Wojtunik



share

Przez prawie dekadę z każdej lodówki wyskakiwało wiecowe zawołanie „oni stali tam, gdzie stało ZOMO”. Słowa te wypowiedziała zła Baba Jaga przebrana za Jarosława Kaczyńskiego albo odwrotnie, bo co telewizja i gazeta, to inna wykładnia. Żadna „dorżnięta wataha”, żadne „bydło” nie było w stanie zagłuszyć stojącego ZOMO, które wykopało głębokie rowy podziału w polsko-polskiej wojnie. Czasy odrobinę się zmieniły i doszły nowe, niezmiernie interesujące wypowiedzi polityków, ale nadal ciężko wskazać następcę Baby Jagi uzbrojonej w krwiożerczego kota Alika. Co i rusz frakcje bezpieki dostarczają dziennikarzom nagrania polityków z prawdziwymi przebojami i jak dotąd nic nowego nie wskoczyło na ogólnopolską listę przebojów. Wydawało się przez moment, że „chuj, dupa i kamieni kupa” będzie nowym refrenem RP III, jednak do tanga trzeba dwojga, co w tym przypadku oznacza, że media muszą puszczać słowa i melodię, aby lud sobie przy robocie nucił i pogwizdywał.



share

Nadużywane i zmęczone zdanie: „w normalnym kraju byłby skandal i poleciałby głowy” właśnie dlatego jest zmęczone, że poza gadaniem nic się nie dzieje. Tym razem jest jeszcze gorzej, bo nawet się nikomu gadać i pisać nie chce o ujawnionej przez Cezarego Gmyza taśmie, na której gaworzą sobie Wojtunk z Bieńkowską. Szef CBA poinformował byłą wicepremier rządu RPIII, że słynną budkę przed ruską ambasadą, na polecenie ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, podpalili oficerowie CBŚ. Pogadali sobie i rozeszli się, a ze sprawą kompletnie nic się nie dzieje. Na ostatniej prostej kampanii wyborczej w USA, Niemczech, czy we Francji taka bomba wysadziłaby w powietrze cały rząd i popieranego przez rząd kandydata na prezydenta. W Polsce trudno się w ogóle doszukać jakiejkolwiek informacji i to nie tylko w mediach głównego nurtu, ale w publikacjach tak zwanych niepokornych.