Łukasz Szumowski



share

Na przełomie marca i kwietnia Polska zaczynała wchodzić w ostry zakręt paranoi, w tamtym czasie dosłownie na palcach można było policzyć ludzi, którzy nie poddali się masowej histerii przeradzającej się w obłęd. I pośród oceanu kretynizmów, znoszących dorobek naukowy setek lat, pojawił się główny bohater z podkrążonymi oczami. Ludzie patrzyli na św. Łukasza jak w obrazek, nawet najbardziej totalna opozycja klękała przed jego wizerunkiem. Szumowski zdobył tytuł najpopularniejszego ministra zdrowia, pobił Religę i to prawie dwukrotnie. W szczytowym punkcie, jakby powiedział Kurski, w piku, badania pokazywały prawie 70% zaufania społecznego.



share

Żyjemy w tak paranoicznych czasach, że Boże Narodzenie spokojnie można porównać do „pandemii”, tym bardziej, że z powodu „pandemii” PiS odwołał Wielkanoc. W czasie Świąt Bożego Narodzenia 2016 roku działy się rzeczy przedziwne, w sejmie najgłupsza na świecie opozycja organizowała nieudolny pucz, który bardzo szybko stał się pośmiewiskiem. Do obiegu i języka potocznego przeszło wiele słówek i anegdot, na przykład „zanitrasić”, czyli podwędzić coś z ławy poselskiej. Jednak w sposób szczególny utkwiły ludziom w pamięci dwie sceny. Pierwsza to Mateusz K., były lider KOD, wygrzewający się przed kominkiem, gdy inni „walczyli o konstytucję”. Druga, to romantyczna podróż Ryszarda Petru z kochanką „klubową” na Maderę.



share

Po kampanii prezydenckiej do mediów wracają dyżurne tematy „pandemia” i „koniec PiS”, to jedne z czołowych. Mnie nudzą oba, a „pandemia” dodatkowo doprowadza do stanu, w którym człowiek ma ochotę wziąć siekierę i rąbać na oślep, postaram się jednak opanować, chociaż zamierzam pisać o dokładnie o tym. W ramach „końca PiS” pojawiła się rekonstrukcja rządu, na początku emocje wywoływała dymisja Morawieckiego, ale zabawa szybko została przerwana oświadczeniem Jarosława Kaczyńskiego – premier zostaje. W międzyczasie pojawił się wątek Gowina i parę innych wątków, jednak ostatecznie na numer jeden wyrósł Szumowski i tu zaczyna się „zabawa”.

Strony