Złoty Melon



share

Pierwszy raz, w ramach materiału dowodowego, na sali sądowej był odtwarzany zapis audiowizualny, a po ludzku – moje wywiady dla TV Republika, przeplatane poszukiwaniem „słoika na stole”. Pełna cisza zapadła na sali, gdy „Jurek” krzyczał, że jedzie do dziecka, które „umiera i umrze”. Jak nie dziećmi, to kobietami zasłania się „Jurek”. Nie tylko wiem, że Wysoki Sąd bierze pod uwagę zachowanie stron w trakcie procesu, ale wiem, że traktuje to zachowanie jako ważną okoliczność, czy jak to się tam w języku prawa nazywa. Mimo wszystko konsekwentnie będę pisał to, co myślę. Wcześniej zrobiłem ukłon w stronę Doroty Pilarskiej, dziś robię ukłon w stronę Lidii Niedźwieckiej-Owsiak. Obie kobiety wzięły na klatę wygłupy „Jurka” i to jedno w wykonaniu kobiet WOŚP podoba mi się, jak „doktór” Środzie parytet. Jednak mają rację krytycy, a zebrało mi się i prywatnie, i publicznie, że zaczynam się bawić w sentymenty, podczas, gdy strona przeciwna skrupułów nie posiada w ogóle.



share

Na wstępie powiem krótko, mamy długo oczekiwany przełom w sprawie Owsiak vs Matka Kurka, ale do udowodnienia skali intelektualnych i moralnych oszustw Owsiaka jeszcze daleka droga, która prowadzi między innymi przez prokuraturę. Prezes Owsiak przez miesiąc unikał dostarczenia dokumentów z fakturami "Mrówki Całej", ale nic poza starym dowcipem przez ten czas nie wymyślił. Dowcip polega na tym, że w dokumentach zostały wykazane jedynie zaskórniaki, co mnie w ogóle nie ubawiło i zamierzam przejść do działań poważnych. Pomimo żartów Owsiaka udało się zebrać wszystko, co było potrzebne do potwierdzenia klasycznego układu biznesowego, który powstał i hartował się w RP III. Żadnej finezji, do bólu powtórzony schemat. Firma „matka”, w tym wypadku WOŚP, powołuje do życia firmę „słup” nazywaną nomen omen „Złoty Melon”, na końcu układanki mamy firmę „krzak”, zbierającą frukta, o równie słodkiej nazwie „Mrówka Cała”.



share

Przepraszam za spóźnienie, ale mam dość solidne usprawiedliwienie - byłem w sądzie. Pan prezes Owsiak do spółki z mecenasem postanowili niczym karpie pomodlić się o przeniesienie terminu Wigilii. Nie będę wchodził w szczegóły, ale chodzi o to, że co najmniej przez 14 dni i w WOŚP i w Złotym Melonie nikogo nie było w domu, ewentualnie obcym listonoszom nie otwierano. Dopiero po dwóch tygodniach prezes raczył odebrać zarządzenie sądu dotyczące Mrówki Całej i konkretnych pytań o finansowe powiązania z WOŚP oraz spółką córką. Pojęcia nie mam, co kombinuje prezes, mogę się jedynie domyślić, że chodziło o uniemożliwienie mi zapoznania się z dokumentami przed posiedzeniem sądu i przesłuchaniem księgowej albo o coś znacznie większego. W każdym razie uprzejmie informuję, ponieważ nie zwykłem grać faul nawet z takim przeciwnikiem jak nieustannie kłamiący i faulujący prezes Owsiak, że kombinacje zdały się psu na budę.

Strony