Towarzysz Tomasz Nałęcz – pigułka i soczewka patologii RPIII

Prześlij dalej:

Pod ladą dogadał się z Bronisławem Komorowskim, któremu oddał swoje ułamki poparcia sondażowego w wyborach prezydenckich 2010 roku. Ubił interes życia, za marny grosz kupił sobie bezstresową posadę doradcy do spraw historii i dziedzictwa narodowego. Wstaje rano, robi przedziałek i biega po stacjach radiowych, a jak TVN da, to telewizyjnych również. Przed mikrofonami i kamerami opowiada swoje nie dokarmione kawałki, przez zasiedziałych redaktorów zwane wyjątkowo smakowitymi anegdotami. Jedną z takich opowiastek dla ubogich rozumem i niezbyt bogatych duchem opowiedział towarzysz Nałęcz w ostatnim trudnym, dla poniektórych sejmowych marszałków, czasie. Zawarł był towarzysz w bajce o chciwej babie z sejmu, taki oto morał: „Gdy naród postnymi grulami wypełnia trzewia i pasa zaciska na chudych biodrach, panowie po sejmach premię radzili. Basta, sromota, nie godzi się, oj nie ładnie!”. Słońce nie więcej jak 10 razy zaszło i oto pojawił się kurier z fatalną dla towarzysza Nałęcza pocztą. W kancelarii prezydenckiej, która zatrudnia towarzysza, rozpusta i pycha – prawie milion przepuszczony na premie. Średnio po 30 tysięcy dukatów na łeb zatrudnionych od skryby, przez mędrca krajowego Nałęcza, po marszałka wojny Kozieja. I kto sobie pomyślał, że nosił towarzysz razy kilka, czas by wyniesiono towarzysza, grubą popełnia śmieszność i jeszcze większą naiwność.

Sztandary i szyldy się zmieniają, a towarzysz Nałęcz zawsze w pocztach maszeruje. Wybroni się i jeszcze wygra doradca Nałęcz, piękną i życiową anegdotą, pewnie będzie jakiś wers z Pisma Świętego i raczej z Nowego Prawa, może i sentencja łacińska się pojawi. Jakaś fundacja szwagra, czy innego Śpiewaka, dostanie czek na biżuterię dla biednych dzieci, ale najważniejsze, żeby się wszystko rozlazło po gnatach, bo jest o co walczyć. Towarzysz Nałęcz zadbał nie tylko o siebie, dba również o swoje małżeństwo, którego za Boga na związek partnerski nie zamieni, bo się nie opłaca odstępować na krok małżonki na urzędzie. Doradca Nałęcz siedzi w kancelarii prezydenta, gdzie przyznaje się naukowe tytuły, te wymarzone profesury belwederskie, natomiast szanowna małżonka zajmując wice-ministerialny stolec w MEN, podsyła odpowiednie kandydatury. Proszę sobie teraz wyobrazić jakiż to musi być złoty interes, ileż to nowych wspaniałych profesorskich autorytetów wyjdzie z tej kuźni towarzysza i towarzyszki Nałęcz i jak pięknie owi fachowcy rozbiorą dowolne weekendowe samobójstwo, tudzież drzewo na skrzydło. Towarzysz Nałęcz jest niczym towarzysz matryca, jego kariera, mentalność i czerpanie z talentów, w pigułce zawierają i w soczewce pokazują całą degrengoladę zwaną RPIII, która narodziła się przy owalnym meblu. Komu się nie chce poznawać historii patologii RPIII, niech sobie przeczyta ze dwa akapity życiorysu towarzysza Nałęcza i parę zdań z CV towarzyszki Nałęcz – ten bryk wystarczy.

Strony

10232 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

2 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    No i cóż z tego, żeś tak piknie wyklarował parcie towarzysza na koryto jak moja ślubno rosół na niedzielę kiedy jakby pedzioł towarzysz Decymber to cioolowate polactwo dalej pachnie "bigosem" czy raczej "kapustą"

  2. Cholera, że też tysiącami ich ta ziemia nosi.
    Miglance świadome swej ograniczoności umysłowej, dożywotnie piastowniki stanowisk, Geremki pop....e.
    Kraść nie potrafią jak Ryśki, więc potrzebują z sześciu legalnych papierów na posady, aby żyć godnie.

  3. Strony