Nie znam się i dlatego wiem lepiej. Nieugięty Głupek w walce z naukowymi i światowymi autorytetami.

Obserwuję dyskusję na Naszym Portalu, w TV, prasie i paru innych miejscach i ta obserwacja z każdym dniem coraz bardziej mnie przeraża. Nie napisałem na jaki temat ta dyskusja i co więcej będę się tego trzymał, ponieważ temat jest dla mnie zgrany i u wielu Czytelników też wywołujący egzemę. Co mnie przeraża w sposobie prowadzenia dyskusji? Przeraża mnie naiwność, przyjmowanie informacji „na wiarę”, ale najbardziej mnie przeraża, że nawet największą bzdurę serwowaną przez oficjalne ośrodki dystrybucji wszelkich mądrości, tak zwany inteligentny człowiek uznaje jako świętość. Inteligentny człowiek w rozumieniu powszechnym jest potakiwaczem, który bardziej niż diabeł święconej wody, boi się ośmieszenia. Na śmieszność bardzo łatwo się narazić, i o słodki paradoksie, narazić się inteligencją. Powszechny inteligent musi wypełniać pewne kryteria powszechnej inteligencji, a jest ich mnóstwo. Wszystkich nie dam rady wymienić, jednak chciałbym wcisnąć kij w szprychy tak zwanej fachowości i autorytetu. 

Inteligent powszechny uznaje, że jeśli ktoś jest mechanikiem samochodowym lub jeszcze „gorzej” inżynierem, dyrektorem sieci salonów samochodowych, to wszystko co taki fachowiec mówi. przede wszystkim jest fachowe, po drugie i najważniejsze, niepodważalne przez laików. Chciałbym być dobrze zrozumiany i od razu powiem, że mnie nie przyszłoby do głowy dyskutować z neurochirurgiem na temat metod usuwania tętniaka, zwłaszcza z mojego mózgu. Pełen szacunek dla wiedzy i kompetencji neurochirurga o ile ten takowe posiada, co też przecież normą nie jest. Nie mam jednak najmniejszych oporów aby włączyć się do dyskusji z fachowcami kiedy fachowiec dowolnej branży nie mówi o tym jak on zamierza wykonać swoją robotę i dlaczego, ale skupia się na tym, że robota jest konieczna. Przyjeżdża laik do serwisu i niech to będzie tak zwany autoryzowany, czyli taki, w którym spotkać kogoś kto ma pojęcie o robocie to jak znaleźć złote runo. 

W autoryzowanych salonach zatrudnia się głównie mechaników z dawnego Polmozbyt, w ramach dorobienia do emerytur pomostowych i ludzi z łapanki, bo tylko takim można płacić grosze. Mechanicy zdolni mają swoje serwisy i kilometrowe kolejki. Tym razem pisze z pozycji zawodowej, nie domniemań ignoranta. Jako zawodowiec zwiedziłem około 200 firm na terenie całej Polski, może z 10 autoryzowanych serwisów miało blade pojęcie o wymianie opon i felg, bardzo blade. Do mnie serwisy dzwoniły jakie dobrać koła do samochodu na gwarancji, była to praktyka powszechna. Ten wtręt nie jest bardzo istotny, ale ma służyć ukazaniu tego, że nie wszystko co ma szyld ma pojęcie i jest fachowe, a to już fundamentalne stwierdzenia dla całego toku rozważań. Po uwadze na marginesie, przyjeżdża laik do autoryzowanego serwisu i taką prowadzi rozmowę: 

- Ale ten rozrząd to pan musi wymienić – diagnozuje fachowiec.

- Dlaczego? - pyta laik.

- Wie pan, ja panu mówię, że trzeba wymienić, pan zrobi jak uważa, tylko, że silnik kosztuje.

- Silnik? Dlaczego silnik?

- Co ja panu będę klarował, mówię rozrząd trzeba wymienić, bo korbowody wyjdą panu bokiem.

- Dlaczego mają wyjść bokiem korbowody?

- Jezu, człowieku, polskiej mowy nie rozumiesz? Wyjdą, bo rozrząd trzeba wymienić.

- Ale dlaczego trzeba wymienić, co mu jest? Temu rozrządowi?

- Panie, ja nie mam czasu na szkolenia. Wymieniasz pan póki czas albo do widzenia się z panem i tragedia gotowa. 

Krótka scenka sytuacyjna, o tym co w niej charakterystyczne, opowiem zaraz po następnej scence. Przychodzi baba do lekarza z dzieckiem: 

- Panie doktorze dziecko mi gorączkuje i ma kaszel, temperatura pod 38. Co robić?

