Świńska propaganda grypy w wydaniu WHO i innych autorytetów

Z Kaczyńskimi już mi przeszło, dla mnie to przeszłość na emeryturze, nie warto się szerzej zajmować ludźmi i zjawiskami, które się kończą. Nie przechodzi mi natomiast żal do Kaczyńskich i złość za spieprzenie wielu rzeczy, które istotne są. Żal mam o całkiem poprawną diagnozę wielu zjawisk, którą to diagnozę sami Kaczyńscy ośmieszyli metodami leczenia. Uważam, że z uwłaszczeniem dawnych wypływów i majątku PRL przez esbeków i luminarzy PZPR mieli absolutną rację. Mieli absolutną rację z lustracją, brak lustracji to narzędzie szantażu i fałszywie pojmowanego przebaczenia. Wiele, jeśli nie całą rację mają Kaczyńscy w sprawie mediów, bardzo dużo racji i też blisko pełnej racji mają nieudolni bliźniacy w kwestii elit, autorytetów i skorumpowanych, tudzież uwikłanych w układy instytucji. I właśnie po to byli mi Kaczyńscy we wstępie, bo ta ostatnia fraza z racjami posłuży m i jako pretekst do zobrazowania prymitywnej akcji marketingowej zwanej A/N1H1. Cała ta kampania wciskania kitu masom sprowadza się do dialogu faktów z „autorytetami” i „opiniami” „instytucji”. Zacznijmy od rzeczy podstawowej. Jaką nazwę ma wirus zwykłej grypy sezonowej? Ma w ogóle jakąś? Jeśli tak, to dlaczego się o niej nie trąbi? Nazwa to fundament marketingu. Stworzyć doskonałą nazwę to początek popytu. O tym, że nie wolno mówić świńska grypa już chyba większość zapomniała i chyba pierwszy raz w historii wypromowano nazwę „naukową” dla pospolitego kichania.

Po co? A no po to, że jak coś się nazywa A/N1H1, to nie może być zwykłym rozwolnieniem, czy kaszlem, ale śmiercionośnym tajemniczym wirusem. Nie jakaś tam grypa i jeszcze nie daj boże świńska, po tym jak się ptasia nie sprzedała gorzej nazwać nie można było. A/N1H1 – śmiercionośny wirus, nie ma żartów. Rzeczy kolejne i równie elementarne. Ile razy dziennie słyszymy o tym, że umarł jeden Ukrainiec na A/N1H1, a ile razy dziennie o tym, że umarło 1000 Azjatów na zapalnie mięśnia sercowego, w wyniku powikłań po grypie sezonowej? Ile razy dotąd się zdarzyło, że „szczepionka” była rozprowadzona przez rządy, a nie przez apteki? Nawet AIDS, który zabijał z definicji, nie miał takiej akcji, żeby w 4 miesiące zrobić byle co z byle czego i wciskać to krajom III świata.

Czy robi się jakieś rozgraniczenia między chorymi. W Polsce i Czechach przez dwa dni ekscytowano się stanem krytycznym/ciężkim dwóch pacjentek, które oprócz A/N1H1 miały całe mnóstwo śmiercionośnych chorób. Czy każdy kto miał „naukowego” wirusa i oprócz tego na przykład zawał serca, został wpięty do statystyk zgonów „wirusowych”? Czy kiedyś zdarzyło się, że WHO i inne świtowe organizacje wypromowały pandemię z takiego niczego jak A/N1H1? Dlaczego nie ma pandemii zwykłej grypy i zaleceń organizacji do szczepień? Kraje, które kupiły najwięcej szczepionki, to: Niemcy, USA, Francja, Szwecja. Szczepionki nie kupują masowo: Polska, Czechy, Słowacja, Chorwacja i inne kraje, które nie są najbogatsze. Skąd ta nagłą nerwowość światowych organizacji i mocarstw świtowych? Czyżby było tak, że po raz pierwszy nie udało się wcisnąć kitu o głodujących w Afryce i innych obrzydliwych i obłudnych kampanii z cyklu „ratujmy świat”? Tym razem ściemniający zainwestowali i wdepnęli we własne odchody?

Przeciw argumentom i faktom i to tak oczywistym, że powtarzanie ich staje się monotonną formalnością, niemniej formalności nigdy dość: żałośnie niska liczba zarażonych, niska liczba zgonów, niska zjadliwość wirusa, nie przetestowana i dystrybuowana przez rządy szczepionka, absurdalna decyzja o pandemii, brak konsekwencji decyzyjnych w przypadku grypy sezonowej, stawia się retorykę. Przeciw tym faktom i argumentom co mamy? „Autorytety” i „instytucje”. Na każdy argument i fakt, w odpowiedzi słyszę, że WHO, komisje europejskie, Francja, Niemcy i USA nie mogą się mylić. Skoro te wszystkie zacne instytucje i cudowni ludzie mówią, że wirus jest i zabija masowo, to znaczy, że wirus jest i zabija masowo. Mało tego, gdy mówić co się widzi i czego się nie widzi, natychmiast jest przygotowany młot braku powagi i podważania świętości, którym się wali oszołomów. Klasyczny syndrom nagiego króla i jego cudownych kreacji. A co mnie to obchodzi, że WHO i inne komisje mówią o czymś czego nie ma? Zacne komisje i mocarstwa robią sobie jaja od dziesiątek lat, najpierw kolonizując i wyżynając Afrykę, teraz „ratując” dzieci oblepione muchami, żeby sobie Madonna z U2 mogła sprzedać nowe single. Świtowe organizacje podpisały się pod wymyśloną wojną z Irakiem, za która poleciało kilka głów na najwyższych świtowych urzędach.

