Trump



share

Odeszła ikona globalnego mocarstwa człowiek, który był prezydentem amerykańskiego imperium u szczytu jego potęgi. Mainstreamowe media zawsze hołdują zasadzie, że martwy republikanin to dobry republikanin, stąd teraz ma on najlepszą prasę w swojej historii.  Bush 41 od początku zerwał z konserwatyzmem Reagana i zajął się budowaniem globalnego imperium. Jednak zajęty sprawami świata zaniedbał sprawy wewnętrzne (ekonomia) i został jak to bywa w historii odsunięty od władzy przez politycznego młokosa. Dlaczego rządzące Ameryką elity finansowe pozwoliły mu przegrać? Być może stał się zbyt silny i dlatego chciano się go pozbyć, zyskując młodego łatwiejszego do prowadzenia Billa Clintona.



share

W polityce nie ma przestojów, nie ma nudy, polityka przypomina giełdę. Ambitni i chytrzy chłopcy i panienki od świtu do zmierzchu czyszczą lufy medialnych dział i ładują je podstępnie wygadanymi kartaczami, a think tanki w pocie czoła wymyślają kolejne smoki latające, sieci i pułapki na najgrubszego zwierza.  Takim grubym zwierzem dla globlewicy w USA jest prezydent Trump. Człowiek z przysłowiowego nikąd, który raptem nieupilnowany wlazł globalistom w szkodę. Tak naprawdę to Trump jest wyrośniętym dzieckiem osławionej buntowniczej Tea Party (z 2010 r) autentycznie i desperacko obudzonej ostatnim dzwonkiem przed swoją zagładą.



share

Listopad to czas zadziwiającego artyzmu dojrzewającej przyrody i bezpłatnej ekspozycji bajkowych kolorów malowanych ręką Boga miłującego piękno i zachwyconych nim ludzi. Szalonej Kalifornii, chłodzącej swoje silikonowe nogi w hollywoodzkim pięknie Oceanu Spokojnego, matka Natura wymierzyła gorący policzek. Jak na ironię cała brutalna furia Natury skupiła się głównie na 27,000 miasteczku Paradise (Raj), które przestało istnieć w wyniku rozpętanego hell (piekła) gdzie dziś ekipy ratunkowe witają jedynie sterczące nagrobki kominów. Kominy domów, nie tylko ostatni świadkowie tego bezrozumnego holokaustu pochłaniającego ostatni krzyk ofiar, ale i przecież do niedawna świadkowie ludzkiego szczęścia, czyjegoś szczęśliwego dzieciństwa, czy spokojnej starości.<p>during Camp Fire in Paradise, Calif..</body></html>

Strony