Prześlij dalej:

W jaki sposób człowiek w życiu codziennym rozwiązuje sytuacje konfliktowe? Czy najpierw daje sąsiadowi w zęby, grozi kolejnymi „pieszczotami” lub wzywa policję, a potem zaprasza do rozmowy? Jeśli zdarzają się takie przypadki, to nazywamy je prowokacjami. Jednak regułą jest zupełnie inne zachowanie „albo, albo”, jak mawia klasyk. Albo prowadzimy dialog albo okładamy się po… twarzach. Wniosek z prostej życiowej obserwacji jest jeden, nie mamy do czynienia z próbą dialogu, ale prowokacją ze strony Komisji Europejskiej i samej komisarz Viery Jourovej.

Wprawdzie tak oczywistych wniosków nie potrafi wyciągnąć wielu polityków i dziennikarzy, ale nie ma czym się chwalić, to banalne zadanie dla człowieka rozumnego. Znacznie ważniejsze są następne wnioski i kroki, co sprowadza się do jednego: „Co z tym zrobić”? Co zrobić z ewidentną prowokacją Komisji Europejskiej i wszystkimi działaniami KE zmierzającymi do zdyscyplinowania Polski i okrojenia budżetu Polski. Tutaj też wielkiej filozofii nie ma i pojawia się to samo „albo, albo”. Możemy się prowokacjom i naciskom KE poddać albo się im przeciwstawić. W pierwszej wersji właściwie wracamy do: „żeby było, tak jak było”. Druga wersja jest ulubionym okrzykiem bojowym radykalnego elektoratu i w zasadzie się do tego okrzyku przyłączam, niemniej chciałbym prócz haseł powalczyć o konkrety.

Dla mnie nie ma dylematu, jedyną strategią jest stawianie się KE i wynika to wprost z przyjętych przez obie strony celów. KE dąży do podporządkowania sobie Polski, Polska walczy o suwerenność przynajmniej na takim poziomie, jaką mają inne kraje. Problem w tym, że w znacznie lepszej pozycji znajduje się KE, tam mamy praktycznie jeden głos, w Parlamencie Europejskim gigantyczną przewagę i jeszcze wszystkie instytucje związane z międzynarodową kastą wrzeszczące jednym głosem. Polska ma tylko obóz rządzący i Prezydenta RP, piszę tylko, ponieważ to na wewnętrznym polu bitwy jest za mało, aby sprawnie przeprowadzić reformę sądownictwa, nie mówiąc o wojnie z KE. Opór krajowych ośrodków opozycyjnych, „eksperckich”, ale także instytucjonalnych jest gigantyczny. Sędziowie, profesorowie, prawnicy wszelkiej maści, media, w większości bronią starego układu. Niestety cała ta siła wewnętrzna ściśle kolaboruje z zagranicą i tak krąg zła się zamyka.

Patrząc na podział sił musimy być realistami, mamy co najwyżej jeden pułk, przeciw dwóm wielkim armiom: antypolskiej i europejskiej. Oznacza to tyle, że w otwartej wojnie Polska będzie robić za mięso armatnie, zwyczajnie przejadą po nas wojenną machiną i mokra plama nie zostanie. Takie, a nie inne proporcje na polu bitwy oznaczają, że jesteśmy skazani na polską specjalność – partyzantka. Robimy swoje, ale patrzymy uważnie, jakim kosztem to się odbywa. Wojny z krajową i międzynarodową kastą nie wygramy, ale musimy za wszelką cenę dbać o trzy ważne cele, kolejność nieprzypadkowa: wygrać wybory prezydenckie, wymienić prezesa SN, uzyskać taki budżet w UE, abyśmy do kołchozu nie dopłacali. Jeśli się okaże, że ostry kurs na kastę i UE będzie nadal przynosił korzyści prezydentowi Andrzejowi Dudzie, to taki należy utrzymać. Jeśli obrona obecnych przepisów obowiązujących w Polsce i odrzucenie wyroków TSUE będzie nakręcało kampanię Andrzeja Dudy, to idziemy tym kursem do celu.

Strony

Źródło foto: 
28754 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

31 (liczba komentarzy)

  1. Przykre, ale prawdziwe

  2. Z punktu widzenia Unii Europejskiej Gospodarz ma rację. Dokładnie tak wygląda sytuacja. Ale na szczęście istnieje jeszcze globalna geopolityka.

    Patrząc z tej perspektywy, Polska stanowi "korek", który uniemożliwia połączenie się zdominowanej przez Niemcy Unii z Rosją. Z tego względu jest atakowana przez unijnych funkcjonariuszy, niezależnie od tego jakie noszą nazwiska i niezależnie od tego, co Polska zrobi. Musimy założyć że te ciągłe ataki są stałym elementem naszego środowiska politycznego. Najważniejsze by nie pękać pod presją.

