weryfikacja



share

Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, dlatego biorę w ciemno sondażową szkapę byłego członka SLD, niejakiego Marcina Dumy. Biorę, bo to już nawet nie jest letnia temperatura kampanii wyborczej, zaczyna wiać chłodem. Cholera wie, o co tu chodzi, w każdym razie czegoś takiego, jak żyję nie widziałem, żeby na dwa tygodnie przed głosowaniem nie działało się nic, ale to zupełnie nic. Wypada podziękować byłemu towarzyszowi Dumie za temat, którego się trochę rozpaczliwie chwytam, co nie znaczy, że się do roboty nie przyłożę, przeciwnie, już się biorę za konkrety.



share

Po trzech latach mogę się przyznać, że przy pierwszym procesie w Złotoryi nie tyle się bałem dnia, w którym będzie zeznawał Jerzy O., ale zakładałem, że będzie to największy jego atut. Wiadomo przez 20 lat zdążył się nauczyć tej typowej dla medialnych gwiazd mowy trawy i „błyskotliwości”. Założyłem, że będzie w sądzie przedstawiać te same tanie spektakle, uciekając od odpowiedzi na pytania i przy tym sprzeda sędziemu bajkę o biednym „Jurku” i wściekłej Kurce. Mając tę przewagę Jerzego O. na uwadze wymyśliłem sobie, że zmienię kolejność i hierarchię. Korzystając z praw oskarżonego mogłem w każdej chwili wstać i powiedzieć, że chcę złożyć wyjaśnienia i tak też zrobiłem, w dniu, w którym wszystkie media i cała ekipa nastawiła się na jedno – gwiazda „Jurek” rozjedzie „hejtera”. W Internecie jest dostępny film z tamtego posiedzenia, każdy może sprawdzić co się na sali sądowej działo, powiem tylko tyle, że po tamtej wokandzie Jerzy O.



share

Wdawanie się w dyskusję zna temat obiektywności mediów to zajęcie dla pensjonarek i zawodowych propagandzistów, ewentualnie doskonała rozrywka przy prasowaniu pościeli. Takie zwierzę nie istnieje i co więcej nigdy nie istniało. Wykładu nie mam zamiaru robić, ale tak dla historycznego porządku przypomnę, że początki dziennikarstwa były znacznie poważniejsze niż deliberowanie, co jest prawdą, a co imaginacją. Skąd się wzięło starożytne powiedzenie: „Nie zabija się posłańca przynoszącego złe wiadomości”? Z życia, wyłącznie z życia, po tragicznej śmierci wielu posłańców ukuła się ta humanitarna reguła. Zostawiam zatem bzdurne dywagacje odnoszące się do nieistniejących zwierząt i przechodzę do rzeczy. Człowiek jest od tego, żeby myślał, dlatego nie powinien się kurczowo trzymać tez, które się zużyły, ale równie wielkim grzechem jest porzucanie prawidłowych diagnoz ze względu na ich kontrowersyjność.

Strony