Trzech kumpli



share

Życzyłbym tego sobie i wszystkim zainteresowanym zmianą lokalnego klimatu. Mylą się srodze wszyscy zwolennicy naukowej i historycznej pracy badawczej, która ma oświecić naród lub narody. Nigdy w ten sposób narody się nie oświecały, nawet przed erą znienawidzonych mediów oświecenia w szerokiej skali przychodziło w skromnych szatach, powszechnie rozpoznawanych przez ociemniałe rzesze. Żadne szczegółowe teorie, żadne rozpisane na drobiazgi fakty historyczne nie zmienią tak zwanej świadomości społecznej, bo tę zmienia: głód, smród, nędza i prosty przekaz z morałem. Genialny film Ewy Stankiewicz pokazał jak bardzo nieskuteczne było patetyczne i histeryczne powtarzanie zgranej tezy, skądinąd „oczywistej oczywistości”, że przy okrągłym stole dokonało się przepoczwarzenie, a nie obalenie komuny. Jeszcze większe szanse na ukształtowanie nowego kierunku myślenia ma „Układ zamknięty”.



share

Kto zagra ten zagra, kto nie zagra tego nie będzie, ale plotka niesie, że jednym z bardziej sceptycznych, żeby nie napisać przeciwnych filmowi o „Smoleńsku” jest Jarosław Kaczyński. O ile w plotce zawiera się kawałek prawdy, cieszę się, że Prezes myśli o skutkach, zamiast podniecać się przyczynami. Film o „Smoleńsku” w formule Donalda Tuska, czyli „tu i teraz” jest jednym z najbardziej szalonych pomysłów, jakie można sobie wyobrazić i lepiej sobie nie wyobrażać. Naturalnie podam i to nie jeden, ale kilka powodów, które nie pozwalają mi wspierać szaleństwa filmowego, jednocześnie chciałbym poprosić o trzeźwość umysłu w czasie czytania tekstu, ponieważ zamierzam się odwołać do skuteczności, nie do taniej podniety. Pierwszy powód podałem w tytule tylko, że w łagodnej wersji, ponieważ nie mamy do czynienia z książką, ale z żywą legendą i antylegendą, która jeszcze się pisze.