zwyrodnienie



share

Przepraszam najmocniej za takie zastawienie tytułu, szczególnie przepraszam za parafrazę słów „Hieny roku” Tomasza Lisa, ale wiadomym jest, że trzeba głośno krzyczeć przy próbie gwałtu, w przeciwnym razie nikt nie zwróci uwagi na dramat. Ważne jest też, co się krzyczy. Fachowcy doradzają, że w razie największej biedy, zawsze i wszędzie należy się drzeć wniebogłosy – pali się. Bez względu na to, co się dzieje, alarmowanie o pożarze działa najlepiej, to też i ja wołam – pali się. Jednak w moim przypadku wołanie nie jest interpretacją, ale rzeczywistym oddaniem stanu rzeczy. Pali się podwójnie, po pierwsze oderwani od wodopoju podpalają nastroje społeczne, po drugie nie są w stanie ugasić swojego przybytku. W wyniku zamieszania powstał dość komiczny, ale tez odrażający obrazek. Dotknięci traumą porażki, czego nigdy nie zakładali, muszą się odnaleźć w nowej rzeczywistości, która nie dostarcza kasy i prestiżu, a raczej wiąże się upokorzeniem.