizerunkowe. Efekty są widoczne. Ma nowe garnitury, nowe krawaty. Ręka w gestykulacji już nie jest zaciśnięta w stylu Che, lecz wykonuje płynne, kocie ruchy. Make up tworzy przyjemne poczucie obcowania z gwiazdą, a i uśmiech też został wystudiowany.

Sam zjazd też ma być inny. Ma być odejście od stylu amerykańskiego, flag, bannerów, billboardów, telebimów i konfetti, na rzecz powagi i dystynkcji. Pełna powaga i pełne skupienie, bo jak Ludwik Dorn napisał w swoim liście do Partii, Prawo i Sprawiedliwość jest jedyną partią zdolną do objęcia przywództwa narodowego. A to do czegoś zobowiązuje.

Ludwik Dorn, który komunikuje się z partią i jej szefem za pomocą wpisów blogowych, opublikował następny list otwarty. Jak poprzednie, jest on równie pompatyczny i wypełniony głębokimi przemyśleniami. Tak głębokimi, że dla eunuchów Jarosława Kaczyńskiego nie będzie zrozumiany, a sam wódz potraktuje go jako aroganckie uwagi, negujące jego pozycję i przywództwo w partii.

List jest mieszaniną ciekawych spostrzeżeń i postulatów, opisujących problemy, błędy i niekonsekwencje PiS i jej szefa, i zupełnie nic nie znaczących dywagacji. Tak naprawdę jest on zawoalowaną krytyką przywództwa Jarosława Kaczyńskiego, z wnioskiem o odsunięcie go od władzy, do czego Dorn namawia dopiero pod sam koniec tego pisma. Ale jednocześnie nie daje żadnych konkretnych recept, ani wniosków, bo uwagi na temat zmian w statucie tak naprawdę do niczego nie prowadzą.

Dornowi marzy się, aby PiS stał się partią nie tylko przywództwa społecznego, ale również przełomu. Jednocześnie zauważa, słusznie, że jest to teraz partia dogmatyczna, sztywna, nieelastyczna, nie potrafiąca skorygować swoich błędów. Były wiceszef partii nie widzi jednak tego, że partia to nie tylko struktury i organizacja, ale również ludzie. Sam wielokrotnie wypowiadał się z pogardą o swoich byłych kolegach (choćby słynna susłoizacja PiS), a teraz chciałby, aby co sami ludzie partię reformowali. Politycy PiS to ludzie z ograniczonymi  horyzontami. Jarosław Kaczyński, w obliczu kryzysu chce postawić na zagadnienia ekonomiczne, ale już pierwsza odsłona tego programu, przedstawiona na konferencji prasowej z początkiem stycznia, pokazała, że zagadnienia gospodarcze będą traktowane przez niego jako element gry politycznej.

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie chodzi o żaden program i szczerą dyskusję ekonomiczną, bo raz, że się na tym nie zna, dwa, nie leży to w jego intencjach. Ten program ma na celu udowodnienie, że można zwalczyć kryzys, zwiększając udział “państwa w państwie”.

Dorn dalej słusznie zauważa, że problemem PiS jest brak zaufania do niego obywateli. Partia jest traktowana przez wyborców jako narzędzie do zdobycia władzy, a nie organizacja zaufania publicznego. Dalej nawołuje do poważnego traktowania dyskusji społecznej i politycznej.

Dorn następnie skupia się na problemach reformy partii, ale całość prowadzi tak naprawdę do konkluzji, że największym problemem i największym obciążeniem dla PiS jest jej szef, Jarosław Kaczyński. Jedynowładztwo Kaczyńskiego doprowadziło do osłabienia partii i do jej erozji.