    Z drugiej strony dla USA powstanie unii europejsko - sowieckiej jest kluczowym zagrożeniem bezpieczeństwa państwa. Dlatego Amerykanie nam pomagają w walce z unijnymi funkcjonariuszami, jawnie i zakulisowo. Dlatego jesteśmy dużo silniejsi, niż to się na pozór wydaje. Jesteśmy taką partyzantką, za którą stoi wielka armia.

    Po prostu róbmy swoje, wiedząc że za każde wymierzone przeciwko nam posunięcie, jego sprawca będzie ukarany. Litości nie będzie, gdyż USA walczy o swoje bezpieczeństwo.

  3. Ale czy biorąc pod uwagę punkt widzenia UE (totalniacko-lewacki, a tym samym bez przyszłości), nie należy czasem rozpocząć rozmów z Wielką Brytanią nt. utworzenia Unii Gospodarczej PL-GB. Widząc próchno UE można liczyć na to, że taki związek wolnych państw zyska niejednego chętnego na wstąpienie doń.

  4. Można by też zacząć rozmawiać o takim związku w Trójmorzu. Tam skupiają się teraz kraje - producenci. Jeszcze gdyby się udało pozyskać do pomysłu jakiś kraj o tradycjach handlowych, jak UK, to może nie byłby nam potrzebny udział w UE.

    To, co jest nam teraz potrzebne to współpraca wolnych krajów, a nie lewacki kaganiec i thunbergowskie jarzmo.

  5. Wiele środowisk chce wywrócić świat do góry nogami i usankcjonować rządy mniejszości nad większością. 
    Od naszego rządu oczekuję postawy gwarantującej nam wszystkim równe prawa, ale także tego podstawowego, wynikającego z przyjętych zasad demokratycznych, czyli poszanowania prawa większości do rządzenia. Odstępstwo od tej zasady skończy się dla nas klęską.

  6. Osoby o małej odwadze nie powinny zabierać się za prace dyplomatyczne. Jeśli prawo nie działa wstecz, a przepisów dotyczących podległości polskiego sądownictwa UE nie ma, to naprawdę nie było szczytem odwagi po prostu poinformować, że wszelkie wizyty komisarzy są bezprzedmiotowe. Pierwsze skamlenie, że "jesteśmy gotowi do dyskusji" to już klęska. Patrzmy na większych i od nich się uczmy. A tymczasem Morawiecki symbolicznie w niemieckim łagrze, Duda kłania się żydowskiemu dyrektorowi żydowskiego Oświęcimia, marszałkowie obu izb Parlamentu odłożyli wszystkie swoje zajęcia, aby upewnić nieproszonego urzędasa unijnego pośledniego sortu, że będą współpracować i wykonywać rozkazy, których nikt jeszcze nie ujął w ramy prawne, a nad wszystkim wisi okrągły stół. Za daleko już Naród od niego odszedł, za bardzo zaczął hulać i marzyć o wolności, więc trzeba go utemperować.

    Dlaczego Grodzki, który nie zamierza rozmawiać z przeciwnikami politycznymi, gardzi nimi i jątrzy, wyskakuje z tym meblem? Usiądzie naprzeciw pisowskich kryminalistów, którym obiecuje trybunały i tiurmy, aby zacząć łaskawie współpracować? Niestety, nikt w to chyba nie wierzy.

    Okrągły stół zaplanowano, gdyż hycle wiedzą, że unijne urzędasy NIC NIE MOGĄ, więc sprawę reformy sądownictwa trzeba załatwić polskimi rękami, jak stan wojenny..

  7. Zapomniałeś całkowicie o kalendarzu. Pierwsza tura wyborów prezydenckich będzie 10 maja. Kasta chce wyboru Iwulskiego 17 marca (nie dopuszczą sędziów "pisowskich" do procedury). 1 maja musimy mieć prezesa SN. Duda m.in. w słynnym wystąpieniu w Zwoleniu powiedział, ze podpisze ustawę (nie ma wyjścia - zostałby mega błaznem nie podpisując). Również gdyby podpisał ustawę i natychmiast oddał ją do TK (ten wariant często stosował Bronek z Budy Ruskiej) to część elektoratu byłaby skołowana.