- Duomox, w tej sytuacji tylko Duomox.

- Panie doktorze, ale to grypa? Angina? Może jakaś inna infekcja? Od razu antybiotyk?

- Duomox, tylko Duomox.

- Panie doktorze, ale dziecko dopiero trzy tygodnie temu brało antybiotyki i po tym Duomoxie wymiotuje, źle się czuje, nie chce tego zażywać.

- Droga pani, pani musi się zdecydować. Wie pani, pójdzie na oskrzela, potem na płuca i będzie sobie pani do końca życia wyrzucać. Ja mówię Duomox, a pani zrobi jak uważa. 

Dwóch fachowców postawiło diagnozy i bardzo proszę o gruntowną refleksję na cechami wspólnymi tych diagnoz: 

1)      Cecha naczelna i podstawowa – AUTORYTET NAUKOWY. Jest fachowiec i jak fachowiec powie, to nie ma z czym dyskutować. Wszelkie logiczne i uzasadnione pytania poddające w wątpliwość diagnozy fachowca, zbijane są z pozycji NAUKOWEGO AUTORYTETU. Ma być jak mówię, ponieważ ja mówię i dlatego wiem co mówię. A co ty możesz powiedzieć jak się na tym nie znasz? Wymieniaj rozrząd, łykaj Duomox, bo tak zaleca NAUKA, wiele lat ciężkiej nauki.  

2)      Żadnych konkretów, stwierdzenia na poziomie wiedzy ogólnej. Żadnych konkretów, sucha diagnoza, kompletnie pozbawiona uzasadnienia. Tak, bo tak, bo tak ma być. Żadnej, nawet minimalnej próby przedstawienia racjonalnych argumentów popierających diagnozę. Kiedy się wymienia rozrząd, po jakim przebiegu? Kiedy się podaje antybiotyki, przy jakich infekcjach? Na jakiej podstawie stwierdzono „rozrząd” i „bakteryjną infekcję”? Na klasyczne ucho, na oko, na rutynę, na NAUKOWY AUTORYTET.

3)      Wywołać strach, nawet lęk, bo Bóg jedyny wie czego tu się jeszcze można obawiać. U zdiagnozowanych należy wywołać paniczny lęk, który odbiera racjonalne myślenie. Matka usłyszała o zapaleniu oskrzeli, potem płuc i już zapomina o tym, że w przedszkolu panuje powszechne kichanie i niemal pewne jest, że dziecko też się zaraziło. Leczenie kichania Duomoxem, po naukowym stwierdzeniu na oko jest czystym barbarzyństwem, ale przecież „zapalenie płuc i do końca życia będzie sobie mama wyrzucać”. Rozrząd. Jak nie wymienisz rozrządu, wyjdzie ci bokiem silnik. Rób jak chcesz, ale NAUKA mówi ci, że masz w ciemno wymienić rozrząd i łykać Duomox.

4)      Troska o diagnozowanego, nawet wbrew jego woli. Słuchaj jeden z drugim, przecież ja nie musze tego robić, ale robię to dla twojego dobra. Przecież to nie mój silnik, nie moje dziecko, ale chce ratować. Chce ratować, poświęcam się, narażam i jeszcze się nasłucham, że to czy tamto. Ja tu ratuję życie dziecka i silnika, a ty jeden z drugim bredzisz, nie mając pojęcia.

5)      Wartość dodana. Przełamujemy strach, lęk i naukę. Jakimś cudem dziecko na syropie z cebuli, a silnik po wymianie paska klinowego co piszczal, żyją długo i szczęśliwie. Mamie przypomniało się o kichaniu w przedszkolu, kierowcy, że rozrząd wymieniał 10 tysięcy kilometrów temu. Co na to AUTRYTET NAUKI? Właśnie ON na to, że to cud, ale i totalny brak odpowiedzialności, barbarzyństwo. Jaki rozsądny kierowca tak ryzykuje? Przecież to cud, że korbowód nie wyszedł bokiem, silnik zblokuje, prowadzący straci panowanie nad pojazdem, siebie i innych zabić mógł. Cudem nie zabił. To jest matka? Dziecko na płuca mogło zapaść i umrzeć! Tak się zachowuje odpowiedzialna matka? Cud, że dziecko przeżyło. 

