świadomość



share

Oglądam rozmaite męczące spektakle, o ile są one źródłem cennej wiedzy. Tak właśnie jest z „II Śniadaniem Mistrzów”, czyli takim maglem dla wyższych sfer, które to sfery same siebie uznały za wyższe. Warto się wsłuchać, co mają do powiedzenia znani i lubiani goście Marcina Mellera choćby z tego względu, żeby poznać panujące nastroje. W ostatnim odcinku gospodarz rzucił na stół artykuł z New York Timesa i przeczytał głośno cytat z tego lewackiego pisemka: „PiS przekroczył czerwoną linię”. Zgromadzeni w studio gości rzucili się do odpowiedzi na wcześniej zadane ironiczne pytanie Mellera: „Czy to zrobi wrażenie, czy PiS znów krzyknie o zdrajcach itd”. Prawie wszyscy zaczęli radośnie oznajmiać, że takie publikacje są przełomowe, pokazują Polskę jako zadupie, itd., itp., no i w konkluzji pojawiła się głęboka nadzieja związana z marnym losem obecnej władzy.



share

W 2005 roku koalicyjny rząd PiS-LPR-SO raził brakiem estetyki i fatalnie komunikował się ze społeczeństwem, nie rozumiejąc jak działają media. Poza problemami wizerunkowymi i koalicyjnymi, trzeba uczciwie napisać, że zarówno Lech Kaczyński, jak i Jarosław Kaczyński, podejmowali fatalne decyzje kadrowe. Można by bez końca mnożyć skompromitowane nazwiska, dla przypomnienia podam tylko trzy: minister Lipiec, propagandzista Kamiński, prokurator Kaczmarek. Mimo wszystko te niecałe dwa lata rządów były zupełnie nową jakością. Wyrżnięcie WSI, powołanie CBA i pozostawianie budżetu z nadwyżką to niespotykane wcześniej i tym bardziej później cuda. Wiadomo czym się te rządy skończyły, ale ważniejsze jest to dlaczego się skończyły. Powód był prozaiczny PiS nie miał władzy, zajmował stanowiska rządowe, coś tam przegłosował w sejmie, jednak nie miał żadnej realnej władzy. Nie inaczej i na szczęście, póki co, jest dzisiaj.

Strony