statystyki



share

Google sprowadziło mnie na Ziemię. Kto da wiarę, że domorosły socjolog z tytułem magisterskim, dopiero w ostatnich miesiącach poznaje marketing i zarządzenie? Niestety tak się właśnie dzieje i Bóg jedyny wie, jak to się skończy. Na koncie Google Analytics widać wszystko jak na dłoni, z jakich krajów przychodzą Czytelnicy, ile czasu przebywają na stronie, czy klikają na linki odsyłające do innych tekstów. Tych parametrów jest więcej niż chce mi się wymieniać, a za dodatkową opłatą mogę się dowiedzieć kto z kim śpi i w której minucie osiąga orgazm. Jeśli przesadziłem z precyzją analizy danych, to tylko trochę albo nie mam pojęcia, który pakiet wykupić.



share

Najmocniej przepraszam i za temat dzisiejszego wpisu i za banalną formułę „proszę mi wierzyć, że mam gdzieś konkurs dla publicystów specjalnej troski”, ale sprawa jest dużo poważniejsza niż się może wydawać i dotyczy wszelkich rankingów, głosów oraz metod promowania właściwych ludzi. Na stronach Blog Roku od dwóch lat trwa nowe czarowanie oparte na algorytmach firm analizujących siłę marki, mówiąc po ludzku jakieś tam skrypty wskazują na popularność autorów w Internecie. Onet.pl wynajął dwie firmy i żeby było ciekawiej, jedną z nich jest Brand24.pl, który był partnerem WOŚP w czasie "23 Finału". Ktoś wyrywny powie, że już wszystko jasne. Otóż nie! Brand24.pl blog Matki Kurki swoim algorytmem, jaki by on nie był, umieścił wśród 10 najlepszych blogów i reszta blogów, na moje oko, też ma uczciwe wskaźniki.



share

Postanowiłem popsuć sobie sobotę i przesunąć spożycie o parę godzin, żeby przyjrzeć się selekcji, która się dokona już w maju. Dzielę się świeżo nabytą wiedzą, bo to nie jest takie proste, jak się może wydawać. Niestety wybory do PE idealnie się wpisują w stary dowcip „Młodzi, wykształceni z wielkich miast”, ale po kolei. Mamy do dyspozycji 51 miejsc w Europarlamencie i z dużym prawdopodobieństwem ta liczba się utrzyma. Z takim samym prawdopodobieństwem większość wyborców, w tym do niedawna i ja sam, nie ma większego pojęcia na temat ordynacji, a tutaj dzieją się dość ciekawe rzeczy. W Polsce wybierzemy 50 lub 51 deputowanych, ale tylko w 13 okręgach. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to liczby nieparzyste, które się nijak nie dają proporcjonalnie dopasować. Taki efekt wywołują poszczególne okręgi dysponujące różną liczbą mandatów.