Reklama

Nowy początek, ponieważ koniec już był. A wiadomo, że jak coś się kończy, to zaczyna się coś. I tak, i w tym przypadku, postanowiłam zostać kurtyzaną słowa. Będę grzeszyć bezwstydnie lekkością swego pióra, będę się obrastać w pióro niejedno, pusząc się na głos sprzeciwu.

Ale spokojnie, jeśli się za gorąco zrobi od nadmiaru pierza, pokornie zacznę je sobie wyrywać. Pióro po piórze…

Tak więc, to tak na dobry początek, jak już wspomniałam. Pisywałam na różnych forach, z większym lub mniejszym powodzeniem, w ‘zależności od sposobności’, intelektualnej rzecz jasna, szanownego Czytelnika. Popełniłam kilka miniatur literackich. Nie w gestii mojej oczerniać świat, składając zażalenia w sposób czysty i przejrzysty. To by dopiero było chamstwo i obłuda. Popełniłam więc sobie kilka raporcików, teczkę nawet założyłam, z takim fajnym napisem ‘Archiwum Z‘, mianowicie archiwum zamkniętych już spraw, gdzie ostatnie słowo musi być.

Reklama

I to tyle, jeśli chodzi o moją twórczość literacką. Co się będę na drobne rozmieniać…

No co, no poleciłam się niejednej redakcji. Przedstawiłam tekę z niejedną ocenzurowaną sprawą /wszak redakcje też nie lubią kawy, kiedy jest na ławie, co najwyżej, taka rozpuszczalna bywa dopuszczalna/. Ale bez szufladkowania.

 

Redakcja X.pl

Wysłałam. Zgodnie z preferencjami. Pisują o rzeczach zagadkowych, nie do końca wyjaśnionych, misternych wręcz. No dobra, co prawda, nie mam wprawy w pisaniu o rzeczach, które już z racji swego bytu czy też niebytu, same w sobie cenzurą są. Ale wyobraźnię to ja mam. Jak każdy szanujący się pisarz- czytaj redaktor, czytaj dziennikarz.

Zadali temat. Jak to brzmiało? Coś z ezoteryki. Ale życiowo. No i musi zawierać przekaz, skłaniać czytelnika do refleksji. No dobra. Taki temacik już akurat posiadałam, życiowy rzecz jasna, acz ujęty w sposób hermetyczny, bo jak już wspominałam,  na drobne nie będę rozmieniać. Temat: ‘Wiara w reinkarnację‘. Ale chwila, tak dosłownie? Wy tak na serio? No dobra, zobaczymy, co da się zrobić. Uwaga:

"Wierzycie w reinkarnację?"

"Można być w jednym życiu robakiem, a w następnym niespodziewanie spaść „prosto z nieba”, jak mawiają, trzeba jedynie uważać, żeby nie rozbić się o jakąś szybę. Nie ma co narzekać, „ktoś musi mieć gorzej, że lepiej miał ktoś”, w końcu komuś być może zdarzyło się być szybą. A skoro o szybie mowa… Taka szyba może dodatkowo poszczycić się doświadczeniem zjawiska deja ve. A kupa, jak była tak będzie tylko kupą.

 

Wierzę w reinkarnację. Trudno nie wierzyć, odradzając się codziennie. W poprzednim życiu spalono mnie na stosie, ponieważ pozwoliłam sobie przyciąć spojrzeniem słońce. Bawiło mnie to, przycinałam je więc codziennie, aż zrobiło się ciemno. Zabawa przednia, ale „oni” – inni, mieli „inne” pojęcie o zabawie…

Pławiąc się w luksusach ciepła wszechogarniającego, jako że zimna nigdy nie znosiłam, z dumą może nazbyt przesadną pożegnałam ich, krzycząc na odchodnym „życzę wam latarni!, „nie wiecie co to ciemność, niewdzięczni!” A oni –patrzyli. Stali, patrzyli, „przerażeni ową” klątwą obrzuceni, jak w transie stali, tak i mnie zajął on, ten trans… I nagle ta ciemność, i ona mnie dotknęła, tak bardzo w nią wierzyłam i tak w niej jedynie światło widziałam, że się jej po prostu… pokornie oddałam.

