Tomasz Gordzki



share

Jak tylko Jego Eminencja Tomasz Grodzki, miłościwie nam panujący premier, prezydent i minister spraw zagranicznych Senatu, ogłosił, że wstępuje na tron marszałka, napisałem jaka zabawa się z tą chwilą zacznie. Zabawa w dwa modele demokracji, tę „europejską” w senacie, z „poważną” i wydłużoną legislacją, poprzedzoną „merytoryczną debatą” i ten „zamordyzm”, jaki mammy w sejmie. Nie musiałem się przebierać w szaty wróżbity i dmuchać w szklaną kulę, rzecz była tak oczywista, że nie wymagała żadnych dowodów, to się po prostu musiało tak skończyć, no i tak się skończyło. Trafiła do senatu pierwsza konfliktowa ustawa i Grodzki rozpoczął jeden wielki „demokratyczny” cyrk okraszony orędziami i „konsultacjami z naszymi europejskimi partnerami”.



share

Co widać w historii medialnej panów: Banasia i Grodzkiego? Dwa modele postępowania, lewicowa bezczelność i prawicowe samobiczowanie. Do dziś nikt nie wskazał cienia dowodu, na to, że Banaś popełnił jakiekolwiek przestępstwo, a wszystkie zarzuty opierają się na paszkwilu Kittela, który jest tandetnym inscenizatorem, nie reporterem, czy tym bardziej dokumentalistą. Przypomnę, że to Kittel dostał zlecenie na Szeremietiewa i złamał mu karierę „artykułami”, które z prawdą miały tyle wspólnego, co Kittel. No i co? Jedno słowo do rymu samo ciśnie się na usta, ale w felietonach staram się oszczędnie gospodarować „łaciną”.