współczesność



share

Inteligentna i rzeczowa ocena tego, co się stało 4 czerwca 1989 roku musi zawierać w sobie dwie perspektywy. Pierwsza wydaje się naturalna, po prostu przenosimy się w czasie do roku 1989 i zapominamy o wiedzy oraz doświadczeniu, jakie zebraliśmy do roku 2019. Po co taki wybieg? Żeby nie mylić perspektywy współczesnego spojrzenia, z tą drugą, historyczną perspektywą. Dwie różne okoliczności, rzekłbym nawet, że skrajnie różne i dlatego warto uczciwie patrzeć na wszystko co się działo przy Okrągłym Stole i po nim. W 1989 roku prawdopodobnie usiadłbym przy Okrągłym Stole, z tej prostej przyczyny, że po 45 latach komuny jakakolwiek szansa na przerwanie tej szaro-burej mitręgi, była pokusą nie do odrzucenia.



share

To musi być widoczne, że mam w sobie pierwiastek autodestrukcyjny, a może i kawałek tablicy Mendelejewa, dlatego wcale nie prowokuję i nie szukam taniej sensacji. Pytam poważnie siebie i wszystkich, gdzie jest ta granica normalności i kto ją ustawia? Nienormalny był niemiecki pilot, czy nienormalna jest rzeczywistość, w której usiłujemy przeżyć? Do 1989 roku w Polsce ludzie bali się wielu rzeczy, ale jednego byli pewni – praca i gnat do gara zawsze się znajdzie. Od 1989 zmieniło się i nie tylko w Polsce, zmieniło się globalnie. Zacząłem od banału, to będę się konsekwentnie trzymał banału i stwierdzę, że wyścig szczurów rozsadził naturalny porządek wraz z hierarchią zdrowych dążeń. Zupełnie nowe, syntetyczne zjawisko nie mające nic wspólnego z darwinowską brutalnością. Co dziś daje poczucie bezpieczeństwa i normalności?