I później to ciepło wszechogarniające ustało.

Było ciemno. Namacalnie. Niesamowita faktura, pragnęłam tak trwać, smakować jej w nieskończoność, trwać w tej barwie jednolitej, bezkresnej, jak mi się wtedy wydawało.

Zaklinanie było chyba zawsze wpisane w cykl mojego istnienia. Zaklęłam bowiem moment, kiedy pierwszy raz poczułam ukłucie. Kłuło wszystko. Znowu to uczucie-wszechogarniające, przenikliwe, namacalne, tyle że zupełnie inaczej. Chyba nawet dopiero wtedy poczułam, że posiadam powłokę cielesną. Tak, ponieważ było mi zwyczajnie zimno. Owo kłucie, to był zwykły ludzki dreszcz. Eh, gdybym wtedy nie otwarła tych ludzkich oczu, nie skazałabym się na taką podstępnie ludzką świadomość. Rozbiegane ludzkie oczy chłonęły wszystko. Całą przestrzeń, dotykały wszystkiego w zasięgu, zachłannie obejmując świetliste fragmenty przedmiotów w polu widzenia, gardziły niestety każdym cieniem, jaki im nieustannie towarzyszył.

Przeklęłam to, co zobaczyłam.

Byłam taka naga. Moja ciemność mnie opuściła. Jeśli fizjologiczny stan uczucia niemiłosiernie kłującego zimna jest w ludzkim pojęciu nazywany zdradą, to właśnie wtedy pierwszy raz, i to w chwili kiedy pierwszy raz otworzyłam ludzkie oczy, przyjęłam to, co jest tak zwyczajnie ludzkie.

Moja ciemność mnie zdradziła. A ja, urodziłam pierwszą ludzką myśl.

 Z lubością patrzyłam jak moja myśl dorasta. Uczy się nowych zachowań, doznaje pierwszych krzywd, pierwszych satysfakcji z pozoru błahych rzeczy, cieszy się tak otwarcie, nieprzerwanie długo, to aż zarażało. Biegała jak szalona, ostrożnością nie grzeszyła. Z matczynej troski ukradkiem usuwałam jej niebezpieczne przeszkody, co niestety na niewiele się zdawało… Przeklinałam wtedy swoją słabość, pokusę która mną porządziła wtedy, kiedy po raz pierwszy otworzyłam te moje ludzkie oczy.

Ale wtedy też, właśnie kiedy nie zdołałam, nie zdążyłam przed kolejną przeszkodą, i ona upadła, zwyczajnie- przewróciła się, coś we mnie pękło. Przecież to nie ciemność mnie zdradziła.

To nie ona uległa pokusie. To ja nie miałam siły walczyć.

 

Mijały dni, miesiące, nie dbam o to by to przeliczać, to takie nieistotne. Nieistotne, jak wiele razy zamykałam ludzkie oczy i je otwierałam już bez walki, raczej z ludzkiej niemocy, a i z przyzwyczajenia, z porządku jakiemu podlegają pory dnia, dzień, noc, dzień, noc , trochę z uległości, z szacunku. Tak, chyba najbardziej z szacunku. Jak tu siebie nie szanować, w rzeczy samej, nie jestem sama, obok śpi mój pępuś świata – moja coraz starsza myśl.

Kiedyś odejdzie, wiem. Wtedy szacunek będę mogła schować pod powieki. I kiedyś ona też urodzi własną myśl, i przekaże jej wszystko, a nawet więcej.

A ja? Będę chciała na to patrzeć. Wzgardzę porządkiem, któremu podlega jakaś noc, jakiś dzień, będę chciała patrzeć. Nieprzerwanie, zachłannie i z dumą.

