taśmy



share

Wziąłem się za czytanie akt opublikowanych przez wiadomego Stonogę, a ponieważ mam osobiste doświadczenia z analizowaniem i kopiowaniem tego rodzaju dokumentów z góry założyłem, że skupię się na „didaskaliach”. Spodziewałem się znaleźć w tych mało atrakcyjnych i z reguły nudnych „czynnościach operacyjnych” klika ważnych informacji i nie pomyliłem się. Wśród komentujących tak zwane „taśmy” pojawiają się te same pytania i jedno z nich brzmi: „Kto to nagrywał?”. Udzielę odpowiedzi i udokumentuję, ale jedynie w tej części, która nie budzi większych wątpliwości. Po wstępnej lekturze akt mogę powiedzieć, że autorów nagrań było wielu i każdy z nich miał swoje powody, żeby nagrywać. Nie wolno na „taśmy” patrzeć przez pryzmat jednego ośrodka centralnego sterującego wszystkimi działaniami, raczej mamy do czynienia z ostrą konkurencją na rynku.



share

Nikt nie jest w stanie kontrolować tak potężnych procesów gnilnych i pełnej degrengolady, jakie zachodzą w PO. Między bajki można włożyć, że wszystkie wydarzenia są centralnie sterowane. Akcja toczy się w takim tempie, że każdy próbuje coś uratować, gdzieś się schować, czymś pogrozić lub się odgryźć. Podtrzymuję swoje intuicyjne stanowisko, że w walce bezpieczniackiej swój udział mają poważne służby zza oceanu, ale to tak zwane nadawanie tonu, reszta to rzeczy ulotne, o których jak zwykle nie będziemy nic wiedzieć. Istnieją jednak wyraźne sygnały, które pokazują, że z chaosu wyłania się beneficjent Grzegorz Schetyna. Jego powrót do ścisłej czołówki PO jest wynikiem metodycznej pracy i sprzyjających okoliczności. Pierwszy poważny krok, w kierunku przejęcia PO, Schetyna wykonał tuż po ucieczce Donalda Tuska, kiedy ze wsparciem Bronka objął tekę MSZ. Od tego czasu wszystko, co się dzieje idzie zgodnie z planem lub po myśli Schetyny.



share

Nie sądziłem, że kiedykolwiek dopadnie mnie uczucie lęku przed publikacją tekstu, ale trochę się boję, że znów zostanę „żydowskim blogerem” i Matką Kur..ą na usługach, gdy wyśmieję nowego mesjasza i wodza, który buduje nam Polskę od morza do morza. Niestety nie mam wyjścia, bo jako recydywista z dwoma prawomocnymi wyrokami, za takie przestępstwa jak „dwa cwele” i „król żebraków”, a także przymusowy pacjent psychuszki, mogę się tylko uśmiać z Wallenroda Stonogi. Facet rzuca „ch.,.i” do policjantów, urzędów, posłów, ma jakieś 50 procesów i żyje jak pączek w maśle. Publikuje na swoich stronach kwity, które wywaliłby rząd w każdy kraju, tylko nie Polsce i nic mu się nie dzieje, nawet mu dzielnicowy laptopa nie zabrał. Robi sobie Stonoga jaja, ale oczywiście jakieś tyły musi mieć. Nie mam pojęcia kto go chroni urzędowo, na mój gust to jakaś średnia szarża w randze porucznika obyczajówki, czy innego wydziału przestępstw gospodarczych.

Strony