Stanisław Piotrowicz



share

Brzmi jak żart, prowokacja albo „fejk”?! Nie wiem jak dla kogo, dla mnie to żadna sensacja, wiedziałem od dawna, jakie są plany i to po pierwsze. Po drugie w tym wyborze bawi mnie tylko przewidywalna reakcja opozycyjnych „mediów” i całej reszty. Po trzecie tak to dokładnie powinno działać! W sytuacji, gdy „bohaterami” i obrońcami konstytucji są: Tuleya, Gersdorf, Stępień, Matczak i im podobni, nie widzę absolutnie żadnych powodów, aby całymi latami szczuci posłowie, nie mieli pełnić funkcji sędziów TK. No i wreszcie po czwarte, chociaż powinno być po pierwsze i najważniejsze! Na podobny pomysł mógł wpaść i takiego wyboru mógł dokonać jedynie Jarosław Kaczyński, ponieważ nikt inny nie ma takich jaj!



share

Nie ma dnia, żeby ktoś nie wypomniał Stanisławowi Piotrowiczowi przeszłości prokuratorskiej w PRL i jest to argument najcięższego kalibru. W przeciwieństwie do polityków i zwolenników prawicy, nie kupuję tej bajeczki, że Piotrowicz był w prokuraturze po to, aby ratować opozycjonistów. Być może zachowywał się niestandardowo, jednak w tym i w każdym tego typu przypadku zasada jest jedna. Sam udział w skompromitowanej formacji jest kompromitacją i tyle. Zupełnie inna rzecz to porzucenie złej drogi i wstąpienie na drogę dobrą. W tym miejscu Stanisław Piotrowicz odkupił swoje winy, bo bez wątpienia jest to jeden z tych ludzi, którzy walnie przyczynili się do wprowadzenia reformy sądowniczej.



share

Niczego w swoim stanowisku odnośnie posła Stanisława Piotrowicza nie zmieniam. Nadal nie mogę słuchać, że należenie do PZPR to dziejowe zawirowanie, order za zasługi dla PRL to nic wstydliwego, a praca w prokuraturze socjalistycznej ojczyzny polegała na wspieraniu opozycjonistów. Wszystko to jest molarnym balastem i tandetną hagiografią, w którą brnie PiS i sam Piotrowicz, zamiast przeciąć wrzód przeszłości jednym machnięciem skalpela. O to mam i będę mieć pretensje, bo trzeba być uczciwym i konsekwentnym, bez względu na okoliczności. Natomiast poza nieznośnym brakiem estetyki i stanowczości w odniesieniu do PRL, pozostałe wyjaśnienia przyjmuję do wiadomości. Mówiąc krótko Piotrowicz w PRL był pionkiem na prowincji, żadnym „krwawym” Stanisławem, ale też staruszek przez pasy nie przeprowadzał.

Strony