syndrom Millera



share

Klasyk propagandy powinien być usatysfakcjonowany, ponieważ „snuje się opowieść”, której morał zawiera się w abstrakcji: „To nie my przegrywamy, to oni nie wygrywają”. W studiach zasiedli analitycy i trąbią, że dzieją się dziwne rzeczy przeczące przyrodzie, która nie lubi pustki. Niby spadają notowania PO, ale nie rośnie PiS i Bóg jedyny wie, gdzie się glosy podziały? Niech się snuje, bo co ma robić, jednak matematyka jest nie ubłagana. Nie mam najmniejszych problemów z wyjaśnieniem gdzie się podziały glosy PO. Rozwikłanie zagadki widzimy w liczbach, choćby ostatniego sondażu CBOS. Bajka o znikających głosach obraca się w perzynę, gdy porównać CBOS z wynikami ostatnich wyborów. W 2011 roku glosy rozłożyły się następująco: PO 39,18%, PiS 29,89%, RPP 10,02%, PSL 8,36%, SLD 8,24%, frekwencja 48,92%. Najnowszy sondaż wygląda tak: PiS 26%, PO 23%, SLD 9%, PSL 6%, RPP 4%, deklaracja frekwencyjna 54%.



share

W Polsce kwestia źródła przecieków medialnych jest tak banalna do rozszyfrowania, że dziwię się konsternacji, tudzież braku zwracania uwagi na tę okoliczność, w czasie opisywania tej, czy innej sprawy. Tygodnik „Sieci” napisał tekst o guru PO, Janie Krzysztofie Bieleckim, w którym zawarta jest wiedza dostępna tylko i wyłącznie władzy, z tym, że władzy rozumianej najszerzej jak się da, nie władzy obecnej, czyli przejściowej. „Sieci” musiało dostać cynk od przedstawiciela władzy, bezpośrednio lub pośrednio, innej drogi nie ma. I właśnie źródło przecieku jest najciekawszym aspektem sprawy Bieleckiego. Po pierwsze Bieleckiego zakapowali ludzie władzy, po drugie skierowali przeciek do wrogiej prasy. Z tych dwóch elementarnych faktów od ręki da się zbudować oczywistość – ktoś miał interes, by we własnych szeregach dokonać korekty.



share

Z dwóch złych decyzji Tusk wybrał tę gorszą, dymisja Gowina oznacza takie konsekwencje, o których pisałem wczoraj i jeszcze wcześniej. Donald zbudował sobie kolejną wewnętrzną i zewnętrzną konkurencję, Gowin ma teraz pełną swobodę odznaczania się w swoich konserwatywnych poglądach i co więcej zawsze się wytłumaczy wartościami, nie ambicjami politycznymi. Koalicja tylko teoretycznie ma teraz większość, kwestią czasu pozostaje kiedy Tusk przegra następne głosowanie w sejmie, potem następne i jeszcze jedno. Wódz przegrywający bitwy, długo nie wytrwa na czele armii, ponieważ każda przegrana bitwa oznacza kapitulację w wojnie. W sztabie czają się generałowie chętni do przejęcia dowództwa. Schetyna osiągnął swój cel, w klubie PO musi się zrobić nerwowo, za chwilę będą budowane listy do parlamentu europejskiego, po drodze wybory partyjne.