Tak podważam autorytetu i organizacje, ściemniaczy i naganiaczy koniunktury na histerię wirusową i nie tylko podważam, ale uważam, że ktoś tam powinien iść siedzieć za cała tę akcję, chamsko propagandową, straszącą miliardy ludzi nieistniejącym zagrożeniem, a co najwyżej zagrożeniem śmiesznym w porównaniu do dziesiątek innym zagrożeń. Niech Francja, Niemcy i USA kupują miliardy „specyfiku” w końskich dawkach, niech jedzą swoje odchody. Komu tu w Polsce mamy fundować tę maść na szczury? Kilkuset zarażonym i żadnemu w stanie krytycznym? Leki na hemofilię, leki na raka ciągle są dawkowane pod ladą, a tu nagle mamy wypełnić magazyny gównem propagandowym, bo się WHO i UE obrazi? Ponad 50% po stwierdzeniu grypy dostaje bilet do domu, polopirynę, mleko z miodem i czosnkiem, a po 7 dniach zmartwychwstaje. Reszta tylko z paniki i medialnej nagonki blokuje szpitalne łóżka, tym co ledwie zipią na korytarzach. Może jakiś skromny ułamek, to naprawdę groźne powikłania i przypadki, jakie się zdarzają zawsze i przy każdej, nawet najbardziej banalnej chorobie.

Gdzie mogę znaleźć statystyki śmiertelnych przypadków po skaleczeniu w palec, po którym następuje infekcja i umiera się głupio? W tej chwili jeden jedyny „naukowy” wirus ma żałośnie niskie, ale najlepiej udokumentowane statystyki. Spiskiem w tej całej sytuacji ma być nie to, że korporacje, światowe mocarstwa i zużyte instytucje międzynarodowe usiłują wcisnąć kit biednym i przerażonym, ale to, że biedni i przerażeni nie dają się ogłupić. Biedna Pani minister na durne pytania o podważanie decyzji „autorytetów” i „instytucji”, musi udawać, że nie chce powiedzieć tego co samo się ciśnie na usta. Tak pani redaktor, WHO, korporacje i rządy mocarstw, to jedna banda cyników i sukinkotów, które w ramach wspólnego interesu kreują zagrożenia i histerię, żeby wyciągnąć miliardy od miliardów zastraszonych. Nie może Pani minister powiedzieć oczywistości, ponieważ zaraz jakiś pismak nazwie ją PiS-em i oszołomem. Wcale to nie jest polska specyfika, ale u nas po tym co wyprawiali Kaczyńscy, nazywanie kłamców i cwaniaków o znanych nazwiskach, czy światowych instytucjonalnych skrótach, to grzech śmiertelny, śmiech i wytykanie palcem oszołoma. Przeciw racjonalności, faktom i rzeczywistości wystawia się do boju tandetną demagogię „ale przecież autorytety i instytucje”.

Prostacki mechanizm i niemal zawsze niezawodny, ale tym razem coś zazgrzytało, może Internet wszechmogący, gdzie ludzie pukają się w czoło słysząc o wirusie, może ewidentne pozbawione zahamowań, prymitywnie nachalne strasznie akcją marketingową, może jeszcze parę innych czynników. W każdym razie nie udało się i szlag trafia wszystkie WHO oraz rządy USA, że biedna Polska się stawia i nie da z siebie zrobić idioty. Stąd frustracja i oburzenie na słowa polskiej minister, a ja polskiej minister pierwszy raz w życiu szczerze i z podziwem dziękuję, że się nie dała. Jak długo się nie da? Tego nie wiem, ale oby jak najdłużej, najlepiej na zawsze. Na koniec dwie ciekawostki. W Anglii i Niemczech gdzie się obłożyli maścią na szczury, szczury doświadczalne odmawiają przyjęcie szczepionki. Z jakiej branży są te szczury? Otóż z branży medycznej. Przede wszystkim angielscy i niemieccy medycy odmawiają szczepień. Zabawne prawda? Czy może po prostu efekt wiedzy i znajomości kulisów tej hucpy? Druga ciekawostka jest taka, że na początku mówiono o świńskiej grypie, potem o naukowym A/N1H1. Świńska, ponieważ pojawiła się na fermie trzody chlewnej w Meksyku. Gdzieś słyszałem, że ta ferma i owszem w Meksyku, ale należała do amerykańskiej firmy, która być może i świnie hodowała, ale przede wszystkim w świniach hodowała inne świństwa. Zapomniano o świńskiej grypie i zapomniano o fermie. Wiadomo, że zawsze w takich razach bada się źródła, tym razem źródło wyschło w nadzwyczajnym tempie. Może przypadek, może spisek, może tak nie wolno mówić, ani nawet myśleć, ale chciałbym aby WHO przyjrzała się sprawie.

PS Kończę swoją terapię grypową, dziś dzień pięć i pół, już nie smarczę, żadnej temperatury, trochę w kościach łamie. Nie ma cholernego i bladego pojęcia, czy czasem nie pokonałem „śmiercionośnego”, „naukowego” A/N1H1.

Taxonomy upgrade extras: