Tournee po polskich placówkach zdrowia – ja przeżyłem, ale ofiary będą na pewno

Prześlij dalej:

Wczoraj cała ekipa rządząca i jednostki tworzące maszynkę do głosowania otrzymały z centrum propagandowego nowy sms: „badania dotyczące poziomu świadczonych usług medycznych, w których Polska znajduje się za Albanią, zostały zrobione przez niewiarygodną firmę szwedzką”. I poszło wyjaśnienie we wszystkich kanałach i zostało wydrukowane na wszystkich stronach, ale jakoś bez szyderstwa, że „spiskowcy z PO” i bez pytania „gdzie są dowody”. Firma szwedzka, jak każda firma siedząca w kieszeni koncernów farmaceutycznych, rzeczywiście jest całkowicie niewiarygodna, problem propagandzistów władzy polega jednak na tym, że oni zbadali odczucia pacjentów, nie poziom zażywania suplementów. Korzystając z okazji też się podzielę wrażeniami. Jakoś tak się złożyło, że rodzinnie trafiliśmy do specjalistów i od razu powiem, że mnie ominęły czynności wstępne. Moja lepsza połowa i córka, poszły do lekarza pierwszego kontaktu i udało im się wyrwać skierowania dla mnie i córki. Dziwne prawda? Nie wiem, jak Czytelnikom, ale mnie się ta sytuacja kojarzy z anegdotyczną wizytą mojego dziadka u okulisty, który poszedł do pani doktor i zaczął tłumaczyć, czego babcia nie widzi, a co się udaje babci dostrzec. W skrócie rzecz ujmując dziadek metodą opisową usiłował dobrać okulary babci i… udało mu się. Pani doktór, bodaj za tuzin jaj i kaczkę, wypisała receptę, bazując na informacjach dziadka. W moim przypadku było inaczej, mama załatwiła tacie i córce wizytę u okulisty i dermatologa. Po prostu weszła i powiedziała, że mąż w starych okularach źle widzi, z kolei obecna tu córka, jak to w jej wieku, ma drobne kłopoty z cerą. Pani doktor bez jaj i kaczki wypisała skierowania. Zapytała wprawdzie dlaczego męża nie ma, ale gdy usłyszała, że pracuje, bez słowa komentarza sięgnęła po długopis i sporządziła potrzebne kwity.

Nas, Polaków, ten wstęp do terapii w polskiej służbie zdrowia pomimo całej paranoi, na pewno nie zdziwi, ale już Litwini i Albańczycy mieliby poważny problem ze zrozumieniem o co tu w ogóle chodzi? Nastolatka, która ma w domu lustro, musi się pokazać pani doktor, żeby usłyszeć: „pójdziesz dziecko do dermatologa”. Czterdziestoletni mężczyzna, który nosił okulary 1,75 dioptrii na oko, musi iść do lekarza od przeziębienia i sensacji żołądkowych, żeby ten mu powiedział: „faktycznie nosi pan okulary, proszę się zgłosić do okulisty”. No i zgłosiłem się, nie powiem bez kolejki i nawet ludzie mówili, żeby wchodzić nie pytając o numerki. Wszedłem i badanie wzroku zaczęło się od” „skierowanie proszę”. Potem spisanie danych z dowodu i założenie karty. Wreszcie pan okulista popatrzył mi w oczy i ustalił, że albo ktoś mi źle dobrał okulary albo oślepłem prawie o dioptrię. Dodatkowo nikt mi nie powiedział, że mam dwie wady wzroku, jedna nie pozwala patrzeć blisko, druga w dal. Zapadł wyrok. Nie pomyliłem się, to nie była diagnoza, ale wyrok w zawieszeniu. Brzmiał: szkła progresywne. Natychmiast się okazało, że NFZ takiego luksusu, jak szkła progresywne nie refunduje, za to uprzejmy pan okulista powiedział, że możemy rozpisać recepty na dwie pary okularów i wtedy mi zrefundują… po 35 zł za szkła, a ja sobie i tak zrobię progresywne, bo u tego optyka na dole tak można. Na dowiedzenia usłyszałem jeszcze, że w zasadzie, wie pan, dwie pary zwykłych i jedne progresywne, prawie na to samo panu wyjdzie.

