W pewnym sensie

Prześlij dalej:

Lepiej sformatowany tekst tutaj: http://antyszwecja.wordpress.com/2013/01/31/w-pewnym-sensie/

LSD to harmonia i skomplikowane wzory, szałwia to rozpad i chaos w głowie. Obie substancje pozwalają na dostrzeżenie fraktalnej budowy świata. LSD to niebo, szałwia to piekło. Wieczność dotyczy subiektywnego odczuwania czasu w chwili umierania - sekundy zdają się wiecznością. W momencie śmierci otrzymujemy potężny strzał z DMT. Piekło to bad trip, niebo to "dobra podróż". W zasadzie tyle z eschatologii. Nie ma żadnego bzdurnego życia po śmierci. Zresztą życie to tylko odmiana śmierci, a martwa materia to proces tak skomplikowany, że można go uznać za dorównujący życiu. W pewnym sensie atomy czują :) Po zakończeniu procesu umierania następuje rozpadnięcie się na cząstki i dalsza podróż tych cząstek we fraktalnym schodzeniu w dół. Możliwe że z kawałków z których się składaliśmy, po bardzo długim okresie czasu, ułożymy się w kolejną żywą istotę. Będzie to w pewnym sensie wędrówka duszy. Niby to odmienne od klasycznej metempsychozy (wędrówki dusz), ale gdy porzucimy dualizm i magiczne koncepcje duszy nałożonej na materię, to takie ujęcie sprawy jest prawidłowe. Aby móc to sobie w pełni wyobrazić należałoby odczuwać siebie i świat takim jaki jest. O tym jaki jest uczą nas z jednej strony doświadczenia narkotyczne i medytacje, z drugiej strony współczesna fizyka. Jako że niespecjalnie różnimy się od martwej materii, to nawet po dezintegracji "będziemy sobą". Cząstki z których się składamy nadal będą trwały, dzieliły się i rozpadały na mniejsze. Tak w nieskończoność. Możliwe, że w ostatnim odruchu naszego zwartego myślenia, poczujemy coś na kształt szczęścia, lub przynajmniej ulgi, że oto układy odpowiedzialne za cierpienie uległy rozpadowi. No chyba że one rozpadną się po układach odpowiedzialnych za odczuwanie ulgi. Ah, ciekawy jest ten moment śmierci i czuję że muszę się jakoś nań przygotować.

Filmik przerywnik:

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=oWTgvRGwzWg&w=560&h=315]

Strony

2252 liczba odsłon

Autor artykułu: Antyszwed

1 (liczba komentarzy)

  1. Śmierć jest okropna. Te bajki o aniołkach, tunelu i dażeniu do światła dotyczą przypadków halucynacji wywołanych niedotlenieniem mózgu. Normalna śmierć zaczyna się od niesamowitej paniki i strachu. Towarzyszy jej świadomosć umierania. Nie utraty przytomności, ale pewnej na 100 procent śmierci. Robi się zimno, czuje się strach i szybkie wyłączanie jak w komputerze po wyrwaniu wtyczki z gniazdka. Nie wiem co jest potem, mi się udało, i jakoś ożyłem, ale długo nie mogłem się pozbierać.
    Koszmar.

  2. Strony