A kto to jest Obama – poważnie pytam?

Prześlij dalej:

Jest na portalu kilku korespondentów z USA, dlatego też nie zamierzam w tym felietonie analizować obecnej kampanii prezydenckiej za wielkim oceanem. Nie interesuję się wyborami w Ameryce, nie mam bieżącej wiedzy, całkiem się dystansuje od tamtejszego spektaklu, ale od czasu do czasu dochodzą do mnie obrazki. Niekoniecznie bezczelność mną powoduje, by przy takim poziomie wiedzy brać się za pisanie, wyjątkowo uważam ten brak kompetencji za duży plus, ponieważ o komunikatach posyłanych obrazkami, do przeciętnych odbiorców, chciałbym pisać. Jeszcze jako dzieciak, pamiętam, co ze światem chcieli zrobić wielcy politycy. Wiedziałem kim był Reagan i jak sobie wyobraża rolę Ameryki w międzynarodowej polityce, chociaż pojmowałem to i nazywałem zupełnie inaczej. Nie potrafię precyzyjnie powiedzieć, czy najważniejszy elementem mojej dojrzałości politycznej były ideologiczne relacje w „Dzienniku Telewizyjnym”, ale raczej nie, o tym się po prostu mówiło w domu, w szkole, w pracy i w radiu „Wolna Europa”. Różnie się gaworzyło, a to, że USA Ruskich chce zasypać Pershingami, a to, że Reagan będzie redukował broń atomową, ale też na samym początku, że to jakiś kowboj i aktor, który się na prezydenta, takiego mocarstwa, nie nadaje. Miałem 9 lat i polityka dopadała mnie swoja powagą, nie bez powodu wspomniałem o aktorstwie Reagana i powątpiewaniu ludzi, w możliwości drugoplanowego kowboja. Dziś takie wątki w życiorysie nie są dyskwalifikacją, ale niemal warunkiem wstępnym prezydentury.

Zza wielkiej wody docierają do Polski i jak podejrzewam we wszystkich kierunkach świata, nieustające hity z satelity. Kim jest Obama nie mam najmniejszego pojęcia, skąd on się wziął, co zamierza, jakie są jego plany. Dzień w dzień dowiaduję się, że prezydent USA jest czarny, że sprzedawał lody, że z jakimś Johnem zjadł burgera, a u innej Viktorii telefonicznie zamówił albo sprzedał pizzę. Poza informacjami jak pięknie czarny Obama czyta z monitora, jak cudowanie „gra ciałem”, jakie ma wyćwiczone gesty i mimikę, nie wiem o prezydencie USA zupełnie nic. Coś tam, kiedyś obiło mi się o uszy, że będzie robił reset polityki z Rosją i chyba kończył wojnę w Afganistanie, żeby zacząć w Iranie, ale te wieści docierają między wierszami i w ogóle się nie orientuję, czy to tylko ładne czytanie, czy realna polityka USA. Mamy w naszym biednym, ponieważ nieustannie odzieranym z bogactwa i godności, kraju, kilka tematów nie schodzących z medialnej i towarzyskiej agendy. Jednym z nich jest brak powagi w polityce, sprzedawanie kukiełkowego teatrzyku, słynny PR i pustka bijąca z mowy trawy. Niech mnie Bóg broni i partia osłania, przed pocieszaniem się amerykańskim gigantyzmem pustki, wręcz przeciwne mam intencje. Przyglądając się tej tandecie za oceanem obawiam się, że najgorsze dopiero przed nami O ile coś nie gruchnie na poziomie światowym, będziemy mieli coraz więcej Murzynków zamawiających pizzę z telepromptera. Gdzie nie spojrzysz tam kukiełka, z paroma wyjątkami, z których tylko dwa mnie pocieszają: Orban i Klaus.

Strony

9551 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Swoją popularność zawdzięczał talentom aktorskim i był błyskotliwym mówcą. Jeszcze przed aktorstwem pracował jako komentator sportowy i komentował z zapałem. Zdarzyło się, że z technicznych przyczyn przestał widzieć rozgrywkę, ale nie przestał komentować...

    Po wygranych wyborach zapytał go ktoś, czy kandydując do fotela prezydenckiego nie uważał za przeszkodę faktu, że był aktorem. Przeszkodę? - odpowiedział - Ja myślałem, że to był wymóg!

    Teatrzyk kampanii nadal się odbywa i formę ma już niższą niż taniec na lodzie, a przecież "A co niespodziewane było też zaplanowane" jak śpiewał PRL-owski trubadur - nie tylko o PRLu.
    Wybory się odbywają, a jeśli coś pójdzie nie tak, to się gdzieś głosy "ponownie przeliczy", jak to było na Florydzie w 2000 roku. Bush miał wygrać, i po przeliczeniu "wygrał".