Patrzeć uważnie, ostrożnie, ażeby nieudolnym swym ludzkim spojrzeniem nigdy więcej słońca jej niechcący nie przyciąć."

 

Z dopiskiem–  ‘Archiwum Z’, skąd ów tekst pochodzi, oraz klauzulą o mym nie roszczeniu sobie prawa do wyrażania wybujałych treści, z racji ryzyka jasnego gromu z nieba.

Jaką odpowiedź otrzymałam? Cytuję:

"Droga GLAM.VARIETE!

dziękujemy za przesłanie tekstu. rzeczywiście masz lekkie pióro, twoje teksty są mega odjechane 🙂

Twoja propozycja o pisaniu tekstów z dusza brzmi kusząco, chcielibyśmy jednak by prócz fantazji i polotu w tych artykułach znalazła się cząstka przekazu, by tekst coś mówił, miał do przekazania – wiedzę, myśl, prawdę życiową….

by nie tylko (tak jak ten który przesłałaś) pobudzał zmysły i kołysał wyobraźnię, ale by jeszcze dawał czytelnikowi coś pod rozwagę, lub przekazywał jakąś wiedzę np. o Aniołach, energiach itp….

 

wiesz co mam na myśli?

chętnie przeczytalibyśmy taki Twój tekścik

prześlesz?"

 

Hmmm, no cóż, jasne że tak! Co prawda sądziłam, że prawdy które z natury są ukryte i dla nas samych z natury niedostępne nie podlegają wymuszonej /czytaj ‘zwymyślonej’/ weryfikacji, no, ale cóż, czego się nie robi dla potrzeb komercyjnych.

No więc, jeszcze raz:

 

"Rzecz o Aniołach Przereinkarnowanych"

 

"Chcecie o aniołach? A no to i będzie o aniołach. Bo anioły, to rzecz jasna, jak jasna cholera. Chcieliście Państwo o tej reinkarnacji, tylko jaśniej. Jak to z nią jest, ino nie jak w tytule. Śpieszę z pomocą, już wyjaśniam. Anioł, to taki skrzydlaty mały potwór, któremu jak się na skrzydło nadepnie to traci na lekkości pióra. A widzieliście kiedyś anioła o ciężkim pierzu? Ja w zasadzie, też nie widziałam, ale słyszałam o upadłych aniołach, co to jak już raz się w ziemię wbiły, to się omal nie zabiły. Hola, hola, zabić i tak by się nie zdołały, zatem sobą pozostały.

To tak jak z tym, co dla nas jest czarne, a co dla nas jest białe, proszę Państwa. Co innego dla mnie jest białe, a co innego czarne. Ja wiem, domagacie się Państwo konkretów, ciekawych tematów, takich, które skłaniają do refleksji, niosą za sobą jakiś przekaz. Ale zapewniam Państwa, że nie mnie rozstrzygać o tym, czy np. taki murzyn, z pozoru czarny- ma białą duszę, czy może właśnie czarną, z racji tego, że niestety, jasne poduszeczki pod jego stopami zdradzają, iż to tylko kamuflaż.

Istnieje jeden sposób, żeby taką sporną kwestię rozstrzygnąć. Ale zaznaczam, że piszę to do Państwa w wielkiej tajemnicy, ponieważ sama jako anioł nie do końca upadły, wolałabym od własnego skrzydła nie dostać po anielskim pysku… Co by na to mój Przełożony powiedział, wszak samobiczowanie w dzisiejszych czasach postrzegane jest nie jako boski symbol męczeństwa, a jako zwykła perwersja, śmiem zaryzykować innego, o wiele bardziej powszechnego stwierdzenia- komedia. Nie boska, rzecz jasna, jak jasna cholera.

Tak więc, wracając do sekretu /do którego roszczę sobie wyłączne prawa z przyczyn wyżej wymienionych/ podaję przepis sprawdzony:

 

 

Lekkim piórem opatul Murzyna

 

 

 

 

 

I oddal się z ostrożności

 

 

 

 

 

Jeżeli nad ziemią się wznosić zaczyna

 

To są w nim pokłady jasności

 

I w tym momencie, murzyn zdemaskowany!

