Wsieci



share

Sądziłem, że po demaskującym artykule „Wsieci” ze wstydem i podkulonym ogonem wszyscy głosiciele nowoczesności zwiną się w kłębuszek i nastanie błogie milczenie. Co innego można zrobić po tym, jak się potwierdziło, że szkolony przez komsomoł seksualny dewiant Bęgowski, przyprawił sobie cycki dla politycznej i spaczonej psychicznie przyjemności? Wiele w życiu widziałem, ale znów się zdziwiłem, gdy zamiast milczenia podniósł się rwetes nieludzki, tak skrajnie idiotyczny, że czas odpowiedzieć: „niech gwałt się gwałtem odciska”. Ile razy można powtarzać, że zdrowych psychicznie ludzi kompletnie nie interesuje, co sobie Zenek Kowalski z Józefem Nowakiem albo z Mańką Malinowską w wolnym czasie w alkowie odstawiają. Mnie absolutnie powiewa strój lateksowej świnki wiszący w szafie sąsiada, czy też pejcz schowany w pawlaczu kuzynki i nawet mogę podsumować całość powiedzonkiem z podstawówki: „wisi mi to, jak kilo kitu na agrafce”.



share

Mięły dni i tydzień też, a co miało być końcem końca, rozeszło się po kościach, pogrzebie Mazowieckiego i CV posłanych do KGHM. Czar prysł? Dla mnie niekoniecznie, ale ciągle zadaje sobie pytanie, o którym nieco później, z nadzieją na odpowiedź. Zdjęcie Putina i Tuska zamieszczone „Wsieci” ciągle może mieć bardzo duże znaczenie marketingowe albo fundamentalne znacznie dla wyjaśnienia przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej. W przeciwieństwie do większości, która ekscytowała się fotką trzy dni, sam się ekscytowałem parę godzin, przy weekendowym piwie, a dalej oczekuję czegoś więcej niż zabawy w kotka i myszkę. Po dniach kilku skończyło się napięcie i pojawiło wielkie zdziwienie zawarte w naiwnym pytaniu: „Jak to możliwe, że lemingi znów nie otworzyły oczu?” Proponuję wszystkim wierzącym w siłę incydentu fotograficznego, aby się nie wstydzili i przeprowadzili prosty eksperyment myślowy. Podaje dane do eksperymentu.



share

Chyba wycelowałem ze swoim wczorajszym felietonem w przyszłe sedno, taką mam nadzieję. Nie można pisać o referendum to wyjęto Lisa z szafy Goebbelsa… ano właśnie, komu nie wolno, temu wmówiono. Naturalnie, że wolno i tytułem ważnej dygresji napiszę dobitnie: „Idź na referendum w Warszawie – zmień kraj!”. A jeśli chodzi o Lisa przemalowanego na Goebbelsa, to jak żywy! W przeciwieństwie do prawiczków prawicowych nie mam najmniejszych zamiarów obłudnie ubolewać nad „nie stosujmy takich metod”. Pisałem wczoraj, powtórzę dziś. Na poziomie publicystycznym, społecznym, tak zwanym oddolnym, takie metody są jedynym środkiem do zniesienia asymetrii. To prawicowe prawiczki tłumaczą się od 20 lat z tego, że zabierają tlen światłej elicie PRL-u, a elita rzuca faszystami i żeby było zabawniej „korzeniami KPP”. Kolejny raz przypomnę też w jakiej się to wszystko odbywa skali.