Sienkiewicz



share

Przełom roku to czas różnych podsumowań, również w polityce. I tak GP tytuł człowieka roku przyznała dr Jarosławowi Kaczyńskiemu, wg sondażu CBOS politykiem roku jest dr Andrzej Duda, doroczną nagrodę Kisiela w kat. polityki otrzymał sędzia A. Rzepliński, a człowiekiem roku wg GW był zdaje się B. Komorowski.
Nie przyznaje się jakoś nagrody w kategorii analityk roku. W takiej konkurencji, moim zdaniem, z tych znanych, niewątpliwie powinna przypaść płk. Bartowi Sienkiewiczowi.

Przypomnijmy sobie kilka kluczowych momentów z rozmowy Sienkiewicz - Belka.



share

Nadużywane i zmęczone zdanie: „w normalnym kraju byłby skandal i poleciałby głowy” właśnie dlatego jest zmęczone, że poza gadaniem nic się nie dzieje. Tym razem jest jeszcze gorzej, bo nawet się nikomu gadać i pisać nie chce o ujawnionej przez Cezarego Gmyza taśmie, na której gaworzą sobie Wojtunk z Bieńkowską. Szef CBA poinformował byłą wicepremier rządu RPIII, że słynną budkę przed ruską ambasadą, na polecenie ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza, podpalili oficerowie CBŚ. Pogadali sobie i rozeszli się, a ze sprawą kompletnie nic się nie dzieje. Na ostatniej prostej kampanii wyborczej w USA, Niemczech, czy we Francji taka bomba wysadziłaby w powietrze cały rząd i popieranego przez rząd kandydata na prezydenta. W Polsce trudno się w ogóle doszukać jakiejkolwiek informacji i to nie tylko w mediach głównego nurtu, ale w publikacjach tak zwanych niepokornych.



share

Według legendy przed Bitwą pod Grunwaldem wielki mistrz zakonu krzyżackiego posłał Polakom dwa nagie miecze. Ta mityczna prowokacja sprzed sześciu wieków nie wyprowadziła z równowagi Władysława Jagiełły, a odpowiedź zapisała się w historii klęską prowokatorów. Wczoraj ruskie GRU podesłało nam dwóch nagich szpiegów i żadnej odpowiedzi spodziewać się nie należy, prowokacja w pełni się powiodła i kolejne upokorzenie nadwiślańskiej republiki również. Mimo wszystko nastąpił jakiś postęp, bo dostrzegam, że nawet bezkompromisowi krytycy spiskowych teorii dziejów, śmieją się w głos z sukcesu polskich służb. Dzieje się tak dlatego, że przeciętny widz amerykańskich filmów nie da sobie wcisnąć medialno-politycznej bajki o dzielnym ABW, które w świetle kamer namierzyło wojskowego agenta. Takie pokazówki organizowało się za komuny i to we wczesnej fazie, potem żadnych szpiegów nikt nigdy nie widział.

Strony