tresura



share

Dwie kwestie porządkujące na początek, bo i mój kręgosłup moralny został poddany masowej procedurze, która funkcjonuje od 1989 roku. Dyscyplinowanie maluczkich przez największych bydlaków, niestety jest skuteczne, do tego stopnia, że działa nawet na „hejterów”. Zatem zdyscyplinowany pragnę oświadczyć, że Magda Ogórek to nie jest Czerwony Kapturek z mojej bajki, to jest Czerwony Kapturek z ich bajki i do tej bajki wróci, jak tylko zmieni się krajobraz. Po wtóre nie uważam, aby atak na Ogórek był wynikiem nagonki na TVP i Kurskiego, w każdym razie nie jest to bezpośrednia przyczyna.



share

Pasjonuje się cyklem medialnym, bo to jest takie zjawisko, które tłumaczy wiele innych procesów i to w skondensowanej postaci. Jarosław Kaczyński powinien dostać tytuł honorowego profesora filologii polskiej. Liczba, a właściwie ilość słów i zwrotów, jakie wypromował i utrwalił w mowie ojczystej jest naprawdę imponująca i nieodgadniona. Moja propozycja nadania tytułu nie do końca jest żartem, gdyby środowisko naukowe nie było taką samą peerelowską kastą jak środowisko prawników, to Kaczyński już dawno zostałby wyróżniony. Zejdźmy jednak na ziemię i porozmawiajmy o wspomnianym cyklu.



share

Czy wolno jeszcze chama strzelić w pysk!? Kolejny raz osłabia mnie prawicowe rozmemłanie, które jest wynikiem wieloletniej tresury i inaczej tego się wytłumaczyć nie da. Proste zestawienie powinno dać do myślenia wielu, ale na cud raczej nie liczę i tylko z pedagogicznego obowiązku podaję przykład. Ludzie, którzy protestowali na cmentarzu, bo wokół grobów bohaterów pałętali się esbeccy kapusie i inni zdrajcy, zostali nazwani bydłem i objęci ostracyzmem. Media i „elity” III RP nie zostawiały na nich suchej nitki, chociaż w tym gronie było wielu opozycjonistów i nawet Powstańców Warszawskich. Zebrało się protestującym także od wytresowanych „swoich”, którzy powtarzali frazesy o tym, że na „cmentarzu się nie gwiżdże”.

Strony