Prozaiczne przykłady z życia, nie wiem czy jest chociaż jeden dorosły człowiek, który jednej z takich sytuacji nie przeżył lub nie przeżyje. Tak to działa w mikroskali i na poziomie lokalnym. A jak działa globalnie i na masy? Działa identycznie, tylko AUTORYTET jest ŚWIATOWY i napakowany sterydami. Wojna z Irakiem tuż po WTC? Pominę już fakt, kto i kogo w tej tragedii zabił i bynajmniej nie byli to Beduini po 2 tygodniowym kursie latania na awionetkach. Ogólna światowa panika, jeśli terroryści mogą atakować mocarstwo, to przecież z małych państw zrobią miazgę. Co robić? Walczyć z terroryzmem rzecz jasna. A jak walczyć? No nie ma lekko, trzeba na wojnę. Idziemy na wojnę, ale z kim zapyta każdy co mu bozia dała rozum? Z Irakiem? Rany boskie! Dlaczego z Irakiem? Takie pytania zadaje się po cichu jeśli chce się zachować status powszechnego inteligenta. Głośno można się na głupka przerobić lepiej pomilczeć i poczekać, bo już za chwilę masy inteligenckie dostaną pięciopunktowy zastrzyk z „głupiego Jasia”: 

1)      AUTORYTET i już nie lekarz, ale NATO, Bush, całe USA, Unia Europejska, laureaci nagrody Nobla, znani aktorzy i piosenkarze. Wszelkie logiczne i uzasadnione pytania poddające w wątpliwość absurdalną diagnozę autorytetów, zbijane są z pozycji ŚWIATOWEGO AUTORYTETU. Ma być jak mówię, ponieważ ja mówię i dlatego wiem co mówię. A co ty możesz powiedzieć jak się na tym nie znasz? Walcz z Irakiem, bo tak zaleca ŚWIATOWY AUTORYTET, wiele lat ciężkiej nauki. 

2)      Żadnych konkretów, stwierdzenia na poziomie wiedzy ogólnej. Żadnych konkretów, sucha diagnoza, kompletnie pozbawiona uzasadnienia. Tak, bo tak, bo tak ma być. Żadnej, nawet minimalnej próby przedstawienia racjonalnych argumentów popierających diagnozę. Jaką broń w Iraku znaleziono? Dlaczego Irak, a nie Korea z bronią atomową? Na jakiej podstawie stwierdzono, że Irak to największe źródło terroryzmu? Był choć jeden zamachowiec z Iraku przy WTC? Na klasyczne ucho, na oko, na rutynę, na ŚWIATOWY AUTORYTET – stwierdzono.

3)      Wywołać strach, nawet lęk, bo Bóg jedyny wie czego tu się jeszcze można obawiać. U obserwujących ostatnie wydarzenie należy podsycić paniczny lęk, który odbiera racjonalne myślenie. Matka usłyszała o wyskakujących z wieży ludziach, dostaje dodatkowe światełka zagrożenia, we wszystko uwierzy aby ratować dzieci. Pomarańczowe alarmy. Pomarańczowy alarm to oczywiście kretynizm nieziemski, przecież ogłaszanie takich alarmów, to również informowanie terrorystów, bezsens totalny, śmieszność, ale działa. Rośnie napięcie po każdym światełku, rośnie poświęcenie dla sprawy. Jak nie pozwolisz potraktować się jak śmieć na lotnisku, to cię zabije Arab pilniczkiem do paznokci. Pamiętaj na lotnisku jesteś śmieć w imię wyższych racji. Chcesz się racjonalnie stawiać? Rób jak chcesz, ale ŚWIATOWY AUTORYTET mówi ci, że masz w ciemno iść na wojnę z Irakiem.

4)      Troska o diagnozowanego, nawet wbrew jego woli. Słuchaj jeden z drugim, przecież ŚWIATOWE AUTORYTETY nie muszą tego robić, ale narażają się i robią to WSZYSTKO dla twojego dobra. Przecież same autorytety i ich dzieci mają zapewnione bezpieczeństwo, oni są specjalnie chronieni, ale to WAS chcą ratować, sami się narażając. Chcą ratować i jeszcze się nasłuchają oszołomów, co szukają spisków i chęci zysku. ŚWIATOWE AUTORYTETY ratują życie, a ty jeden z drugim oszołomie bredzisz, nie mając pojęcia.

