weta



share

Kariera polityczna Andrzeja Dudy doskonale pokazuje, jak trudno być prorokiem w polskim domu, szczególnie prorokiem politycznym. Andrzej Duda zaczynał jako anonimowy polityk i śmiano się z jego startu w wyborach prezydenckich, nawet zwolnicy PiS pukali się w czoła, gdy Jarosław Kaczyński przedstawił tę kandydaturę. Potem mieliśmy wielką sensację i do 2017 roku Andrzej Duda był uwielbianym politykiem, chyba bardziej niż sam Jarosław Kaczyński. Gdy Prezydent RP zawetował ustawy sądownicze i jeszcze dorzucił weto w sprawie ustawy degradacyjnej, nie garstka, ale spora grupa wyborców krzyknęła – nigdy więcej.



share

Od dwóch miesięcy słyszałem, że koniecznie trzeba poczekać na projekty ustaw, a dopiero potem o nich mówić. I cóż takiego się zmieniło po ogłoszeniu prezydenckich projektów? Dla mnie absolutnie nic! Nie ma jednej rzeczy, może poza efekciarską „skargą obywatelską” i wygłupem ze zmianą konstytucji, co by mnie zaskoczyło. Od momentu wniesienia wet było jasne, o co toczy się gra. Przede wszystkim o kadry, a ściślej kto te kadry wybierze. Nie po to Andrzej Duda wetował ustawy PiS, żeby pozostawić ministrowi sprawiedliwości kompetencje, które w swoich projektach przypisał sobie. Tak samo pewne było, że Prezydent nie zrezygnuje z 3/5 głosów przy wyborze członków KRS, bo sam by się ośmieszył, przecież to jego pierwsza propozycja, o którą walczył.



share

Prawica ma swoje ulubione rytuały, a wśród nich jeden szczególnie irytujący. Doszukiwanie się „szczucia”, „jątrzenia” i „podziałów” w każdym analitycznym myśleniu, które nie idzie po linii politycznych sympatii. Po wetach Prezydenta zaczęła się dziecinada kto jest zdrajcą, kto będzie przepraszał i najbardziej groteskowe zawołanie, że wszystko jest genialnym planem Kaczyńskiego, łącznie z wetami Prezydenta. Zawsze i wszędzie unikam zapisów do stada, nie interesuje mnie żadna koteria polityczna, czy grupa internetowa. Na politykę, podobnie jak na życie, trzeba patrzyć przez pryzmat wiedzy zgromadzonej tu i teraz. Jeszcze trzy lata temu nie postawiłbym złamanego gorsza na Zbigniewa Ziobro, po jego wolcie i wygłupach, które uskuteczniał razem z Jackiem Kurskim. Dziś jest to jeden z najlepszych ministrów w rządzie Beaty Szydło.