taśmy



share

Nikt nie jest w stanie kontrolować tak potężnych procesów gnilnych i pełnej degrengolady, jakie zachodzą w PO. Między bajki można włożyć, że wszystkie wydarzenia są centralnie sterowane. Akcja toczy się w takim tempie, że każdy próbuje coś uratować, gdzieś się schować, czymś pogrozić lub się odgryźć. Podtrzymuję swoje intuicyjne stanowisko, że w walce bezpieczniackiej swój udział mają poważne służby zza oceanu, ale to tak zwane nadawanie tonu, reszta to rzeczy ulotne, o których jak zwykle nie będziemy nic wiedzieć. Istnieją jednak wyraźne sygnały, które pokazują, że z chaosu wyłania się beneficjent Grzegorz Schetyna. Jego powrót do ścisłej czołówki PO jest wynikiem metodycznej pracy i sprzyjających okoliczności. Pierwszy poważny krok, w kierunku przejęcia PO, Schetyna wykonał tuż po ucieczce Donalda Tuska, kiedy ze wsparciem Bronka objął tekę MSZ. Od tego czasu wszystko, co się dzieje idzie zgodnie z planem lub po myśli Schetyny.



share

Nie sądziłem, że kiedykolwiek dopadnie mnie uczucie lęku przed publikacją tekstu, ale trochę się boję, że znów zostanę „żydowskim blogerem” i Matką Kur..ą na usługach, gdy wyśmieję nowego mesjasza i wodza, który buduje nam Polskę od morza do morza. Niestety nie mam wyjścia, bo jako recydywista z dwoma prawomocnymi wyrokami, za takie przestępstwa jak „dwa cwele” i „król żebraków”, a także przymusowy pacjent psychuszki, mogę się tylko uśmiać z Wallenroda Stonogi. Facet rzuca „ch.,.i” do policjantów, urzędów, posłów, ma jakieś 50 procesów i żyje jak pączek w maśle. Publikuje na swoich stronach kwity, które wywaliłby rząd w każdy kraju, tylko nie Polsce i nic mu się nie dzieje, nawet mu dzielnicowy laptopa nie zabrał. Robi sobie Stonoga jaja, ale oczywiście jakieś tyły musi mieć. Nie mam pojęcia kto go chroni urzędowo, na mój gust to jakaś średnia szarża w randze porucznika obyczajówki, czy innego wydziału przestępstw gospodarczych.



share

Przez prawie dekadę z każdej lodówki wyskakiwało wiecowe zawołanie „oni stali tam, gdzie stało ZOMO”. Słowa te wypowiedziała zła Baba Jaga przebrana za Jarosława Kaczyńskiego albo odwrotnie, bo co telewizja i gazeta, to inna wykładnia. Żadna „dorżnięta wataha”, żadne „bydło” nie było w stanie zagłuszyć stojącego ZOMO, które wykopało głębokie rowy podziału w polsko-polskiej wojnie. Czasy odrobinę się zmieniły i doszły nowe, niezmiernie interesujące wypowiedzi polityków, ale nadal ciężko wskazać następcę Baby Jagi uzbrojonej w krwiożerczego kota Alika. Co i rusz frakcje bezpieki dostarczają dziennikarzom nagrania polityków z prawdziwymi przebojami i jak dotąd nic nowego nie wskoczyło na ogólnopolską listę przebojów. Wydawało się przez moment, że „chuj, dupa i kamieni kupa” będzie nowym refrenem RP III, jednak do tanga trzeba dwojga, co w tym przypadku oznacza, że media muszą puszczać słowa i melodię, aby lud sobie przy robocie nucił i pogwizdywał.

Strony