Strony

28686 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

29 (liczba komentarzy)

  1. akt zgonu nalezy zaplacic przed smiercia... czyli  wykupic abonament przeniesienia na wieczysty zmywak

  2. Ja przedstawię swój przypadek z marca 2014 roku złamałem nogę byłem na pogotowiu po prześwietleniu noga do gipsu i skierowanie pilne do ortopedy z 2 tygodnie wiec rano o kulach do ogólnego bo L-4 potrzebne dowiaduje się u ogólnego ze najpierw mi termin u ortopedy potrzebny żeby wiedział do kiedy wypisać L-4. Wiec idę do ortopedy a jest u nas w mieście 3 jeden gada za 3 miesiące pana przyjmę 2 za 6 miesięcy a ostatni do końca roku nie ma szans. Wiec wracam do pierwszego ortopedy zapisuje się i wracam do ogólnego dostaje L-4wysylam do pracy i niby wszystko ok. Po 3 miesiącach idę prześwietlenie kolejne i się okazuje przykro mi bardzo musimy rozcinać gips łamać na nowo i do porządku nastawić. i kolejne l-4 na kolejne 3 miesiące. i po tym czasie kolejne l-4 bo zanik mięśni w nodze i potrzebna rehabilitacja i tak o to strąciłem prace.

  3. avatar

    u mnie sprawa wygląda inaczej..
    po 38 latach zycia stwierdzono potwornej wielkosci torbiel pajeczynowki..(miedzykomorowe wodoglowie z poszerzeniem wszystkich 4 komor mózgu..po 4-6 miesiacach biegania po lekarzach rodzinnych..a to skierowanko na TK glowy z kontr..a to skierowanko na EEG..a to skierowanko na inne skierowanko...wscieklem sie i zacząlem medycyne 2-go stopnia...
    wizyty prywatne u lekarzy z klinik uniwersyteckich i szpitali speclalistycznych...exemplum----> badania na wlasny koszt...TK glowy z kontr--5oo,oo zl......MRI z kontrastem (rezonans magn) -->550,00 plus "taksufku" jak pisze i mowi kolega moj..wydalem okolo 3-4 tysiace zlotych...(lacznie z biletami na pks;pkp;taksowki;bilety autobus-tramwaj..nowe ciuchy;buty...by nie smierdziec w gabiniecie..etc..ETC..ETC...
    operacja-trepanacja w jednym z szpitali uniwersyteckich w polsce..odleglosc od domu spora..300 km..żarciew szpitalu (bez komentarza)..innw koszta...zanim mnie zaprosili do kliniki ...KAZALI ZABRAC SWOJE LEKI I SZTUĆCE I INNE TAKIE..mijesiac lezenia....okolo1500,00 wydanychb wlasnych pieniedzy...nie licze kosztow ktore wydala rodzina na pkp i hotele....
    po 2 latach P;OTWORNYCH ATAKOW BULU GLOWY..PODCZAS KTORYCH MODLE SIE O SMIERC...pewien skąd inąd wspanialy czlowiek z tytulami naukowymi -->prof.dr.chab.n.med. neurochirurg (profesor nadzwyczajny medycyny) z bezradnoscia dana tylkko lekarzowi ktory musi cos takiego powiedziec pacjentowi ciezko choremu...tu cytuje z pamieci..
    --oczywiscie bedzie reoperacja..trepanacja czaszki a wlasciwie PEŁNA KRANIOTOMIA...ale...ale dopiero pod koniec 15 roku lub w pierwszym kwartale roku 16-go..takie mamy limity niesterty...
    usmiechnalem sie i wyszedlem...podziekowalem...po roku czasu oczekiwania na reoperacje...z 8x6x4 cm dziura w mozgu...

    ba...!!!toć to  nie koniec kosztow...
    szukam nastepnego lekarza...tym razem bedzie to prof.dr.chab.n.med PULKOWNIK WOJ POL...sredni czas oczekiwania na wizyte prywatna...2,5 -3,5 miesiecy..koszty wizyty 300,00...(nie licze hotelu i pkp-ponad 8 stów minimum)...za pierwsza wizyte ogółem...OT CO....
    placząca beatka zap;owiedziala ze biznes na sluzbie bedzie robiony...
    p.s.ktos chce sie ze mna licytowac????
    pozdrawiam...
    ..2-gi p.s....to dopiero poczatek 2giego etapu....ile siana wydam nie mam pojecia...a czy jest sens??nie wiem...prawdopodobnie ze stolu operacyjnego zawina mnie w czarny foliowy worek....a le co mam robic???
    3-CI p.s.sorrry za sarkazm i gorycz...ale chyba nie dozyje czasow wygrania wyborow przez "normalnych"..............................

  4. Owszem specjalisty z neurochirurgii, ale daruj sobie tych wszystkich prof, dr hab. A już nie daj Boże lekarz wojskowy - to najgorsze barachło.