    Tu nie ma wyjścia: podpisać ustawę i nie wolno spotykać się Dudzie z jakimikolwiek "ekspertami" - sygnał ma być jasny, a nie (jak to u PAD często - jego koniunkturalizm i wrażenie tchórzostwa). Olać oczywiste i już dziś jasne werdykty TSUE. 20 lutego nie zaakceptować pierwszej wersji budżetu na lata 2021 - 2027 (to już zadanie premiera), a potem 17 marca nie zaakceptować hucpy kasty i wybrać (wg nowej ustawy) pełniącego obowiązki szefa SN, który przeprowadzi wybory w SN w pełnym gronie. Dostaniemy sporo miliardów w budżecie mniej, ale to jest o wiele mniej istotne od ew. wycofania się z obecnej batalii. Jeśli PAD i PiS teraz (w lutym i marcu) wymiękną to PAD 24 maja przegrywa wybory, a totalni łapia wiatr w żagle. Aby PAD miał reelekcję to właśnie nie może powtórzyć swojej hańby z lipca 2017. Już od 2 dni czytam zniecierpliwione wpisy - kiedy wresczcie podpisze. W poniedziałek w Warszawie Macron mu wygarnie na konferencji prasowej i póki co to tyle pewnego z obecnego zwlekania z podpisem (zostało 15 dni na podpis). Albo k...a jesteśmy jako tako jeszcze krajem niepodległym, albo ważniejsze dla nas są realizacje kilku odcinków dróg i innych inwestycji. Jesteśmy na wojnie, dziś niemieckie radio RMF FM podało, że KE idzie do TSUE w sprawie budowanego właśnie kanału na Mierzeji Wiślanej.

    P.S. Cofnięcie sie teraz to byłaby całkowita kompromitacja PiS. Nie usmiecha mi się na setną rocznicę pogonienia czrwonej hołoty wystąpienia MKB.

  8. Niejasna ta koncepcja, zakłada jeśli dobrze rozumiem, bieżącą analizę nastrojów i dopasowanie zachowania rządzących do nich. Bez socjologicznego wykształcenia ośmielę się twierdzić, że polityczno-kunktatorska postawa władz wobec konfliktu na linii Sąd Najwyższy - rząd (sejm, prezydent) .w większym stopniu zaszkodzi kampanii prezydenckiej aniżeli postawa asertywna, oddająca cesarzowi co cesarskie a pryncypialna w wykorzystaniu prawa unijnego do obrony tych skrawków suwerenności, które Polska nie przekazała na rzecz Unii.
    Elementem tej drugiej postawy powinna być obszerna uchwała sejmu w sprawie odrzucenie sprzeciwu senatu ostatniej ustawy. Miały w niej znaleźć się wszelkie argumenty prawne, zawarte w dokumentach traktatowych oraz objaśnienie (przypomnienie) celów strategicznych reformy. Dzisiaj byłby to dokument do prezentacji jednolitego stanowiska polskich władz wobec Jurowych itp. Wychodzi na to, że władza, zaaferowana uroczystościami historycznymi zapomniała pilnowania spraw bieżących, złudnie myśląc, że do zwycięstwa z przeciwnikiem wystarczy większość sejmowa.
    Jestem przekonany, że nastroje wokół reformy sądów odegrają ważną rolę w reelekcji prezydenta. To też powinien być główny motyw jego kampanii wyborczej a kampania oznacza kampanię a nie czekanie na to co się wydarzy i dopiero wtedy reagować.
    Jest szansa, po zmarnowaniu wskazanej, przejąć inicjatywę przez obóz władzy.
    Prezydenta czeka decyzja w sprawie ustawy sądowej. Powinien okoliczność tę wykorzystać do reasumpcji procesu reform sądownictwa, pokazania stanu istniejącego i wizji docelowej, a dokonać tego winien w potędze konstytucyjnej prerogatywy, zwracając się do sejmu i senatu z orędziami.

  9. Nie da się - z perspektywy polskiej polityki zagranicznej - inaczej wzmocnić PiS-u, niż przez znaczne wzmocnienie i nagłośnienie logicznych głosów Konfederacji. Konfederacja od początku była i dalej jest pryncypialna w odrzucaniu wszelkich pozaprawnych żądań europejskiego kołchozu.

    Z perspektywy polskiej polityki wewnętrznej dokładnie to samo - optymalną parą w II turze wyborów prezydenckich byłaby para Duda - Bosak, bo w takiej sytuacji cała agentura wroga Polsce postawi bez cienia wątpliwości na Dudę i Andrzej Duda w takiej sytuacji wybory wygra.

    Przeciwna takiemu rozumowaniu będzie - jak sądzę - wyłącznie wroga Polsce dzicz, której zadaniem jest szkodzenie Polsce, w tym także PiS-owi, na wszelkich forach dyskusyjnych. Najgorsi pod tym względem są tzw. "zwolennicy Macierewicza", czyli komentatorzy stylizujący się na fanatycznych głupków siejących sowiecką i żydowską dezinformację tylko po to, żeby sowiecka popłuczyna, sowiecka beznadziejna szmata Antoś mógł kreować swoich kolejnych Misiewiczów.

     

     

     

     

  10. To ty, szmato, jesteś sowiecką popłuczyną, dziczą azjatycką, ruską śmierdzącą płatną onucą, chamem i prostakiem. Z takimi jak ty się nie dyskutuje, czego nie robię, bo głupków się zwalcza.

  11. Strony