Jak sami widzimy, z aniołami to nigdy nic nie wiadomo. Wystarczy, że zaplątają się na chwilę we własne skrzydła, a już im się wydaje, że ich ciemność ogarnęła. Tak, anioły łatwo popadają w obłęd. Nawet tym upadłym ziemia lekką nie jest. No bo dlaczego miałaby być, skoro osiadają na niej swoim ciężkim piórem… Ciężkim od nadmiaru treści, niedostatku prawdy życiowej, na którą tak bardzo liczyły, że aż się pogubiły.

 

A wystarczyło trzymać z żółtymi. Oni mają podział. U nich nie ma- czarne albo białe. U nich jest i czarne, i białe- pół na pół. Albo po prostu jebane żółte.

A tak? Możemy sobie oczy wybałuszać, wykrzywiać w prawo, w lewo i na chiński skos, a głupi biały, lekki ryż będzie kurewsko dziki”.

 

Już bez dopisku, tylko z załączonymi wyrazami, wymaganego przez redakcję X- przekazu, w głębokim jednakowoż poważaniu, ażeby pod treścią nazbyt ciężką, ziemia mimo wszystko lekką im była…"

 

Mam nadzieję, że teraz sprostałam wymaganiom. Tekst "anielsko" jasny, czysty i przejrzysty. Lekki i "mega odjechany". Mam nadzieję, że redaktorzy przy nim "odjadą".

I zrobią miejsce innym, merytorycznie ambitnym.

 

To tyle, jeśli chodzi o moje frustracje dnia codziennego.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i witam na swoim blogu. Zapraszam wszystkich, mniej, lub bardziej sfrustrowanych, im więcej lekkiego pierza, tym lżejsze lądowanie!

Reklama

102 KOMENTARZE

  1. Witaj w Kontrowersyjnym
    Witaj w Kontrowersyjnym Klubie.:) Lekkości pióra zazdroszczę, tak szczerze i od serca zazdroszczę, nie zawiszcząc.:) Temat o Aniołach różnokolorowych, reinkarnacjach i drugich tam takich, jak dla mnie w sam raz.:) Tasiemców takich i dłuższych jeszcze z niekłamaną przyjemnością czytywać będę.:)
    Pozdrawiam:)

  2. Witaj w Kontrowersyjnym
    Witaj w Kontrowersyjnym Klubie.:) Lekkości pióra zazdroszczę, tak szczerze i od serca zazdroszczę, nie zawiszcząc.:) Temat o Aniołach różnokolorowych, reinkarnacjach i drugich tam takich, jak dla mnie w sam raz.:) Tasiemców takich i dłuższych jeszcze z niekłamaną przyjemnością czytywać będę.:)
    Pozdrawiam:)

    • chlor
      no cóż, z pustego to i Salomon nie naleje, jak mawia stare porzekadło, a głodnemu zawsze chleb na myśli. ale proszę się nie martwić, człowiek dłużej przetrwa o wodzie aniżeli o chlebie. pozdrawiam serdecznie i dołączam wyrazy wdzięku jako mój atut jedyny, pomimo iż u mnie także się nie przelewa

    • chlor
      no cóż, z pustego to i Salomon nie naleje, jak mawia stare porzekadło, a głodnemu zawsze chleb na myśli. ale proszę się nie martwić, człowiek dłużej przetrwa o wodzie aniżeli o chlebie. pozdrawiam serdecznie i dołączam wyrazy wdzięku jako mój atut jedyny, pomimo iż u mnie także się nie przelewa

    • Lukrecja
      Mnie również do tej wiedzy tajemnej daleko… Ale mogę polecić redakcję, w której wiedzą o nich całkiem sporo / i właśnie szukają kogoś, kto poniósł by ten ciężar/.
      Ja tam wolę swoje lekkie upierzenie, więc póki co, zostanę przy swoim zdiagnozowanym j/w- wodolejstwie;)

