strategie



share

Syndrom dnia następnego, dobrze znany wszystkim, którzy używają życia, to jedna z tych przypadłości, na którą nie ma lekarstwa. Jedyne co można zrobić, to cierpieć godnie i honorowo odczekać do następnego razu. Opanowałem tę niełatwą sztukę, ale jak widzę dużej konkurencji nie mam. Drugi dzień POKO – Wielka Koalicja nie znalazła żadnego lekarstwa na to, co im wczoraj zaaplikował Jarosław Kaczyński. Miotanie się pomiędzy „to jest nasz program”, a „to jest Wenezuela i Grecja” sprawia wrażenie, jakby całe towarzystwo jednocześnie było na bani i kacu.



share

Dziś na Czerskiej wielka żałoba, bo Komisja Europejska przedstawiła oficjalne propozycje dla unijnego budżetu na lata 2021-27. Poza mityczną „praworządnością”, czyli bardzo teoretyczną możliwością blokowania funduszy dla państw nie przestrzegający zasad praworządności, nie ma w tym projekcie nic z czarnych scenariuszy, jakie roztaczał najgorszy sort. Oczywiście bełkot o „praworządności” robi za propagandowego straszaka, ale gdzie mowa o kasie, to niewielu znajdzie się chętnych, aby stwarzać precedensy. Każde państwo poza Niemcami i Francją może się obawiać zastosowania tej pseudo procedury i trzy raz się zastanowi zanim podniesie rękę.



share

Pora odpocząć od Majdanu, ale jeszcze kilka zdań muszę napisać, że przejść do części właściwej felietonu. Ukraiński zryw pokazał, że dzieje się coś poza systemem politycznym, taki powrót do wspólnoty plemiennej, często wyśmiewanej, bo magowie polityki koncesjonowanej zdają sobie sprawę jaki we wspólnocie drzemie potencjał. Wystarczy popatrzeć na miny Komorowskiego, Tuska i nawet Sikorskiego, któremu Majdan szybko wybił sukces z głowy, żeby wiedzieć, co w tych przerażonych głowach siedzi. Oni, ci słynni Oni, daliby sporo i kto wie, czy nawet nie ze swojego portfela, żeby obraz ukraińskiej wspólnoty plemiennej zatarł się jak najszybciej. Problem polega na tym, że tak się zrobić nie da i dlatego przerażani „demokraci europejscy” z całą pewnością siedzą teraz w gabinetach i w bólach rodzą „narrację”. Cała sztuka polega na przekuciu niebezpiecznego wzorca ukraińskiego w peerelowskie byle co.