Walter



share

Internet nie tylko nie wybacza i nie zapomina, ale przede wszystkim demaskuje. Z powodu własnych zajęć nie miałem czasu na zbieranie informacji, ale i w imię zasad nie będę podawał nazwisk i szczegółów żenady, jaka miała miejsce w kościele Św. Anny. Internet zawsze ma czas i już wiadomo kto stał za prowokacją. Jedną, z pożal się Boże, „Pussy Riot”, okazała się pracownica spółki Agora. Prawda, że zaskakujące? Ustalenie tego faktu polegało na prostej czynności, wystarczyło wrzucić nazwisko towarzyszki, resztą zrobiła wyszukiwarka i to dopiero początek kompromitacji. Z nie ukrywanym rozbawieniem czytałem na różnych forach jak się tłumaczył TVN z obecności kamer na mszy świętej. Po pierwszym szoku pojawiła się pierwsza „narracja”. Kamery i cała ekipa TVN miała być w kościele w ramach rutynowych działań operacyjnych, wszak bogobojność TVN jest powszechnie znana, a ich transmisje mszy to coniedzielna uczta dla wiernych.