      Pozdrawiam ciepło

          • Idąc za radą poszukałam u K.I.Gałczyńskiego
            i znakazłam, o rany, nie mów Jasmine!!
            Morfologia anielska
            Aniołowie jednoskrzydli
            Aniołowie dzielą się na: sześcioskrzydłych, dwuskrzydłych i jednoskrzydłych. Do sześcioskrzydłych należą cherubinowie, wojewodowie, serafinowie, redaktorowie i Jerzy Zawieyski. Do dwuskrzydłych kobiety. Co do jednoskrzydłych, to trzeba nareszcie śmiało powiedzieć, że są oni prawdziwą zakałą polskiej angelologii. Zewnętrznie buńczuczni, a wewnętrznie skwaszeni kompensują swoją niemoc twórczą wiecznym postulowaniem, wiecznym hałasowaniem i wiecznym ruganiem kolegów. Byle kim zostać nie chcą, a na jednym skrzydle fruwać nie mogą. Każdy może zostać aniołem! Trzeba mieć tylko jasne serce, a w sercu pokorę. Amen. Karakuliambro
            Konstanty Ildefons Gałczyński
            1948

          • Lukrecja
            “… porozumiewanie się aniołów pomiędzy sobą nie doznaje żadnej przeszkody, z powodu odległości co do miejsca”. W związku z tym, gdyby Tomasz z Akwinu internetem władał, to by z nami gadał…

          • “Co do jednoskrzydłych, to
            “Co do jednoskrzydłych, to trzeba nareszcie śmiało powiedzieć, że są oni prawdziwą zakałą polskiej angelologii. Zewnętrznie buńczuczni, a wewnętrznie skwaszeni kompensują swoją niemoc twórczą wiecznym postulowaniem, wiecznym hałasowaniem i wiecznym ruganiem kolegów. Byle kim zostać nie chcą, a na jednym skrzydle fruwać nie mogą.”

            To cała ja Lukrecjo.:D Dziękuję, całkiem zapomniało mi się o tym źródle angelologicznej wiedzy.:)

          • jasmin
            Nie, nie, jakby Ikar była kobietą to skrzydła by miała pro forma, tak jak Ewie w raju, jedno żebro wystarczyło. Jakby Adam przestał ‘jojczyć’ to by Ewie do głowy nie przyszło jabłkiem go przytykać. I dziś wszyscy żylibyśmy w raju i nikt nikogo nie rozliczałby z połamanych skrzydeł…;)

          • Ikar była kobietą, bo…tu
            Ikar była kobietą, bo…tu znowu zacytuję:”Do dwuskrzydłych kobiety.” A co do wypędzenia z Raju, to byłam przekonana, że Ewa nie przytykała jojczącego Adama jabłkiem, ale, że była pierwszym naukowcem.;)

    • Lukrecja
      Mnie również do tej wiedzy tajemnej daleko… Ale mogę polecić redakcję, w której wiedzą o nich całkiem sporo / i właśnie szukają kogoś, kto poniósł by ten ciężar/.
      Ja tam wolę swoje lekkie upierzenie, więc póki co, zostanę przy swoim zdiagnozowanym j/w- wodolejstwie;)

      Pozdrawiam ciepło

          • Idąc za radą poszukałam u K.I.Gałczyńskiego
            i znakazłam, o rany, nie mów Jasmine!!
            Morfologia anielska
            Aniołowie jednoskrzydli
            Aniołowie dzielą się na: sześcioskrzydłych, dwuskrzydłych i jednoskrzydłych. Do sześcioskrzydłych należą cherubinowie, wojewodowie, serafinowie, redaktorowie i Jerzy Zawieyski. Do dwuskrzydłych kobiety. Co do jednoskrzydłych, to trzeba nareszcie śmiało powiedzieć, że są oni prawdziwą zakałą polskiej angelologii. Zewnętrznie buńczuczni, a wewnętrznie skwaszeni kompensują swoją niemoc twórczą wiecznym postulowaniem, wiecznym hałasowaniem i wiecznym ruganiem kolegów. Byle kim zostać nie chcą, a na jednym skrzydle fruwać nie mogą. Każdy może zostać aniołem! Trzeba mieć tylko jasne serce, a w sercu pokorę. Amen. Karakuliambro
            Konstanty Ildefons Gałczyński
            1948

