Społeczna gospodarka rynkowa.

Prześlij dalej:

 "Zastanawialiście się kiedyś nad etymologią słów?" zapytała Dorola rozpoczynając swój tekst, który dał początek długiej i burzliwej "dyskusji". Czy zastanawialiśmy się? Tak, my, Ja, zastanowiliśmy się niedawno nad tym co oznacza "społeczna gospodarka rynkowa". Zastanowiłem się, ponieważ to ważne pojęcie, na tyle ważne, że wpisaliśmy je do konstytucji, jako "podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej", a profesor Kołodko na konwencji programowej SLD oświadczył, że trzeba do niej powrócić. Tylko do czego konkretnie tu powracać i czym w ogóle ta "społeczna gospodarka" jest? Gdyby spytać kogoś co oznacza to pojęcie, to pewnie usłyszelibyśmy, że chodzi o duży socjal, o jakąś "trzecią drogę" między wolnym rynkiem a socjalizmem, albo o państwowy interwencjonizm jaki proponują np. keynesiści. Niektórzy, np. wspomniany profesor Kołodko, twierdzą mniej lub bardziej bezpośrednio, że SGR jest alternatywą dla "neoliberalizmu". A czym jest w rzeczywistości? To najlepiej wiedzą ci, którzy stworzyli system społecznej gospodarki rynkowej, czyli niemieccy ordoliberałowie ( co ciekawe nazywani czasem "neoliberałami" :) ), "odpowiedzialni" za powojenny niemiecki "cud gospodarczy".

Gospodarka Niemiec po zakończeniu II wojny światowej nie wyglądała cudownie. Kraj poniósł pod koniec walk duże straty, wiele fabryk nie działało, wielu ludzi nie miało pracy, a pieniądz nie miał praktycznie żadnej wartości. Wciąż obowiązywał wojenny system kartkowy i reglamentacja towarów. Panowały niedobory, kwitł czarny rynek. Z taką sytuacją musiał zmierzyć się Ludwig Erhard, gdy w 1948 roku został szefem administracji gospodarczej zachodnich stref okupacyjnych Niemiec. Erhard był ekonomistą związanym z ordoliberalną "szkołą fryburską", głoszącą program społecznej gospodarki rynkowej. Teraz miał okazję wcielić ten program w życie. Zaczął od reformy walutowej: stare, bezwartościowe Reichsmarki, wymieniono na nową walutę, Deutsche Mark, po kursie 6,5 nowej marki za 100 starych. Jednocześnie uwolniono ceny i zniesiono system kartkowy - w ten sposób Niemcy porzuciły reglamentację i centralne planowanie wcześniej niż kraje, które wygrały wojnę, takie jak Wielka Brytania, czy Francja. W następnych latach Erhard - już jako minister gospodarki RFN - kontynuował zmiany: zniósł kontrolę płac, zmniejszył drakońskie stawki podatkowe, zwolnił z opodatkowania pracę w godzinach nadliczbowych, doprowadził do wymienialności marki niemieckiej na inne waluty i otworzył gospodarkę niemiecką na świat, prowadząc politykę wolnego handlu. Dzięki tej polityce Niemcy zaczęły się rozwijać. I to jak rozwijać: w ciągu kilkunastu lat z kraju zniszczonego wojną przekształciły się w trzecią potęgę gospodarczą świata. PKB rósł przez te kilkanaście lat w tempie blisko dziesięciu, a czasem nawet ponad dziesięciu procent rocznie i był to prawdziwy, autentyczny rozwój, a nie sztucznie pompowana bańka spekulacyjna. Bezrobocie spadło do poziomu 1% i wkrótce zaczęto ściągać do kraju robotników z innych państw.

Strony

19748 liczba odsłon

Autor artykułu: Ja

20 (liczba komentarzy)

  1. Termin ten rozumiem tak: rynkowe stosunki gospodarcze, znaczy się rynek decyduje o tym co produkować i o poziomie cen, a właścicielami środków produkcji jest społeczeństwo, ale też na zasadach kapitałowych a nie np. nacjonalizacji. Widzę to tak: Kulczyk część swoich dochodów, np. 50% w formie akcji oddaje do rządowej puli na giełdzie, które są rozdysponowane przez kolejne rządy wśród mniej zamożnej części społeczeństwa. Kulczyk dalej realizuje swoją kapitalistyczną rządzę zysku, tyle że trochę wolniej, Kołodko dostaje Nobla, a mnie zamykają do Tworek. Mam tylko prośbę: Kołodko zmień tę pizdowatą fryzurę.

  2. To nie do końca tak. Chodzi raczej o to, że rynek decyduje o tym co produkować i o poziomie cen, właścicielami środków produkcji są prywatni przedsiębiorcy, a państwo chroni konkurencję i "upowszechnia własność", stwarzając m. in. korzystne warunki dla rozwoju przedsiębiorczości. Kołodko jeśli dostaje Nobla, to raczej nie za "społeczną gospodarkę rynkową", bo coś mi się wydaje, że jak mówi o SGR, to ma na myśli raczej państwo opiekuńcze, jakie istnieje w dzisiejszych Niemczech, czy w Szwecji, a nie projekt ordoliberałów. Problem polega właśnie na tym, że ludzie często mówią "społeczna gospodarka rynkowa", a myślą "socjalizm", tymczasem to dwie zupełnie różne sprawy.

  3. Kołodko za sgr do nagrody Nobla, ja za jej "tfurczy" rozwój do Tworek.
    Nie tak poważnie z tym wszystkim.

  4. avatar

    tradycyjnie 6+ :), oj przydałby się Duralex on zawsze coś wnosi do dyskusji no i TY masz z kim polemizować

  5. Dzięki Ci za ocenę i dobre słowo. Duralexa dawno nie widziałem, od jakichś paru tygodni.

  6. Oświecona się poczułam w tym temacie, że o zakresie nie wspomnę. Bez bicia przyznaję, że określenie "społeczna gospodarka rynkowa" uważałam za oksymoron, pewnie ze względu na Kołodkę.
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, bo wcześniej nie było okazji. Egoistycznie życzę weny, weny, weny, altruistycznie natomiast samego dobrego w życiu.
    Pozdrawiam

  7. Wiesz, że zapomniałem Cię zapytać, czy dostałaś pod choinkę Bastiata? A zamierzałem. Też Ci życzę Szczęśliwego Nowego Roku.

  8. poza tym w tym roku postanowiłam mu kupić prezent wymagający osobistego zaangażowania z jego strony, więc przed gwiazdką ustaliliśmy, że obdarujemy się w tym samym czasie. Jednym słowem, dostałam, choć jeszcze nie do ręki.

  9. Myślę, że ci którzy termin "społeczna gospodarka rynkowa" wprowadzili do Konstytucji, mieli na myśli kapitalizm, ale wzbogacony o wysokie podatki.
    W tym raju zysk mają wypracowywać firmy prywatne, ale jego podziałem zajmuje się państwo, bo ono lepiej wie czego komu potrzeba.

  10. Całkiem możliwe, ale myślę, że chodziło raczej o to, żeby brzmiało "kompromisowo". W każdym razie mamy w konstytucji "społeczną gospodarkę rynkową" i powinniśmy ją budować, zwłaszcza, że to naprawdę bardzo dobry system, oczywiście jeśli rozumiemy przez nią to, co Erhard.

  11. Strony