  5. avatar

    witam.
    to niemozliwe i nierealne...na  początku ttak myslalem i szlem tą scieżką jak koń....kazdy neurochirurg   gdzies tam pracuje..z reguly szefem jest albo cywilny profesor.dr.chab.n.med. albo jakis tam z pagonami dodatkowo...normalny lekarz wypisze mi od reki skierowanko na reoperacje...tyle tylko ze wg NFZ-tu czas kolejkowy to okolo 3 lata i 6 miesiecy..."iście prywatnie prywatne do kierownika danej placowki medycznej" jest W MOIM przypadku jedynym sposobem probowania przedluzenia czasu zycia/choroby...etc...
    pozdr

  6. avatar

    od czasu 1szej trepanacji żyje na koszt najbliższej rodziny..i dostaje 520,00 zl zasilku z opieki spolecznej...na jakąkolwiek pracę miedzy 1sza a 2ga operacja nie ma szans....zaden...PODKRESLAM, ŻADEN neurolog i lekarz z komisji medycyny pracy nie podpisze mi kwitu nawet na prace na 1/2 etatu w spoldzielni inwalidów....zgroza;jęk;rozpacz...
    i platforma na 3 cia kadencje w perspektywie....

  7. Każda taka wizyta u lekarza specjalisty, to wypisywanie od groma papierów. I to co widzi pacjent, od którego najpierw żąda się skierowania, to jest mniej niż 30% tego pasztetu
    Potem, poza oczywistą z punktu widzenia medycznego czynnością, jaką jest wprowadzenie wszystkich "zeznań" delikwenta do karty choroby następuje ciąg dalszy.
    Każda taka wizyta jest oceniana według systemu punktowego (tak jakby nie mogła być oceniana od razu poprzez pieniądze).
    I tu uwaga, jeżeli pacjent pojawia się u lekarza częściej niż jakieś wydumane minimum (wydumane w NFZ) odstępu czasu pomiędzy wizytami z tym samym schorzeniem, to tych punktów za taką wizytę jest oczywiście mniej.
    Jeśli lekarz pomyli się w takiej dekretacji i naliczy rutynową stawkę punktową, to oczywiście gdy nakryje to kontrola z NFZ to skutek jest taki, że za tego pacjenta naliczy 0 (słownie: zero) punktów.
    Inną ciekawostką jest to, że przy sprzyjających okolicznościach za błędnie (błędy formalne) wypisaną receptę lekarz może zapłacić 1'200 (słownie: jeden tysiąc i dwieście złotych) kary.

    Co do tego systemu punktowego, to jakieś 4 lata temu nastąpiła jego drastyczna zmiana. Po prostu za punkt zaczęto płacić o połowę mniej.
    Tam są jeszcze inne niuanse i "przyjemności", ale to by wymagało komentarza dłuższego niż sam wpis.

  8. z innej strony:
    podają w mediach zarobki lekarzy- idą one w grube tysiące złotych.To dokładnie tak ,jak ze statystyką nóg: koń ma cztery a ja dwie...
    Lekarze POZ zarabiają poniżej średniej krajowej-szczególnie ci z małych miejscowości . Nie mowię o kadrze menagerów, dyrektorów i innej władzy ale o pani doktor od pryszczy i wypisywania recept do okulisty.
    Bezsensowne przeliczniki na  jednostki chorobowe, jednostki na punkty, punkty  na złotówki.. powoduje, że lekarz ma za zadanie przede wszystkim pilnować procedur, nie pomylić się w papierkach, ewusiach i statystykach.Bo ZA to jest rozliczany.
    paradoksalnie- czym więcej przyjmie pacjentów- tym lepiej. A najlepiej -gdy pacjent wraca niedoleczony- wpisuje się inny troszkę kod jednostki chorobowej- i nabija się statystykę, A więc -może wyższy kontrakt. Może..

  9. avatar

    Zafundowałam sobie na fakturę, kiedy jeszcze prowadziłam działalność. Bo praca na komputerze.  Kosztowało ok. 1600,00. Nie powiem, było wygodnie. Po około 2 latach mogłam je wyrzucić, bo już były nieaktualne.  Teraz chyba sobie zafunduję dwuogniskowe. 

  10. ze wyszedl z tego zywy. Ja omal nie zaplacilem smiercia za decyzje lekarzy. No, ale jesli Lidia NO moze byc dyrektorem medycznym, czy jak to tam zwal, to co za problem zrobic z tumana po protekcji doktora.
    Nawiasem mowiac te inicjaly maja wydzwiek pejoratywny, taki Dr NO, zupelnie jak u Fleminga.

  11. Strony