          • Lukrecja
            “… porozumiewanie się aniołów pomiędzy sobą nie doznaje żadnej przeszkody, z powodu odległości co do miejsca”. W związku z tym, gdyby Tomasz z Akwinu internetem władał, to by z nami gadał…

          • “Co do jednoskrzydłych, to
            “Co do jednoskrzydłych, to trzeba nareszcie śmiało powiedzieć, że są oni prawdziwą zakałą polskiej angelologii. Zewnętrznie buńczuczni, a wewnętrznie skwaszeni kompensują swoją niemoc twórczą wiecznym postulowaniem, wiecznym hałasowaniem i wiecznym ruganiem kolegów. Byle kim zostać nie chcą, a na jednym skrzydle fruwać nie mogą.”

            To cała ja Lukrecjo.:D Dziękuję, całkiem zapomniało mi się o tym źródle angelologicznej wiedzy.:)

          • jasmin
            Nie, nie, jakby Ikar była kobietą to skrzydła by miała pro forma, tak jak Ewie w raju, jedno żebro wystarczyło. Jakby Adam przestał ‘jojczyć’ to by Ewie do głowy nie przyszło jabłkiem go przytykać. I dziś wszyscy żylibyśmy w raju i nikt nikogo nie rozliczałby z połamanych skrzydeł…;)

          • Ikar była kobietą, bo…tu
            Ikar była kobietą, bo…tu znowu zacytuję:”Do dwuskrzydłych kobiety.” A co do wypędzenia z Raju, to byłam przekonana, że Ewa nie przytykała jojczącego Adama jabłkiem, ale, że była pierwszym naukowcem.;)

  3. złotousty_klamca
    Tereska!
    Uwielbiam ludzi skutecznych. Choćby tylko zamierzali się na skuteczność, bo dopiero uczą się tzw. żurnalistyki. Twój koment o udawaniu blondynki jest smutną jednowymiarową kliszą. Głośno krzyczysz, nadymasz się. Wychodzi z tego mało “kontrowersyjna” sztampa. Życzę Ci z serca- bądź skuteczna i nie drażnij tak siebie i innych. Szukaj paradygmatów. I nie kop się z koniem. To boli.

  4. złotousty_klamca
    Tereska!
    Uwielbiam ludzi skutecznych. Choćby tylko zamierzali się na skuteczność, bo dopiero uczą się tzw. żurnalistyki. Twój koment o udawaniu blondynki jest smutną jednowymiarową kliszą. Głośno krzyczysz, nadymasz się. Wychodzi z tego mało “kontrowersyjna” sztampa. Życzę Ci z serca- bądź skuteczna i nie drażnij tak siebie i innych. Szukaj paradygmatów. I nie kop się z koniem. To boli.

  5. Służę
    Paradygmat – w rozumieniu wprowadzonym przez filozofa Thomasa Kuhna w książce Struktura rewolucji naukowych (The Structure of Scientific Revolutions) opublikowanej w 1962 r. – to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki.

    Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo – tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka.

    Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej, jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową.

  6. Służę
    Paradygmat – w rozumieniu wprowadzonym przez filozofa Thomasa Kuhna w książce Struktura rewolucji naukowych (The Structure of Scientific Revolutions) opublikowanej w 1962 r. – to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki.

    Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo – tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka.

    Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej, jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową.

  7. kurtyzana?
    kurwa słowa? To brzmi dumnie. Daleko od polityków, dziennikarzy i innych krzywoprzysiężców. Ale na razie nie widzę profesjonalnego kurewstwa w pisaniu. Chyba przeszarżowałaś albo dopiero uczysz się zawodu kurtyzany… Życzę profesjonalnego powodzenia, to pożyteczny zawód i każdy, kto stereotypom się nie poddaje, to przyzna.

