szczucie



share

Na skrzynkę pocztową spływają mi informacje z cyklu, co to będzie, co o tym sądzisz? Trzeba będzie uwierzyć w to, że tak jest, bo nigdy nie zdradzam źródeł informacji, jakie dostaję „pod ladą” i tym razem też nie zdradzę. Kto nie chce wierzyć może poczytać plotki, jakie krążą po Warszawie i Internecie, a te w zasadzie dotyczą jednego. W przyszłym tygodniu mecenas o wdzięcznym pseudonimie „Koń” dostarczy zaprzyjaźnionym mediom nową taśmę i ma to być taśma z udziałem prezesa NPB Adama Glapińskiego.



share

Zapomnijmy na chwilę, a najlepiej na zawsze o indywidualnych problemach i pomyślmy, jak to było kiedyś. Urodziłem się w roku 1972, dokładnie 30 kwietnia, w Złotoryi. Przez 19 lat miałem nadzwyczaj jasno wyłożone „poczucie wspólnoty”. W czasie świątecznym do stołu zasiadały trzy, a bywało, że cztery pokolenia i wcale nie odbywała się uroczystość w warunkach powszechnej miłości do każdego członka rodziny. Było tradycyjnie, Jadźka nie lubiła Zygmunta, Stefan dopiero po 5 kieliszku zamieniał słowo z Józefem, kuzynostwo też tworzyło frakcje. Przy stole siedzieli działacze PZPR i „Solidarności”, u mnie takie cuda się zdarzały, ale skłamałbym okrutnie, gdybym powiedział, że polityczne dyskusje dzieliły rodzinę. Nic podobnego, działo się wręcz odwrotnie. Jeśli Krystyna z PZPR i Michał z Solidarności nie lubili, skądinąd wrednego Kazika, to nic się w relacjach rodzinnych nie zmieniło.



share

Sam się przestraszyłem swojej pierwszej myśli, w której porównałem katolicyzm z islamem, ale po chwili powstał temat i tytuł. Ktoś kiedyś powiedział, że magia składa się z trzech faz. Na początku mamy jakiś przedmiot, mniej lub bardziej atrakcyjny, nieważne, a w zasadzie nie najważniejsze. Potem to cacko lub zwykły bibelot znika, ale to jeszcze żadna sztuka, bo w ostatniej fazie fant musi się pojawić ponownie i najlepiej w najmniej spodziewanym miejscu. O katolicyzmie słyszałem wszystko, że mafia watykańska, że spasieni biskupi, że ciemnogród, że seksizm, że obłuda, że stosy i tandetna mitologia. A co słyszymy o islamie? Gdyby nie to, że wierni płci męskiej oblewają kwasem swoje żony, którymi się znudzili (zonami, nie kwasami), a w wolnym czasie wysadzają się w imię Allacha, to w cierpielibyśmy na brak jakichkolwiek negatywnych informacji.

Strony