Trump



share

Tegoroczne prawybory prezydenckie w USA obfitują w duże niespodzianki i dotyczy to obydwu partii. Podobnie jak w Europie i w Polsce widać wyraźny kryzys dotychczasowych elit przeciwko, którym buntują się wielokrotnie wyprowadzeni w pole wyborcy. Najciekawsze jest to, że na dobrą sprawę nie znamy jeszcze kto zdobędzie nominacje w obydwu partiach. U demokratów sytuacja wydawała się prostsza, w tle przegrywa Bernie Sanders wcześniej ożywiwszy młodych wyborców i partyjne doły. Zwycięża odepchnięta w 2008 r. przez Baracka Husseina Obamę, ale teraz namaszczona Hillary Clinton. Jednak i ta wersja niekoniecznie musi się sprawdzić, szef FBI James Comey (ten spec od “polskich obozów śmierci”) skierował 147 agentów do rozpoznania ewentualnych nadużyć w/s narażenia tajemnic państwowych przez Clinton.



share

Bezdyskusyjnie Ameryka pachnie dziś buntem, wyborcy mają dosyć obietnic wyborczych partyjnych elit tak z lewej, jak i z prawej strony politycznego spektrum. Dlatego “dynastyczni” kandydaci (Clinton, Bush) mimo ogromnych wpływów w partyjnych establishmentach mają poważne problemy ze swoim wyborcami, którzy wolą udzielać poparcia ludziom nie związanym z polityką.

Strony