      • Smaczek
        Kurewstwa nie dzieliłbym na amatorskie i profesjonalne. To szczególny zawód: albo się to lubi albo się jest po prostu uczciwym sprzedawcą złudzeń.
        Miszcz? Nie myli mnie Pani z kimś? Wieczorową porą pomyłki związane z tożsamością zdarzają się nagminnie, tylko nocny predator widzi dobrze w ciemności. Powodzenia raz jeszcze życzę. Na pewno się ziści 🙂

        • panmodry
          Pozwolę się nie zgodzić w jednym: dziwka to zawód, kurwa to powołanie. Ale oczywiście nazewnictwo to kwestia umowna. Co do reszty całkowita zgoda. Chodzi o złudzenia. a pora rzeczywiście nocna się zrobiła, więc za powtórne życzenia dziękując, również życzę spokojnej i odprężającej niedzieli. Dobranoc:))

  8. kurtyzana?
    kurwa słowa? To brzmi dumnie. Daleko od polityków, dziennikarzy i innych krzywoprzysiężców. Ale na razie nie widzę profesjonalnego kurewstwa w pisaniu. Chyba przeszarżowałaś albo dopiero uczysz się zawodu kurtyzany… Życzę profesjonalnego powodzenia, to pożyteczny zawód i każdy, kto stereotypom się nie poddaje, to przyzna.

      • Smaczek
        Kurewstwa nie dzieliłbym na amatorskie i profesjonalne. To szczególny zawód: albo się to lubi albo się jest po prostu uczciwym sprzedawcą złudzeń.
        Miszcz? Nie myli mnie Pani z kimś? Wieczorową porą pomyłki związane z tożsamością zdarzają się nagminnie, tylko nocny predator widzi dobrze w ciemności. Powodzenia raz jeszcze życzę. Na pewno się ziści 🙂

        • panmodry
          Pozwolę się nie zgodzić w jednym: dziwka to zawód, kurwa to powołanie. Ale oczywiście nazewnictwo to kwestia umowna. Co do reszty całkowita zgoda. Chodzi o złudzenia. a pora rzeczywiście nocna się zrobiła, więc za powtórne życzenia dziękując, również życzę spokojnej i odprężającej niedzieli. Dobranoc:))

  9. zlotousty_klamca
    Mówiłam, że kopanie z koniem jest bolesne? Proszę, przeczytaj jeszcze raz odpowiedź do Ciebie. Tam nie ma tłumaczenia. Tam jest stwierdzenie. Wiem, to boli. A tekst Doroli przeczytam. I nie polecaj mi go trzeci raz, bo będzie to już lizydupstwo ( bądź dupy wygniatanie, które Cię tak ujęło:)

  10. zlotousty_klamca
    Mówiłam, że kopanie z koniem jest bolesne? Proszę, przeczytaj jeszcze raz odpowiedź do Ciebie. Tam nie ma tłumaczenia. Tam jest stwierdzenie. Wiem, to boli. A tekst Doroli przeczytam. I nie polecaj mi go trzeci raz, bo będzie to już lizydupstwo ( bądź dupy wygniatanie, które Cię tak ujęło:)

  11. Podróże kształcą
    Podróże kształcą wiem to już na pewno, zaglądasz to tu,to tam może trafi się ciekawy kąsek. Tymczasem sam postrzegany jesteś jako pikantny smakołyk. Wszędzie można znaleźć anielskie pierze, lecz własne jest najcenniejsze, dbaj o nie.

  12. Podróże kształcą
    Podróże kształcą wiem to już na pewno, zaglądasz to tu,to tam może trafi się ciekawy kąsek. Tymczasem sam postrzegany jesteś jako pikantny smakołyk. Wszędzie można znaleźć anielskie pierze, lecz własne jest najcenniejsze, dbaj o nie.