Prześlij dalej:

Melodramat pod tytułem „Misiewicz” zdawał się nie mieć końca, aż do dziś, gdy sam Kaczyński wykopał Bartka za drzwi PiS. Biorąc pod uwagę, że przez całe miesiące tematem medialnym numer jeden był człowiek NIKT, każda rozsądna partia poszłaby po rozum do głowy lata świetle wstecz. Nieważne jaką przyjmiemy optykę, jeśli nawet tak idiotyczną, że mamy do czynienia z wybitną postacią, która bez powodu została zaszczuta przez media, to moja odpowiedź jest jedna. Wybitna postać zaszczuta przez media, to Jarosław Kaczyński, który zrezygnował z aspiracji politycznych dla dobra całego ugrupowania. Przyjmując wersję obiektywną trzeba powiedzieć, że nieszczęsny Misiewicz spokojnie lokuje się gdzieś pomiędzy Kierwińskim i Misiło, ale to jest wystarczający powód, aby w PiS takich postaci, przynajmniej na czele partii nie było.

Obojętnie jak na sprawę spojrzeć straty wizerunkowe PiS i nie tylko wizerunkowe są oczywiste i dotkliwe. Trzeba było temat zamknąć najpóźniej pół roku temu, posłać licealistę na studia, dać mu jakiegoś asystenta biura poselskiego za 4 tysiące i ewentualnie obserwować, czy zmądrzeje. Po kampanii medialnej najlepsza agencja PR nie byłaby w stanie odbudować wizerunku pupila Macierewicza, który w dodatku stał się „twarzą PiS”. Odpowiedzialny polityk rozumie te oczywistości w lot i chwili się nie zastanawia nad właściwą decyzją. Antoni Macierewicz politykiem odpowiedzialnym nie jest i nigdy nie był, co w trudnych czasach okazało się jego wielką zaletą, ale po przejęciu władzy przez PiS jest katastrofą. Brak odpowiedzialności politycznej pozwolił Macierewiczowi pójść na całość ze Smoleńskiem i trzeba mu oddać, że w tym szaleństwie była metoda. Rola Macierewicza w podtrzymaniu pamięci i dążeniu do prawdy o Smoleńsku jest niepodważalna i wybitna. Trafił w dziesiątkę ze swoim radykalizmem, bo to właśnie radykalny sprzeciw zmusił najgorszy sort do wielu ustępstw, a co najważniejsze, że nie pozwolił o Smoleńsku zapomnieć.

Niestety rzadko się zdarza, aby ludzie przejawiali talenty w kilku dziedzinach, Macierewicz jest wybitnym dowódcą partyzantów i beznadziejnym generałem. Nie ma takich zasług, które dawałby prawo jednemu człowiekowi pogrążyć dwa najważniejsze cele polityczne, którymi są: druga kadencja PiS i druga kadencja Andrzeja Dudy. Powtórzę raz jeszcze, że absolutnie nieistotne jest z jakich powodów Misiewicz stał się kulą u nogi PiS, istotne jest to, że fakt ten stoi poza dyskusją. Bez żadnych zachęt, ale z czystej politycznej mądrości i odpowiedzialności, Macierewicz powinien sam się tego bagażu pozbyć, tymczasem zamiast generała wyszedł z niego partyzant. Cała żałosna historia nie polega na obronie jakiegoś niedouczonego chłystka, ale jest pokazem siły Macierewicza, który swoim asystentem wyniesionym na absurdalnie wysoką pozycję w partii, chciał pokazać, że on sam jest co najmniej pierwszym po Bogu. Innymi słowy Macierewicz usiłował pokazać i PiS i Kaczyńskiemu, że w partii jest nietykalnym półbogiem.

Strony

22294 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

15 (liczba komentarzy)

  1. Hmmm, wszyskie info o BM pochodzą z RASP. Jeżeli RASP przejmuje narrację ,którą za słuszną uważa Prezes JK to klęska jest na całej linii. Jednak ciekawostką jest komisja wyjaśniająca. Sądzę, że jeśli ona ustali, że fakty podawane przez RASP oraz media powiązanie są fakenwesami to może to znaczyć poczatek końca niemieckich mediów w Polsce.

     

  2. Nie łudźmy się i nie oszukujmy wewnętrznie. Gdyby BM zarabiał wielokrotnie mniej, to FuckZeitung już dzisiaj miałby co najmniej zapowiedziany proces o kłamstwo. Pewnie się dowiemy, że BM zarabiał tylko 49.990 - tylko z tego jednego stanowiska.

  3. Zła polityka personalna, straty wizerunkowe partii ze względu na "niemedialność" ministra, to w sumie drobiazgi. Najgorszy jest sztandarowy "produkt" Macierewicza czyli Wojska Obrony Terytorialnej. Zamiast tworzyć mobilne jednostki zmechanizowane najbardziej odpowiednie dla terenu ewentualnych przyszłych działań wojennych i mogące z powodzeniem przeciwstawić się w wojnie konwencjonalnej wojskom rosyjskim, których siła jest zdecydownie przeceniana, budujemy tak naprawdę lekko zbrojną partyzantkę. To błąd strategiczny. Nasza armia musi mieć realną siłę odstraszania, bo to będzie argumentem dla naszych sąsiadów i nie mam tu na myśli tylko Rosjan. WOT to żaden atut, zwłaszcza przeciwko posuwającym się w głąb Polski kolumnom pancernym. Trzeba zdać sobie sprawę, że stary porządek świata się skończył, czeka kolejne nowe rozdanie i najprawdopodobniej nowa Jałta. czasu pozostało niewiele. 

  4. @Johny.WOT został mesialnie sprzedany jako WOT.Tymczasem to żadne wojsko,raczej formacja do tłumienia rozruchów z większymi uprwnieniami niż policja.Co do oddziałów rosyjskich sił zbrojnych - jeśli ich nie widziałeś na żywo ( miałem okazję  - KLZ ty) lub jeśli znasz je tylko z TV czy internetu to odpuść i nie wypisuj bzdur.
    Co do "Naszej armii ".Nasza Armia musi CHCIEĆ świadomie bronić Polski,Nie "na rozkaz" jak za komuny czy dlatego że jej płacą.A raczej tego nie widać.
     

  5. avatar

    Już pytałem, jak się ścierwa pozbyć?

  6. Strony