tearzyk



share

Trwa klasyczna wojna nerwów, na dość żenującym poziomie, rodem ze szkoły podstawowej, gdy to jeden kogucik krzyczy do drugiego: „chcesz się bić”, a tamten odpowiada: „no chcesz się bić, chcesz?”. Durczok wykonał wszystko, co mógł wykonać w swojej beznadziejnej sytuacji. Na początku milczał jak zaklęty licząc, że sprawa rozejdzie się po kościach i pozostanie plotką na zawsze, w dodatku bez nazwisk, ale z samymi aluzjami. Gdy się okazało, że nazwisko Durczoka wypłynęło i to za sprawą jakiegoś internetowego felietonisty, który na dodatek ma prawomocny wyrok za znieważanie świętego Jerzego od Puszki, sprawy nabrały drugiego tempa. Na początek pan Kamil poleciał Sawicką, usłyszeliśmy rzewną historię z „człowiekiem zdemolowanym psychicznie” w roli głównej. Potem agencja PR zadbała o kilka pozytywnych artykułów, a Durczoka wysłała na odpoczynek do szpitala. W między czasie działa komisja TVN i nie jest żadną tajemnicą, że w znanej stacji istnieją dwa obozy.