stanowczość



share

Tytuł nie grzeszy oryginalnością i nawiązuje do słynnego przeboju PRL „Niewolnica Izaura”, bo jakoś nic ciekawszego po kolejnym odcinku żenady do głowy mi nie przychodzi. Sam nie wiem, czy to dobry pomysł i czy w ogóle warto zawracać sobie gitarę następnym męczennikiem lewicowego kościoła postępu, ale chyba znalazłem jeden wątek niekończącej się opery mydlanej, który wart jest ścierania klawiatury. Większość uważa, że Lemański ośmiesza Kościół i tak też rzeczywiście jest, widzę jednak o wiele gorsze zagrożenie dla Kościoła od samego Lemańskiego. Zły przykład i impotencja niegdyś potężnej instytucji, to są zagrożenia śmiertelne. A przecież to takie proste. Nie tak dawno z mojej wsi wyleciał pleban i prawdę powiedziawszy nikt do końca nie wie za co, chociaż wieś huczy od plotek. Był proboszcz, nie ma proboszcza, żadnych protestów wsi i księdza, profesjonalnie załatwiona sprawa, w stylu znanym od 2000 lat.