    Prezydent USA nie ma żadnego wpływu na politykę, ekonomię, ceny benzyny, ani na nic, co by miało jakieś znaczenie. Coraz więcej ludzi o tym wie, o dziwo w pracy od kolegów też to słyszę.
    No, to sobie wiemy. I z tego nic nie wynika, bo ludzie są najedzeni.

    Ci, którzy nadal wierzą w prawdziwość kampanii, programów i założeń, mają należne igrzyska.

    Aż się boję następnej książki. "Berek" otworzył oczy na Polskę, "Pokój" na świat.

  2. Czy ja dobrze rozumiem? czy właśnie przeczytałem tekst o tesknocie za prl i komentarz pod nim jeszcze bardziej tęskniący za prl? czy MK mówi poważnie o "poziomie" dziennikarstwa, edukacji i kinematografii? czy polip naprawdę tak myśli, jak piszę o koloniach, jeziorkach i dentystach?
    to dorzucę od siebie, niebotyczny poziom wyższych uczelni, 5 miejsce "w świecie" w produkcji ziemniaków, no i że wszyscy pracowali...
    świat się kończy!!!

  3. avatar

    peerelowska ,,wołowina z kością", stacja kolejowa z kiblem śmierdzącym na 3 kilometry (w wagonie można się było przykleić do brudnej szyby na amen), ani ,,trybuny ludu" zamiast papieru toaletowego(którego nikt w peerelu na oczy nie widział, poza kioskarkami). Zaś ,,pracy" było pod dostatkiem, za 20$ miesięcznie. Więc zanim się palnie - kubek zimnej wody na łeb.
    Chodzi tylko o to, że nie zakładaliśmy, że może się nam coś gorszego od PRL-u przytrafić. Bez wojny, bez Apokalipsy, bez trzęsienia ziemi i potopu. A w dodatku - za wiedzą i zgodą większości.
    Polactwa.

  4. avatar

    patrzcie na Turcję -  wyrasta na gospodarcze i wojskowe mocarstwo.

  5. avatar

    Spakojna , spakojna.
    Na szczęście Większa część naszego narodu jest:
    "ciemna" , "zacofana" i "zaściankowa "
    (co się okazuje wielkim plusem),  czyli bardzo odporna na
    "...brak powagi w polityce, sprzedawanie kukiełkowego teatrzyku, słynny PR i pustkę bijąca z mowy trawy..."
    oraz 
    "...serwowanie prymitywnej, obrazkowej polityki...".
    Będzie bardzo dobrze a już,
    jest dobrze.

  6. i dla tego od 5 lat mamy u władzy pacynki? faktycznie oporni jesteśmy...

  7. avatar

    ale pacynki  wybrane 15% głosów w stosunku do liczby uprawnionych,
    choć bardziej się skłaniam w stronę dokładnych sowieckich liczydeł głosów
    z których Tusk tradydyjnie skorzystał.

  8. Kiedy został wybrany Obama, to najpierw dziwiło mnie skąd takie poparcie,  w jak mi się wydawało nadal rasistowskiej Ameryce.
    Przecież tam ponad 80% ludności stanowią biali nordycy rasy anglosasko-semickiej.
    Ale widocznie coś się zmienia.
    Może obiecał dobry socjal,  i wieczną przyjaźń z Izraelem? Tak silna pozytywna mieszanka wywołała eksplozję entuzjazmu.

  9. w której tak na prawdę cholera wie kto rządzi i pociaga za sznurki, nie tylko u nas, z tym, że u nas pociągają za sznurki siły, które się nie utożsamiają z Polakami i Polactwem (cokolwiek by to nie znaczyło, może Ziemkiewicz to wytłumaczy w przerwie miedzy URze a grilem u Giertycha). Zmierza to w prostym kierunku do dyktatury tajniaków.

  10. Czymś się różni władza jawna od władzy tajnej? Proszę sobie porównać np portal kontrowersje.net, a Nowy Ekran. Na portalu kontrowersje.net nie ma demokracji, rządzi jedna osoba, na swój koszt i swoją odpowiedzialność, wiadomo, kto to jest, jakie ma zamiary i skąd bierze środki. Za to o Nowym Ekranie, hołubiącym zasadom wolności słowa, jakżeby inaczej, nie wiemy nic, albo niezbyt wiele. Demokracja jak się patrzy i Opara zza kulis, humanista, patriota i wentyl. Nie wiem, która składowa jest bardziej jaskrawa.

  11. Strony