Konkluzja Dorna jest oczywiście słuszna. Jarosław Kaczyński jest dla PiS największym wrogiem i największym obciążeniem. Jednocześnie pozostaje dla niej największą wartością. Bez niego partia ta nie osiągnęłaby obecnego poziomu poparcia, na poziomie 20 – 25%. Próba zastąpienia go kimś innym, choćby właśnie Ludwikiem Dornem, czy Zbigniewem Ziobrą, mogłaby doprowadzić do dezintegracji partii i odejścia wiernych jej sympatyków, tak zwanego “twardego elektoratu” do innych, prawicowych partii. I tak jak Jan Rokita pisał swego czasu o rządach osobistych Donalda Tuska w Platformie Obywatelskiej, tak samo można to zastosować do Jarosława Kaczyńskiego. PiS jest partią jednego szefa, wodza, i władza w niej jest wyraźnie spersonalizowana.

Pozostaje cały czas otwarte pytanie – czy Prawo i Sprawiedliwość potrafi się zmienić? Czy potrafi się przekształcić wewnętrznie i potrafi, zachowując swoją integralność, poszerzyć swoje zaplecze polityczne i społeczne. Według mnie – nie jest to możliwe.
Po pierwsze, nie zależnie ilu specjalistów od wizerunku i politycznego PR pracowałoby z Jarosławem Kaczyńskim – nic nie zatrze w pamięci wyborców ostatnich trzech lat jego działalności. Poza tym nie jest on wstanie się sam, wewnętrznie, zmienić.
Po drugie – jakakolwiek zmiana programu, odejście od twardej, konfrontacyjnej polityki i populizmu społecznego, na rzecz polityki bardziej rozsądnej i liberalnej – nie przyciągnie nowych wyborców do tej partii, a grozi odejściem tych, którzy zostali uwiedzeni retoryką tak zwanej IV RP. Wiara w nieomylność Jarosława Kaczyńskiego i jego jedynie słuszną drogę jest tak ogromna, że próba racjonalizacji polityki i przesunięcia partii w stronę centrum politycznego, zostanie przez twardy elektorat oceniona jako zdrada jego interesów.

Niezależnie co usłyszymy na przyszłotygodniowym kongresie partii, jakie tematy i jaki program tam będą przedstawiane – PiS z tego zebrania wyjdzie może z inną twarzą – ale z tą samą duszą.
Ci, którzy wiele sobie obiecują po partyjnym konwencie, którzy wierzą, że Jarosław Kaczyński może partię ustawić na nowych torach, prowadzących do sukcesu wyborczego w 2011 roku – srodze się zawiodą.

A Ludwik Dorn, zamiast prowadzić pustą, napuszoną epistolografię, powinien zająć się czymś pożytecznym.

Azrael

Reklama
Poprzedni artykułBól, niemoc i potrzeba wyklęcia…
Następny artykułKredyt

8 KOMENTARZE

  1. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.

  2. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.

  3. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.

  4. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.

  5. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.

  6. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.

  7. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.

  8. Ludwik Dorn już robi coś pożytecznego – drąży beton PIS
    Apropos końcowego stwierdzenia Azraela
    sugerującego, by Dorn zajął się czymś
    pożyteczniejszym niż swoją pisaniną …
    Sądzę, że beton PIS ma jednak jedno ucho
    wystawione na to, co mówi Ludwik Dorn.
    Dorn umiarkowanie krytykując PIS uparcie
    drąży dziurę.
    Może przechyli kiedyś sympatię członków
    PIS na swoją stronę.
    Pozostaję optymistą w tym względzie.
    Możliwym jest jednak, że to nie logika
    mną tu kieruje, lecz chęć ujrzenia ludzi
    z betonu rozsądnymi, a zatem kieruje
    mną idealizm.
    Przy czym od razu tu wyjaśniam, że za
    rozsądne uważam zaryzykowanie nowego
    przywództwa w PIS, a zrezygnowanie z J.K.,
    jak i jego brata.
    Pozostawienie rzeczy takimi, jakimi są
    doprowadzi do poważnej marginalizacji
    PIS do poziomu lewicy, lub PSL.
    Zmiana Jarosława Kaczyńskiego na Ludwika
    Dorna to szansa dla PIS, a niekoniecznie
    katastrofa.