sojusze



share

Nie ustają dyskusje historyków i publicystów  obwiniajacych ówczesne elity II Rzeczypospolitej (z min. Józefem Beckiem na czele), za kataklizm, który dzięki zdradzie źle dobranych sojuszników, kosztował nas życie ok. 6 mln obywateli, wymordowanie elit, zniszczenie gospodarki i sowiecką niewolę. Prawdą jest, że jesteśmy "wycieraczką" Europy rzuconą przez Boga w strefę zgniotu, między dużymi narodami Rosją i Niemcami i żadne cudowne koncepcje tego nie zmienią. Nie mamy zasobów i możliwości, aby przeciwstawić się Niemcom, czy Rosji Sowieckiej, a już na pewno ich połączonym siłom. Sojusznicy nasi uchodzili za mocarstwa światowe i tak jak my graliśmy ich kartą na odstraszenie Hitlera, tak i oni najpierw nieprzygotowani do wojny, dbali później o swoje interesy (potrzebując sił Armii Czerwonej). Zachód z ulgą obserwował zwyciestwa Stalina, aby opóźniać lądowanie we Francji na niecały rok przed zakończeniem wojny w Europie.



share

Nie podoba mi się to, co napiszę, tym bardziej, że muszę się przyznać do błędu, ale dramatyczna prawda skazuje nas na układ z USA. Przyjmuje wszystkie argumenty, które znamy i dla porządku je przypomnę. USA robi dym na całym świecie, momentami w gorszym stylu niż Rosja Radziecka, patrz Irak, czy Bin Laden. Rzekoma demokracja w Ameryce ma tylko i wyłącznie więcej pudru na sobie niż wersja wschodnia. Inwigilacja permanentna, ogłupianie i zatruwanie paszą dla ludzi własnego kraju równie intensywne. Polityczność poprawna i wszelkie dewiacje swoje źródła mają w USA. Traktowanie małych krajów niczym mięso armatnie zawsze było znakiem firmowym Ameryki. Ślepo wierny sojusz z Izraelem, a właściwie druga Ziemia Obiecana w USA w moich oczach i rozumie nie podlega dyskusji. I mógłbym jeszcze długo od wyrżnięcia Indian po GMO, ale w końcu musze zapytać. Jeśli nie wejdziemy w układ z USA to z kim?