5)      Wartość dodana. Przełamujemy strach, lęk i naukę. Jakimś cudem nie idziemy na wojnę z Irakiem, inni poszli. Okazuje się, że żadnej atomowej broni w Iraku nie ma, a cała wojna była wymyślona i za to nawet poleciało parę głów. Co na to ŚWIATOWY AUTRYTET. ON na to, że to cud, przecież broń mogła być i mogła zabić miliardy. Totalny brak odpowiedzialności, barbarzyństwo, ze strony oszołomów, za których robotę wykonały ŚWIATOWE AUTORYTETY. Jaki rozsądny człowiek tak ryzykuje? Przecież to cud, że broni nie było i wszystko dobrze się skończyło, Irak siebie i innych mógł zabić. Cudem nie zabił. Dzieci mogły ginąć masowo. Tak się zachowują odpowiedzialne matki? Tak się zachowują oszołomy, które nie mają pojęcia jak ratować świat. 

Bez powodu cały ten wywód? Z powodem i to wspomnianym już na początku. Powodem jest moje przerażenie. Przy pomocy tego schematu można przepchnąć każdy projekt, nawet taki na poziomie tanich hollywoodzkich filmów klasy C, w których szalony polityk lub naukowiec próbuje zawładnąć światem. Jako lokalni użytkownicy planety Ziemia i globalne społeczeństwo jesteśmy w punkcie zwrotnym, albo wrócimy do czasów ciemności egipskich, kiedy to kapłan straszył zaćmieniem księżyca i wysychaniem Nilu, albo zaczniemy myśleć indywidualnie, nie powszechnie. Sprawy naprawdę mają się fatalnie, jeśli od trzech tygodni słyszę "poważną naukową debatę”, że dla 200 zainfekowanych z czego wszyscy żywi, a większość już zdrowa, należy zbudować narodowy magazyn specyfiku, który powstał w 4 miesiące i producent nie chce mieć z nim nic wspólnego, to czuje się jak na początku lat 90, kiedy za parę groszy można było pożyczyć kasetę VHS z podobnym scenariuszem światowej zagłady. W związku z powyższym przykładem, który moim zdaniem jest już jednym z wielu i będą kolejne, mam gorącą prośbę aby się może w jakąś nieformalną grupę zorganizować. 

Grupa nazywałaby się Głupki i cała działalność grupy polegałaby na mówieniu i robieniu głupot. Jeden Głupek, powiedzmy mechanik samochodowy, tłumaczyłby drugiemu głupkowi, powiedzmy lekarzowi, kiedy wymienia się rozrząd dla dobra kierowcy, a kiedy dla dobra „autoryzowanego serwisu”. W rewanżu głupek lekarz mógłby opowiedzieć bzdury, kiedy zażywa się Duomox w interesie pacjenta, a kiedy w interesie korporacji farmaceutycznej. Tak rozpowszechniona głupota na poziomie lokalnym mogłaby wejść w krew jako nawyk i zorganizować się jako głupota globalna. Jak sobie to wyobrażam? Jakiś Głupek w USA, weteran i generał w stanie spoczynku, pisze na swoim blogu, że przy okazji WTC, pierwszy raz w historii USA samoloty bojowe nie poderwały się do walki w czasie w jakim podrywać się muszą. 

Inny Głupek, który przez 30 lat pilotował rozmaite Boeingi, stwierdza, że wycelowanie taką maszyną w WTC, chyba by się nie podjął, bo mógłby nie wcelować, dlatego w bajki o Beduinie, który celuje w wieżę po 2 tygodniowym kursie na awionetce nie che mu się wierzyć. Tym bardziej mu się nie chce, że za chwilę trafia kolejny i wszystko jest idealnie skoordynowane, bez udziału wieży kontroli lotów. Kolejny głupek, tym razem inżynier i szef firmy wyspecjalizowanej w rozbiórce domów, opowiada głupoty, że tak jak się złożyła wieża WTC, to nie złożyła się nigdy i żadna konstrukcja uszkodzona od góry, a nie od fundamentów budowli i jeszcze w kilku koniecznych punktach na całej konstrukcji. Dzięki takim głupotom opowiadanym przez Głupków moglibyśmy w końcu uzyskać liczebną przewagę nad powszechnym intelektualizmem, a to oznacza wiele korzyści: więcej kasy z powodu zaniechanych usług i terapii, zdrowie naszych dzieci karmionych surówkami, a nie sterydami korporacji, mniej wdów, sierot i matek opłakujących ofiary wojen naftowych i przemysłowo-zbrojeniowych. Wartością dodaną jest bankructwo AUTORTYETÓW NAUKOWYCH I ŚWIATOWYCH.

 

Taxonomy upgrade extras: